Nowy numer 38/2021 Archiwum

Dwa światy, jedna fundacja

– W innych miejscach ludzie mijają się tylko na korytarzach, a tu są szczere uczucia, bo osoby niepełnosprawne nie udają – mówi o swojej pracy Natalia Świeczkowska z Torunia.

Wszystko zaczęło się od starego dworu w Radwanowicach pod Krakowem, który – dzięki pomocy różnych osób i środowisk – został wyremontowany. Postawione zostały też nowe budynki i miejsce to jest placówką macierzystą fundacji. Bardzo szybko zaczęli zgłaszać się rodzice dzieci niepełnosprawnych, którzy chcieli u siebie tworzyć podobne ośrodki. Dziś w całym kraju działają 33 placówki, które pomagają 1200 podopiecznym – osobom niepełnosprawnym. Są to świetlice terapeutyczne, warsztaty terapii zajęciowej, domy środowiskowe i stałego pobytu, a ostatnio otwarty został też dom seniora z myślą o osobach starszych. W tym roku powstanie kilka kolejnych placówek.

Nigdy się nie zawiedliśmy

Potrzeby są wielkie, fundacja zajmuje się głównie osobami niepełnosprawnymi intelektualnie. „Niewielu z nas zastanawia się, co dzieje się z dziećmi niepełnosprawnymi po osiągnięciu przez nie pełnoletniości, gdy boleśnie doświadczają kontrastu między swą dorosłością w świetle prawa, a rzeczywistą bezbronnością” – piszą członkowie fundacji na stronie internetowej. Nie chcą zostawić ich na tym marginesie zainteresowania reszty społeczeństwa, dlatego starają się zbliżać te światy, na przykład pokazując w atrakcyjny sposób prawdziwe talenty i możliwości niepełnosprawnych. Organizują m.in. Ogólnopolski Przegląd Twórczości Teatralno-Muzycznej Osób Niepełnosprawnych „Albertiana”, integracyjny bal karnawałowy, piknik muzyczny czy mityng pływacki. Pytany o sukces tych 30 lat fundacji, ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski odpowiada, że jest nim fakt, że ogóle powstała. – To były czasy komuny. My proponowaliśmy nową rzecz, nie wiadomo było, czy to w ogóle zafunkcjonuje. Ogromne wsparcie okazało nam dwóch biskupów – kard. Franciszek Macharski, który patronował temu dziełu, i bp Czesław Domin ze Śląska, który był przewodniczącym komisji charytatywnej Episkopatu. Obaj uważali, że trzeba spróbować, bo potrzeby są ogromne – wspomina. W Rudach podkreślał, że nie udałoby się to wszystko bez wielorakiego wsparcia. – Możemy to robić tylko dlatego, że wierzymy w Boga, liczymy na Matkę Bożą i naszego patrona św. Brata Alberta. I nigdy się nie zawiedliśmy. Ale potrzebujemy też ludzi dobrej woli, bo tylko tak możemy zrealizować nasze dzieła – dodał prezes Fundacji im. Brata Alberta.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama