Nowy numer 43/2020 Archiwum

Nasze ulubione osiedle

Nowa parafia. – Człowiek pozostawiony sam, nie daje sobie rady, bo w świecie potrzebuje prowadzenia we wspólnocie jednej wielkiej rodziny – mówił biskup gliwicki Jan Kopiec w kościele św. Barbary w Zabrzu.

Msze św. w kościele św. Barbary

W tygodniu: o 17.00, we wtorek – Msza szkolna o 16.30. W niedziele o 8.30 i 10.00; od stycznia o 9.00 i 10.30. Nową parafię tworzą ulice: Gwarecka, Młodego Górnika, Pod Borem, Szybowa i Ziemska.


Trzeba wyjść do ludzi

Nasze ulubione osiedle   Rozmowa z ks. Tomaszem Sękowskim, proboszczem nowej parafii św. Barbary w Zabrzu.

Klaudia Cwołek: To miejsce Ksiądz sobie wypatrzył?

Ks. Tomasz Sękowski: W jakiś sposób tak. Ale w miarę, jak się temu miejscu przyglądałem, doszedłem do wniosku, że to nie tyle ja je znalazłem, co ono znalazło mnie. Pochodzę z parafii św. Barbary w Bytomiu. Nie ma zbyt dużo parafii pod takim wezwaniem w naszej diecezji, właściwie tylko w Bytomiu i w Gliwicach jest parafia wojskowa. Nasza jest trzecia. Po pewnym czasie, jak już tutaj mieszkałem, uświadomiłem sobie, że szkoła podstawowa ma numer 46. Szkołę z takim numerem skończyłem w Bytomiu, w parafii św. Barbary. Naprawdę więcej konkretnych znaków mi nie potrzeba. W ciągu ostatnich sześciu lat pracowałem wyłącznie w więzieniu, bo w ogóle w więziennictwie pracuję już 20 lat, od święceń w 1993 roku. Dzięki kontaktom z osadzonymi i funkcjonariuszami służby więziennej siłą rzeczy wypracowałem sobie takie mocno otwarte podejście do człowieka. Bez fałszywej skromności powiem, że właściwie nie ma człowieka, z którym nie potrafiłbym rozmawiać. To bardzo mocno przydaje się mi w nawiązywaniu kontaktów tutaj, na osiedlu. Już powoli ludzie mówią o mnie „to jest nasz ksiądz”, a ja mówię „to jest nasze osiedle”.

To osiedle wygląda tak trochę, jakby nie w Zabrzu...

Zaraz za kościołem jest płot, a za tym płotem jest już Bytom. To jest ostatnie miejsce Zabrza. Żyjemy sobie tak prawie w lesie. Mamy dziki, zające... Bardzo sympatycznie jest.

Będzie Ksiądz łączył funkcję proboszcza i kapelana wiezienia?

Tak, bo wychodzę z założenia, że nie powinno się zakopywać talentów, a nie straciłem łączności ani z duszpasterstwem więziennym, ani z funkcjonariuszami służby więziennej, którzy nie mają łatwej pracy. Rozumiem tych ludzi i potrafię się z nimi dogadać, podobnie jak z osadzonymi.

Co to znaczy, że duszpasterz ma być otwarty?

Trzeba rozmawiać, nie ma innego wyjścia. Kościół musi być zawsze misyjny, jak podkreśla papież Franciszek. Nie mogę być tylko dla tych ludzi, którzy przychodzą do kościoła. Tutaj, na osiedlu, jest duża grupa ludzi, którzy z parafią nie mają nic wspólnego. Z ok. 2000 mieszkańców do kościoła chodzi 150 osób. Więc czeka mnie jeszcze naprawdę dużo pracy. Być może w tych ludziach gdzieś tam zostało coś przysypane, bo przecież jak oni przyjechali tutaj, to nie byli bez żadnych korzeni. Zostali przesadzeni ze swoich miejsc, a w nowym nie zakorzenili się po chrześcijańsku. To teraz trzeba okopać i obłożyć nawozem.

Czego cennego nauczył się Ksiądz w pracy w więzieniu?

Mocnego zaufania Panu Bogu, że niezależnie od tego, co się będzie działo, to jeżeli ja będę starał się wsłuchiwać w Jego głos, to wszystko będzie dobrze. Chociaż nie zawsze w tym potocznym, ludzkim rozumieniu.

A gdy spotyka się Ksiądz z sytuacjami ekstremalnymi, to co?

To mówię: „Panie Boże, czego Ty chcesz ode mnie”? Nie da się opisać, w jaki sposób konkretną sytuację rozeznawać. Gdy czuję pokój serca, że wszystko zmierza w dobrą stronę, to widzę, że Pan Bóg temu błogosławi i to właśnie realizuję.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama