GN 41/2019 Archiwum

Doświadczenia z górnej półki

Kiedy Paweł po raz pierwszy przyjął ciało Pana Jezusa, usiadł w ławce i zawołał głośno: „Przyszedł!”, a potem zaczął klaskać.

Albo u autystycznego Seweryna, który w każdym sklepie chwalił się, że czeka na Komunię. Kiedy przy bierzmowaniu dostają krzyż od bp. Jana Wieczorka, noszą go już do końca turnusu. A często mają też go na szyi, kiedy przyjeżdżają na kolejny. Siostra Olga spotyka się z determinacją, ale też z bezradnością rodziców. Do dziś wspomina mamę Fabiana. Mówi, że była jak Syrofenicjanka z Ewangelii. Pewnego dnia weszła do sali i od drzwi zapytała: „Czy siostra przygotuje moje dziecko do Komunii?”. Nigdy nie byli na turnusie w Rusinowicach i nie planowali być. Mieszkali daleko od ośrodka. Kiedy zapytała, czy dadzą radę dojeżdżać, usłyszała od zdesperowanej kobiety: – Tak, nawet codziennie. Wszędzie byłam i nikt nie chce go przygotować.

Masz czyste serce, przyjdzie!

Fabian cierpi na autyzm, wypowiada tylko pojedyncze słowa. W trakcie przygotowania do I Komunii, podczas Eucharystii, w momencie przeistoczenia wyskoczył na środek. Wskazał palcem na hostię, odwrócił się do wszystkich i zawołał „Chlebek, Chlebek. Dla serduszka”. W tym roku przystąpił do bierzmowania. Czasem pojawiają się wątpliwości, czy jest „minimalna dojrzałość”, czy jeszcze przeciągnąć przygotowania? – Zawsze wtedy dostajemy odpowiedź z nieba. Pamiętam Pawła. 22 lata, dorosły facet. Pięknie, z radością przeżywał katechezy, ale wydawało mi się, że traktuje to jak bajkę, takie opowieści z obrazkami – wspomina s. Olga. Do końca mieli wątpliwości. „Zobaczymy, może na spowiedzi coś pęknie” – powiedział ks. Franciszek Balion. Był sobotni wieczór w przeddzień Komunii. Trwała spowiedź. Siostra z mamą czekały na zewnątrz i nagle usłyszały jakieś krzyki. W drzwiach stanął ksiądz, miał łzy w oczach, zawołał mamę. Po chwili razem wyszli zapłakani. Właśnie w czasie tej spowiedzi w Pawle wszystko się otworzyło. Zaczął pytać: „Przyjdzie? Przyjdzie?”. Ksiądz powiedział: „Tak, masz czyste serce, przyjdzie” i Paweł zaczął krzyczeć z radości. A w niedzielę po przyjęciu Pana Jezusa, kiedy usiadł w ławce, zawołał głośno: „Przyszedł!” – i zaczął klaskać.

Na turnusy do Rusinowic przyjeżdżają ludzie z całej Polski. Często wracają, bo ważny jest dla nich wymiar duchowy. – W 60 procentach to mamy samotnie wychowujące dzieci, bo ojcowie nie wytrzymują tej sytuacji. Na początku są pytania: „Dlaczego mnie to spotkało?”, a zmaganie się z nimi może trwać latami. Niczego nie przyspieszamy, nikogo do niczego nie zmuszamy, nie przekonujemy. Po prostu robimy swoje – mówi ks. Kazimierz Tomasiak, dyrektor ośrodka w Rusinowicach. – Ostatnio przyszła do mnie pani, która jeździ tu od 10 lat. W tym czasie nie była na ani jednej Mszy. Powiedziała: „Walczyłam z Panem Bogiem, buntowałam się, teraz chcę się wyspowiadać”. Takie spowiedzi po latach nie są odosobnione, bo pobyt w Rusinowicach to też często ważny czas dla rodziców. Niekiedy turnusy są dla nich jak rekolekcje, a czasem dzięki swoim niepełnosprawnym dzieciom wracają do Kościoła.

« 1 2 3 4 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL