Nowy Numer 29/2018 Archiwum

Z dala od zgiełku świata

O mistyce i emocjach w liturgii, „Barce” śpiewanej podczas Mszy oraz wysiłku wyciszenia mówi ks. Adam Kozak, referent diecezji gliwickiej ds. muzyki kościelnej.

Kto tak naprawdę jest odpowiedzialny za kształt liturgii w parafii, bo przyglądając się różnym praktykom można mieć wątpliwości: proboszcz, organista czy ten, kto ma mikrofon?

Ostatecznie odpowiedzialny jest celebrans. Ta odpowiedzialność obejmuje cały przebieg liturgii, przygotowanie śpiewów, służby liturgicznej i homilii, którą powinien on sam wygłosić, a nie ksiądz przychodzący w tym momencie z zakrystii. Proboszcz ma prawo dostosować pewne elementy liturgii do okoliczności duszpasterskich, ale zawsze w odpowiednim miejscu i w zgodzie z prawem liturgicznym. Proboszcz powinien być strażnikiem jego przestrzegania w parafii.

Na linii ksiądz–organista–wierni nieraz dochodzi jednak do napięć. Z czego one mogą wynikać?

Po pierwsze także do Kościoła wkradła się mentalność roszczeniowa. Można się z nią spotkać w kancelarii parafialnej, przy okazji udzielania sakramentów, przy ustalaniu kształtu liturgii. Bywa tak, że ludzie sobie czegoś życzą, argumentując także tym, że skoro płacą, to im się należy.

Naprawdę tak jest?

Osobiście w posłudze kapłańskiej się z tym nie spotkałem, ale organiści mogą to potwierdzić. A dzieje się tak – i to jest druga przyczyna – ponieważ są parafie, gdzie liturgia jest kształtowana „po swojemu” lub z nadużyciem możliwości wprowadzania pewnych zmian „ze względów duszpasterskich”. Potem trudno komuś wytłumaczyć, że tak być nie powinno, skoro gdzieś indziej tak można.

Czyli jeżeli narzeczeni zażyczą sobie, by podczas Mszy ślubnej wykonano „Alleluja” Cohena, to powinni spotkać się z odmową?

Oczywiście. Organista ma obowiązek powiedzieć, że to nie jest repertuar liturgiczny ani religijny, nawet jeżeli utwór w polskim tłumaczeniu został opatrzony pobożnym tekstem. Dlaczego? Bo powstał w zupełnie innym kontekście. To tak, jakbyśmy do melodii „Sto lat!” podłożyli jakiś inny, pobożny tekst i powiedzieli, że to pieśń religijna. To nigdy nie będzie utwór liturgiczny. Warto przy tej okazji przypomnieć, że również organizowanie koncertów w naszych kościołach jest uregulowane instrukcjami Kongregacji Kultu Bożego z 1987 roku oraz biskupa gliwickiego z 2006 roku. Na koncercie w kościele może być wykonywana tylko muzyka religijna, a podczas liturgii tylko muzyka liturgiczna. Jeżeli w mediach czy w naszej rzeczywistości spotykamy się z innymi praktykami, musimy mieć świadomość, że to jest poważne naruszenie prawa i świętości liturgii. Bo wtedy stawiamy Pana Boga na marginesie, a celebrujemy samych siebie i swoje dobre samopoczucie, a nie o to przecież chodzi. 

« 1 2 3 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma