Nowy numer 42/2019 Archiwum

Tego nie dało się przewidzieć

15 i 17 czerwca 1999 roku to w historii Gliwic dwie nierozłączne daty. Tę drugą poprzedziła noc niezwykłej mobilizacji.

Ja bym z takim papieżem nie wytrzymał! Ma przyjechać – nie przyjeżdżo, potem znowu ni ma przyjechać – przyjeżdżo – te słowa Jana Pawła II, wypowiedziane na gliwickim lotnisku, obiegły media i były jednym z najczęściej powtarzanych cytatów z tej wizyty. Zanim jednak do niej doszło, przeżyliśmy dwa dni niespodziewanych wydarzeń i zmieniających się wraz z nimi emocji. Najpierw, gdy ogłoszono, że ze względu na stan zdrowia Jan Paweł II 15 czerwca do Gliwic nie przyjedzie, wielu odczuło ogromny zawód. Mimo to ludzie stawili się tłumnie na zaplanowanych „nieszporach papieskich”. Przygotowane dla nas przemówienie papieża odczytał nuncjusz apostolski w Polsce abp Józef Kowalczyk. Zaczynało się od rozważania słów z 1 Listu św. Jana: „Popatrzcie, jaką miłością obdarzył nas Ojciec: zostaliśmy nazwani dziećmi Bożymi: i rzeczywiście nimi jesteśmy” (1 J 3,1). Ale zebrani na lotnisku radości raczej nie przeżywali, bo nikt też nie przewidywał, że za niecałe 48 godzin podobny tłum spontanicznie (szacuje się, że za każdym razem było około pół miliona ludzi), w tym samym miejscu jednak powita papieża.

Noc ekspresowych przygotowań

Informacja, że papież przyjedzie do Gliwic, została oficjalnie przekazana biskupowi gliwickiemu w środę 16 czerwca późnym wieczorem. O 22.30 podano ją na antenie Radia Plus. Spotkanie z Janem Pawłem II zaplanowano następnego dnia na godz. 11.00–12.00. Dla organizatorów pielgrzymki było to ogromne wyzwanie. Dla ludzi, którzy chcieli uczestniczyć w spotkaniu – również. Zwłaszcza że był to normalny dzień pracy. Sztab organizacyjny pracował całą noc. Było dużo do zrobienia, m.in. trzeba było uporządkować lotnisko po 15 czerwca, wyznaczyć nowe sektory, zadbać o bezpieczeństwo i wybudować podest, bo ze względów czasowych papież nie mógł pozdrowić zebranych z ołtarza. Na apel Radia Plus w nocy z 16 na 17 czerwca na lotnisko do pomocy przybyło około 3 tys. osób! W świetle ołtarza i krzyża pracowali ramię w ramię. W środku nocy pojawiła się też pierwsza grupa pielgrzymów.

Oczekiwanie w napięciu

Biskup Jan Wieczorek w wywiadzie po wizycie mówił, że gdy widział zmierzające na lotnisko tłumy, bał się, czy nie dojdzie do jakiejś tragedii. „A gdy około godz. 8.30 wszedłem na ołtarz papieski i zobaczyłem blisko 200 tys. ludzi – przeraziłem się. A rzesza płynęła dalej… Wracając do kurii, zastanawiałem się, co dzieje się w szkołach, skoro w kierunku lotniska idą całe procesje dzieci i młodzieży. Widziałem transparenty niesione przez studentów, matki z wózkami, małymi dziećmi, niepełnosprawnych podążających na wózkach lub prowadzonych przez opiekunów. I postawiłem sobie pytanie: kto tu ich sprowadził? Gdy jeszcze raz około godz. 11.00 wszedłem na ołtarz, nie chciałem wierzyć własnym oczom” – opowiadał bp Jan Wieczorek.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL