Nowy numer 43/2020 Archiwum

Rzetelni i rozchwytywani

– Byli to ludzie, którzy mieli w sobie prostolinijność. Otwarci i radośni, zarażali innych swoim entuzjazmem, ale przede wszystkim byli wybitnymi fachowcami – wspomina dwóch zmarłych organmistrzów Julian Gembalski, profesor Akademii Muzycznej w Katowicach.

W zeszłym roku świat muzyki kościelnej stracił dwie ważne postaci: Jana Wyleżoła i młodszego o szesnaście lat Mieczysława Klonowskiego. Byli uznanymi organmistrzami i pasjonatami, dzięki którym kościoły metropolii górnośląskiej (i nie tylko) mogły się cieszyć posiadaniem dobrych, sprawnych, dających piękne brzmienie instrumentów.

Obaj spotkali się na pewnym etapie życia w relacji nauczyciel–uczeń i do końca współpracowali, uzupełniając się talentami i zdobytymi kwalifikacjami. Ich śmierć, w odstępie dziewięciu miesięcy, pozostawiła ogromną lukę w profesji, która wymaga szczególnych umiejętności, kultury osobistej i zaangażowania. – Dla nas byli także ludźmi wiary, przykładem wspaniałego życia. Bardzo żałuję, że odeszli, ale widocznie mieli już swój czas. Ich pogrzeby, na które przyjechali organmistrzowie nawet z północnej Polski, pokazały, jak wielu ludzi ich ceniło – mówi prof. Julian Gembalski, wirtuoz organów, który współpracował z nimi od kilkudziesięciu lat.

Jan Wyleżoł

Urodził się tuż po wybuchu II wojny światowej, 3 września 1939 roku, w należących wtedy do Niemiec Biskupicach, dzielnicy Zabrza. Zawód organmistrza przejął po ojcu Gerhardzie, który uczył się pod okiem pracowników znanej firmy Paula Berschdorfa z Nysy. Od młodych lat Jan pomagał ojcu, nawet we własnym domu wspólnie zbudowali organy. Jan Wyleżoł wzrastał więc w rodzinie i środowisku muzyków. Należał do chóru parafialnego przy kościele Wniebowzięcia NMP w Biskupicach, gdzie po wojnie działała także bardzo dobra orkiestra. Tam poznał swoją przyszłą żonę Marię, która była siostrą dyrygenta chóru i organisty tego kościoła, Joachima Gburka.

Nawiązując nowe znajomości z ludźmi, związanymi m.in. z Państwową Szkołą Muzyczną I i II stopnia im. Stanisława Moniuszki w Zabrzu i Akademią Muzyczną im. Karola Szymanowskiego w Katowicach, samodzielnie i z wielkim zamiłowaniem uczył się sztuki muzycznej. Po szkole ślusarskiej z pomocą ojca rozpoczął działalność organmistrzowską. Jednocześnie rozwijał się w kierunku budowy, strojenia i naprawy pianin oraz fortepianów. W tej dziedzinie zdobył dyplomy czeladniczy i mistrzowski.

Sztuki strojenia uczył się od Jerzego Kozaka, obdarzonego słuchem absolutnym stroiciela Akademii Muzycznej w Katowicach. Ponadto w 1990 roku zdał egzamin przed Izbą Rzemieślniczą w Łodzi, uzyskując tytuł mistrza w rzemiośle organmistrzostwo. Jego firma zajmowała się naprawą, renowacją i konserwacją organów, a także fisharmonii, fortepianów i pianin. Po jego śmierci przejął ją syn Damian. Jan Wyleżoł stale się dokształcał, gromadząc i czytając literaturę fachową, polską i niemiecką, którą rzetelnie studiował, badał i weryfikował. Pracował jako kierownik stroicieli fortepianów w AM w Katowicach, gdzie także opiekował się organami. Dzięki biegłej znajomości niemieckiego utrzymywał kontakty z firmami zachodnimi i praktykował u berlińskiego organmistrza, stroiciela i konserwatora instrumentarium elit muzycznych Gerda Sühringa.

– Większość organmistrzów albo uczyła się, albo przynajmniej korzystała z porad Jana Wyleżoła, który dla nas wszystkich był autorytetem budownictwa, ale także ochrony i konserwacji organów. On nie tylko remontował instrumenty, ale zawsze chętnie udzielał pomocy i dzielił się swoją wiedzą. Pamiętam go z czasów jego pracy w naszej uczelni. Ujmował nas swoją otwartością i ciepłem – mówi prof. Julian Gembalski. Jan Wyleżoł działał głównie na terenie metropolii górnośląskiej, prowadząc liczne prace konserwatorskie, organmistrzowskie naprawcze i intonacyjne, niemal wszystkich istniejących tu organów. Wspólnie z Mieczysławem Klonowskim pracował także przy translokacji wielu instrumentów, m.in. organów Walckera do kościoła Najświętszego Serca Pana Jezusa (u oblatów) w Katowicach oraz Marcussena do kościoła Najświętszych Imion Jezusa i Maryi w Katowicach- -Brynowie.

Zmarł 16 marca 2018 roku w Zabrzu. Został pochowany na cmentarzu przy kościele św. Jana Chrzciciela w Biskupicach.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama