Nowy numer 43/2020 Archiwum

Małżeństwo jest do uratowania

– Chcesz naprawić swoje małżeństwo, zacznij od siebie – słyszą. I na początku buntują się na te słowa, bo przecież to mąż zdradził, żona odeszła.

Potrzeba mnie i Pana Boga

– Widzi się, że wielu przeżywa to samo, a nawet gorsze rzeczy. Poruszające jest to, kiedy słyszy się, gdy ktoś mówi, że kilka lat czeka na swojego współmałżonka i jest w stanie przyjąć go w każdej chwili. Potrafi modlić się za niego, a nawet za osobę, z którą się związał – mówi Jacek. – Kiedy pierwszy raz usłyszałem takie świadectwo, pomyślałem: „chyba zwariował”, ale jednocześnie przyszło mi do głowy, że tak jest po Bożemu – dodaje Sebastian. – Bo przecież nic nas nie zwalnia z przysięgi małżeńskiej. Zobaczyłem, że ten mężczyzna całkiem dobrze wygląda i mówi, że mimo wszystko jest szczęśliwy, bo jest blisko Pana Boga. To mi pomogło. Od siedmiu lat czekam na swoją żonę i przy Panu Bogu to wcale nie jest takie trudne. To nie znaczy, że nie mam kryzysów – mówi. Małżeństwa często przychodzą z nastawieniem, żeby w tej wspólnocie to drugie się zmieniło. – Wtedy mówimy: chcesz naprawić swoje małżeństwo, zacznij od siebie. Na początku wydaje się to głupie, bo przecież mąż mnie zdradził czy żona odeszła. Czasem ktoś przychodzi z problemami małżeński, a odkrywa swoją niepoukładaną relację z Panem Bogiem – wyjaśnia Sebastian. – Zaczyna się patrzeć na małżeństwo jak na sakrament. Ja nigdy wcześniej się nad tym nie zastanawiałem. Teraz widzę, że Pan Bóg naprawia nasze małżeństwo, skoro naprawia mnie. Jestem alkoholikiem, nie piję od 6 lat. Dzisiaj nie usprawiedliwiam się, bo to, co robiłem, było złe, ale nawróciłem się. Pan Bóg mnie uzdrowił. Po roku zrozumiałem, że czegoś ode mnie chce. Kocham moją żonę i czekam na nią – mówi. – Żeby zacząć naprawiać swoje małżeństwo, trzeba dwojga, mnie i Pana Boga. Naprawdę tak jest – dodaje. W spotkaniach uczestniczą zarówno małżonkowie razem, jak i jedno z nich. Grupa spotyka się raz w miesiącu, oprócz tego są dodatkowe, indywidualne spotkania na zasadzie pogotowia ratunkowego. Są też „Warsztaty 12 kroków” prowadzone stacjonarnie i przez internet. Długa kolejka oczekujących pokazuje, jak wielkie są potrzeby, dlatego wspólnota chce też uruchomić warsztaty na skype’ie. – Na razie traktuję Sychar jako grupę wsparcia – mówi Agnieszka. Do tej pory była na trzech spotkaniach. Ma męża uzależnionego od alkoholu, który nie przyznaje się do problemu. – Sama świadomość, że mogę do kogoś zadzwonić, że mogę liczyć na modlitwę, dużo mi daje. Podziwiam tych ludzi, którzy walczą o swoje małżeństwa, ja nie jestem jeszcze na takim etapie. Czasami mam takie kryzysy, że wydaje mi się, że nie mam na to siły – mówi. Opowiada też o pretensjach, które miała do Boga, że takim życiem „odpowiedział” na jej modlitwy o dobrego męża. – Teraz postrzegam to trochę inaczej. W pewien sposób mój mąż przyprowadził mnie do Pana Boga. Gdyby nie było to wszystko takie trudne, nie wiem, czy dbałabym o swój rozwój duchowy. W tym aspekcie jestem wdzięczna Panu Bogu – dodaje.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama