Nowy Numer 29/2018 Archiwum

Zawsze zaczynamy słowem Bożym

Ojciec Krzysztof Wrzos OMI, laureat plebiscytu Bohater Katechezy 2017 Diecezji Gliwickiej, o tym, co porywa uczniów, spowiedzi na przerwach i o dzieleniu się wiarą.

Można dziś mieć dobry kontakt z młodzieżą, nie mając konta na Facebooku?

Można. Zresztą oni wiedzą, że ja nie mam czasu na Facebooka, więc jeżeli coś piszą, to krótko, żeby się umówić lub o coś konkretnego zapytać. Bywa, że odpowiadam po dłuższym czasie. Sam wolę zadzwonić i porozmawiać przez telefon niż marnować czas na pisanie.

A co z przekazem wiedzy? Podobno coraz trudniej zainteresować uczniów czymś poważniejszym, co wymaga dłuższego skupienia i uwagi.

Szczerze powiedziawszy, nie mam z tym większych problemów. Wypracowałem własną metodę prowadzenia katechezy. Wiadomo, zupełnie inaczej uczę w podstawówce, a inaczej w gimnazjum. Staram się lekcje prowadzić żywo i na każdej dać świadectwo wiary, nawiązując do własnego życia.

Może Ojciec dać jakiś przykład?

W gimnazjum wprowadziłem coś takiego, że na początku każdej lekcji siadamy sobie w kręgu z tyłu klasy i rozważamy słowo Boże. Jest zupełna cisza, czytam fragment Pisma Świętego i tłumaczę, co Pan Bóg chce powiedzieć do nas przez to słowo. To trwa od 10 do 15 minut. Gdy zaczynałem, bałem się, że uczniowie będą się śmiać, rozpraszać, i na początku trochę tak było. Ale teraz są już przyzwyczajeni. Więc zawsze zaczynamy od słowa Bożego, czytam fragment Ewangelii: albo z najbliższej niedzieli, albo z danego dnia. I zawsze czytam z księgi Pisma Świętego, nie z podręcznika, gdzie też można je znaleźć. Chcę uczniom uświadomić, że Słowo jest żywe, że Pan Bóg chce do nas przez nie mówić. Jestem do takiej metody przekonany i mam dowody, że to ma sens. Pierwsza klasa gimnazjum, w której jestem też wychowawcą, dała mi taki prezent – słój z kartkami, a na nich słowa od siebie. Niektórzy napisali, że dzięki mnie uwierzyli. To jest dla mnie wielka sprawa, ale wiem, że to nie jest moja zasługa. To jest owoc słowa Bożego, to Pan Bóg do nich mówi i w ten sposób ich dotyka. Czasami nawet na zewnątrz widać, jak to Słowo do nich trafia. A ja... jedyne, co mogę i co robię, to staram się być świadkiem, że sam spotkałem Pana Jezusa na mojej drodze życia. Po takim wprowadzeniu do lekcji wszyscy wracają do ławek i przerabiamy temat, który jest w programie. Przy czym staram się nie korzystać z podręczników metodycznych, ale po swojemu te treści przekazać. W podstawówce też czytamy słowo Boże, ale nie robimy kręgu, uczniowie zostają w ławkach, nie ma też komentarza.

W szkole pełni Ojciec także funkcję prefekta. Na czym ona polega?

We wszystkich szkołach katolickich, jakie znam, jest obecny ktoś, kto pełni taką funkcję. Moim zadaniem jest troska o wzrost wiary uczniów i duszpasterstwo nauczycieli. W naszej szkole w pierwszy piątek miesiąca mamy obowiązkową Mszę szkolną w kościele. W pozostałe piątki jest ona dowolna, ale i tak ponad połowa szkoły w niej uczestniczy. Dla uczniów nauczyciele są ważnymi świadkami wiary. Gdy widzą, że ich wychowawca przystępuje do spowiedzi i Komunii, że się modli, mocno to na nich wpływa. Nauczyciele raz w miesiącu mają swoje spotkanie formacyjne z konferencją, możliwością spowiedzi i wspólną Eucharystią.

« 1 2 3 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma