Nowy numer 48/2020 Archiwum

Z Toszka widać Tatry

Historia i architektura. Widok ze szczytu wieży toszeckiego zamku jest zachwycający, ale nie mniej istotny jest wygląd samej wieży. O nowych atrakcjach, jakie oferuje, przebiegu zakończonej w zeszłym roku renowacji oraz odnalezionych przez archeologów przy okazji prac cennych drobnostkach opowiada ARTUR Czok, dyrektor Centrum Kultury „Zamek w Toszku”.

Duże prace remontowe historycznych obiektów często przynoszą nowe odkrycia. Jak było w tym przypadku?

Przed przystąpieniem do realizacji projektu musieliśmy powołać konserwatora i archeologa, który poprzez wykopaliska wstępne i przedwstępne pozwolił zaingerować w teren ciężkiemu sprzętowi firm budowlanych wykonujących nową kanalizację. Było to potrzebne, by wykazać, czy w danych miejscach może coś znajdować się pod ziemią. Cudów nie znaleźliśmy, ale ziemia kryje sporo ciekawostek. Niestety nie wykopaliśmy Złotej Kaczki, więc legenda dalej pozostaje tylko legendą. Za to doszukaliśmy się na przykład starych monet, kawałków naczyń czy części dawnych pieców kaflowych. Te przedmioty są wciąż poddawane dosyć długotrwałemu procesowi czyszczenia i opisywania, czego efektów można się spodziewać dopiero w okolicach czerwca, jednak wstępnie szacuję czas ich pochodzenia na XIV–XV wiek.

Wykopane przedmioty będą w przyszłości prezentowane na zamku, czy ich wartość nie jest aż tak znacząca?

To, jaką wartość rzeczywiście będą miały, dopiero się okaże po opisaniu ich i zaksięgowaniu. Natomiast dla nas na pewno będą miały wielką wartość, bo niewątpliwie są związane z tym miejscem. Kafle czy pieniądze funkcjonowały kiedyś tutaj, w tym zamku. Dlatego będziemy starali się, by te przedmioty do nas wróciły i były pokazywane w formie stałej ekspozycji.

Myśli Pan zatem o zaangażowaniu archeologów, by poszukać czegoś jeszcze, co może czekać na odkrycie pod ziemią?

Niewykluczone, że będziemy prowadzili jeszcze pewne prace, jednak – nie ukrywam – są one bardzo kosztowne. Nie można tak po prostu skrzyknąć się i zacząć kopać, bo najpierw musi powstać plan przygotowany przez specjalistów, którzy dysponują odpowiednim sprzętem. Po wydobyciu przedmiotów spod ziemi – tak jak dzieje się to teraz – trafiają one do znawców tematu, którzy je oczyszczają i opisują, a to też wymaga środków. Rzeczywiście, mam takie zamierzenie, by podjąć dalsze poszukiwania, jednak sprzymierzeńcem w tych dążeniach powinien być też Wojewódzki Konserwator Zabytków, może również w postaci dofinansowania, bo dysponuje środkami na takie cele.

Przeczytaj i zobacz więcej na: gliwice.gosc.pl.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama