Nowy numer 48/2020 Archiwum

Chcemy dawać człowiekowi nadzieję

Siostra Agata Solas, Hiszpanka, karmelitanka misjonarka, mieszkająca w Zabrzu, mówi o istocie życia konsekrowanego poświęconego Bogu, swojej fascynacji św. Teresą z Ávili i zachowywaniu wewnętrznej wolności.

Klaudia Cwołek: Jak to się stało się, że Siostra zamieszkała w Polsce?

Siostra Agata Solas: Przynależąc do międzynarodowego zgromadzenia zakonnego misyjnego, w duchu posłuszeństwa przyjmujemy posłanie do posługi tam, gdzie, jak mówił nasz założyciel, bł. Franciszek Palau, „wzywa nas chwała Boża”.

Kierunek „Polska” nie był dla Siostry zaskoczeniem?

Nie, bo równie dobrze mogły to być Indie czy jakikolwiek inny kraj na świecie, ponieważ tworzymy nasze wspólnoty na pięciu kontynentach. Dla karmelitanki misjonarki przydzielone miejsce posługi nie powinno być zaskoczeniem. W Zabrzu jestem od września ubiegłego roku, w Polsce od 30 lat.

Czy wasze wspólnoty są zwykle międzynarodowe?

Nasze zgromadzenie ma charakter misyjny, więc naturalne jest, że w jednym domu mieszkają siostry różnych narodowości. Dzisiaj ta wielokulturowość wspólnot jest większa.

Przeciętnemu człowiekowi Karmel kojarzy się z oddzieleniem od świata i życiem w klauzurze. Tymczasem wy, będąc siostrami zakonnymi, przemieszczacie się po całym niemalże świecie. Na czym polega życie karmelitanki misjonarki?

Dla nas ważne są dwa elementy: kontemplacja i misja. Staramy się dbać najbardziej o wymiar kontemplacyjny, bo kontemplacja możliwa jest nie tylko w czasie ściśle przeznaczonym na modlitwę; cały dzień naznaczony jest Bożą obecnością, także podczas wykonywania różnych zadań. Już św. Teresa z Ávili, wielka mistyczka i doktor Kościoła z XVI wieku, mówiła, że Pan Bóg jest także pośród garnków i rondli. Oczywiście, rano i po południu spotykamy się w kaplicy na wspólnej modlitwie, ale potem każda siostra ma swoje apostolstwo i zadania do wykonania, zwykle poza domem. Pod tym względem jest u nas podobnie jak w rodzinie – rano wstajemy, później wychodzimy do swoich zajęć. Życie dziś jest bardzo wymagające i my też pracujemy w różnych miejscach.

Jak w minionych latach zmieniał się styl życia w waszym zgromadzeniu?

Od mojego wstąpienia do Karmelu w 1965 roku całkowicie! Przedtem nasze wspólnoty mieszkały i wspólnie pracowały przy szkołach i szpitalach, które prowadziły. Obecnie mieszkamy razem, ale każda siostra zatrudniona jest praktycznie w innym miejscu. Ten fakt jest bardzo wymagający i przez to zmienia się charakter życia wspólnego: trudno oczekiwać, by siostry były zawsze o tej samej porze razem. Na zewnątrz pracujemy według takiego harmonogramu, jaki dyktuje świat. Jeśli siostra jest pielęgniarką, to ma dyżury o różnych porach, także w nocy. To wpłynęło na nasze zakonne życie.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama