Nowy Numer 29/2018 Archiwum

Nie jest słodko umierać za ojczyznę

Z 316 pozostał tylko on – Aleksander Tarnawski „Upłaz”, ostatni żyjący cichociemny.

W tym roku, ogłoszonym przez Sejm RP Rokiem Cichociemnych, na półki księgarń trafiła książka Emila Marata i Michała Wójcika pt. „Ostatni”. Autorzy przybliżają w niej losy żołnierzy zrzucanych na spadochronach do okupowanej Polski, by prowadzili partyzancką walkę z Niemcami i organizowali ruch oporu. Historyczne opisy przeplatane są rozmową z Aleksandrem Tarnawskim, dziś 95-letnim mieszkańcem Gliwic. W czasie II wojny światowej ukrywał się pod pseudonimem „Upłaz”.

– Co to za pseudonim? Nie brzmi za dobrze. (…) Nie chciał pan być „Lwem”, „Gryfem”, „Jastrzębiem”? – pytają dziennikarze ostatniego żyjącego cichociemnego. – Śmieszyły mnie zawsze takie groźne pseudonimy. Przecież to brzmi groteskowo… – odpowiada Aleksander Tarnawski, tłumacząc, że w gwarze „upłaz” oznacza wypłaszczenie i kojarzy to z łączką na zboczu ukochanych Tatr, po których w młodości wędrował z bratem i ciocią. Po wojnie Aleksander Tarnawski ukrywał historię swojej służby. W środowiskowych spotkaniach zaczął brać udział dopiero w latach 80. ub.w. Jednak wciąż pozostaje tajemniczy. „W żart obraca odpowiedź na pytanie, za co czterokrotnie otrzymał Krzyż Walecznych. Przyznaje, że nie lubił zabijać. Mówi, że podczas wojny zdarzało mu się nudzić” – zapowiada jego wspomnienia tekst na okładce.

Życie jest piękne, nie śmierć

„Ostatni” obala więcej bohaterskich mitów, jakie narosły wokół walecznej postawy polskich żołnierzy. – Zgadza się pan z sentencją wieńczącą monument cichociemnych: „Słodko i pięknie jest umierać za ojczyznę”? – pytają autorzy książki. – Nie słyszałem gorszej sentencji – kwituje Aleksander Tarnawski. – Przecież to spuścizna romantycznej tradycji. Zapewnieniem, że śmierć za ojczyznę jest piękna, Polacy karmieni byli przez własne matki już od czasów zaborów – dociekają dziennikarze. – Moja matka, wierząca i patriotyczna, takimi głupotami mnie nie karmiła. To brzmi trochę jak zapewnienie muzułmańskich fundamentalistów, że pięknie jest zginąć za wiarę, bo czeka na ciebie w raju siedemdziesiąt hurys. Moim zdaniem lepiej umawiać się z tymi hurysami tu i teraz, na ziemi. Życie jest piękne. Nie śmierć – przekonuje „Upłaz”. – Nie miał pan ochoty ginąć za Polskę? – A wiecie, że jakoś nie…

Ostatni skok

W książce czytelnik znajdzie sporo fotografii. Nie tylko czarno-białych z prywatnego archiwum Aleksandra Tarnawskiego. Są też całkiem niedawne fotoreportaże, pokazujące bohatera z długą bronią w ręku czy… skaczącego ze spadochronem. „Zachował pamięć mięśniową” – taką opinię wystawili „Upłazowi” żołnierze GROM-u, elitarnej jednostki wojskowej dziedziczącej tradycje cichociemnych, po ćwiczeniach na strzelnicy zaledwie rok temu. Oznacza to, że z wyglądu sędziwy staruszek nadal wie, jak złożyć się do strzału, potrafi celować i reaguje na odrzut broni. Z kolei we wrześniu 2014 roku, w wieku 93 lat, Aleksander Tarnawski zdecydował się powtórzyć po 70 latach skok z samolotu w Książenicach koło Warszawy, gdzie w czasie wojny w ten sam sposób wylądowało kilkunastu innych cichociemnych. „Najpierw oszołomienie, potem nie można złapać tchu, a potem, gdy wraca orientacja, gdzie niebo i ziemia – wraca spokój” – opisuje swój skok. Jednak za pierwszym razem nie było tak łatwo. – Nigdy wcześniej nie leciałem nawet samolotem, bo wtedy nie było takiej możliwości. Kiedy zobaczyłem w dole przesuwającą się ziemię, pomyślałem sobie: „Cholera, nie skoczę!” – opowiadał „Upłaz” na spotkaniu z gliwicką młodzieżą w Centrum Edukacyjnym im. Jana Pawła II w kwietniu tego roku. – Ale kiedy przyszło co do czego i miałem już założony spadochron, siadłem i wyskoczyłem. Poczułem szarpnięcie i otoczyła mnie wspaniała cisza, a ja wisiałem w powietrzu, wydawało mi się, że nieruchomo – wspominał i zachęcał młodzież do spróbowania skoku ze spadochronem, co obecnie jest dużo prostsze. Emil Marat, Michał Wójcik, Ostatni. Historia cichociemnego Aleksandra Tarnawskiego ps. „Upłaz”, wyd. Wielka Litera, Warszawa 2016, ss. 336.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma