GN 3/2021 Archiwum

Chcemy dawać człowiekowi nadzieję

Siostra Agata Solas, Hiszpanka, karmelitanka misjonarka, mieszkająca w Zabrzu, mówi o istocie życia konsekrowanego poświęconego Bogu, swojej fascynacji św. Teresą z Ávili i zachowywaniu wewnętrznej wolności.

Wasza wspólnota w Zabrzu jednak nadal mieszka w tym samym domu, w którym prowadzicie świetlicę dla dzieci, więc chyba udało się zachować coś z tradycyjnej formy?

Styl życia jest ten sam, naznaczony przez nasz charyzmat, który staramy się pielęgnować w każdej naszej wspólnocie, zmienia się natomiast sposób, bo jedna siostra pracuje w szkole, druga studiuje w Katowicach, a trzecia – dwa razy w tygodniu uczy religii poza Zabrzem. Ja z kolei troszczę się o dom i świetlicę; będąc cały czas na miejscu, odpowiadam na to, co przynosi codzienność. Co tydzień uczestniczę w spotkaniu Legionu Maryi w naszym domu, wraz z kilkoma paniami z naszej dzielnicy wykonuję ręcznie różańce na rzecz naszych misji. Współpracuję też w prowadzeniu świetlicy, m.in. pomagam w przygotowaniu podwieczorków dla dzieci. W innych krajach starsze siostry odwiedzają osoby chore i samotne w domach, roznosząc Komunię Świętą. Taką posługę pełniłam np. w Alghero (Sardynia) i w Rzymie, gdzie to jest praktykowane. W Hiszpanii siostry w wieku emerytalnym angażują się jeszcze w pomoc dla migrantów, których jest tam bardzo dużo, we współpracę z różnymi organizacjami wspierającymi wykluczonych, np. odwiedzają więźniów, towarzyszą ofiarom handlu ludźmi czy pomagają w naszych domach duchowości.

Jaka jest istota życia konsekrowanego?

Naśladowanie Jezusa – czystego, ubogiego i posłusznego.

A istota życia karmelitanki misjonarki?

Naśladowanie Jezusa. To jest oczywiście sens życia każdego chrześcijanina, ale nas wyróżnia styl, złożone śluby zakonne i zobowiązanie do przestrzegania konstytucji zgromadzenia.

Czy wśród wielkich świętych Karmelu ma siostra jakieś szczególnie bliskie osoby?

To przede wszystkim Jan od Krzyża i Teresa Wielka – ona najbardziej. Już w szkole poznałam te postaci, które przedstawiane nam były jako reprezentanci Złotego Wieku Hiszpanii. Bardzo mnie to zainteresowało. Jeszcze przed wstąpieniem do Karmelu czytałam dzieła św. Teresy z Ávili. Zawdzięczam to mojej nauczycielce literatury, która przede mną została karmelitanką misjonarką, ale wcześniej zdążyła uczniom przekazać swoją pasję.

Czego możemy uczyć się od św. Teresy, będąc świeckimi osobami?

Teresa była kobietą wolną, szukającą prawdy od lat dziecięcych. O swoim życiu w wielu miejscach mówiła, że jest ono ruín, czyli takie trochę marne, tak to mniej więcej można przetłumaczyć. To był efekt jej konfrontacji z Bogiem. Gdy lepiej poznała siebie, zrozumiała, jak wielka odległość dzieli ją od Niego. Dlatego zachęcała swoje córki duchowe do rozeznawania, stawania w prawdzie o sobie przed Bogiem. Nie była psychologiem, ale miała wielką znajomość psychiki ludzkiej. Przeżywając różne kryzysy, codziennie zestawiała swoje życie z Męką Pana Jezusa, czytając fragment Ewangelii. Innym też to zalecała. Ona sama była mistyczką. Choć wielu jest ludzi, którzy prowadzą życie kontemplacyjne, nie każdy ma tę łaskę, bo to specjalny dar Boga. Mimo to Teresa, jak każdy, musiała walczyć w życiu. Też była grzesznikiem, tak siebie zresztą postrzegała. Jednak ludzie często mają tendencję do umniejszania swoich grzechów, a ona maleńkie sprawy widziała jako wielkie i znaczące. Już w klasztorze przeżyła wielkie nawrócenie, dzięki któremu stała się wewnętrznie wolna, a to znaczyło, że na wzór Jezusa ufała już nie sobie, tylko Ojcu. I to jest dobra, choć trudna lekcja dla każdego z nas.

Jak można stawać się wolnym w swojej codzienności z niezliczoną ilością spraw do ogarnięcia?

Po prostu ufać we wszystkim Bogu, a nie samemu sobie i swoim możliwościom. Człowiek może myśleć, że wszystko robi sam, wszystko zawdzięcza swoim zdolnościom, Bóg nie jest mu potrzebny. Ale tak jest do czasu i to jest mentalność pogańska. Normalne jest, że szukamy szczęścia, ale obecnie powszechnie sprowadza się to do wybierania przyjemności i wygody na dziś, na teraz, bez patrzenia w przyszłość, bez liczenia się z wartościami. I to jest też wielkie wyzwanie dla życia konsekrowanego – dać człowiekowi nadzieję na jutro. Wszystkim – dzieciom, młodzieży, dorosłym, osobom w podeszłym wieku. I wszędzie spotykamy się z ludźmi. Nadzieja jest jedną z najbardziej potrzebnych dziś spraw, bo człowiek zapomina często, Komu ma ufać i że nie wystarcza sam sobie. Jeżeli tego nie wiemy, to trzeba o to prosić, bo dla wielu ludzi życie nie ma dziś sensu, stąd taka duża liczba samobójstw. Dlatego nieocenionym darem, jaki dziś każdy chrześcijanin, a szczególnie osoba konsekrowana, powinien ofiarować drugiemu, jest nadzieja. Można to robić w różny, nawet bardzo prosty sposób – przez życzliwe słowo, pokazanie, że między nami mimo wszystko jest Bóg, który pomaga. Dzisiaj mało jest takiej wrażliwości. Najlepszym przykładem takiego zawierzenia w codzienności jest Maryja, która od początku do końca ufała Bogu i wierzyła, że to, co proroctwa mówią, to się spełni. Choć też nie zawsze było Jej łatwo, umiała jednak czekać i tego możemy się od Niej uczyć. • klaudia.cwolek@gosc.pl

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama