Nowy numer 25/2018 Archiwum

Sztandarowe trzewiki

W jedną stronę to półtorej godziny marszu. Niezależnie od pogody, dnia tygodnia, zawsze 2 lipca idą z Lublińca do Lubecka.

Zofia Jośko pielgrzymuje tak już ponad 20 lat. – Teraz będzie lżej, bo z górki – mówi o drodze powrotnej. Zawsze ze sztandarem swojej parafii św. Stanisława Kostki. – Niesiemy też nasz sztandar różańcowy i zmieniamy się po drodze. Oprócz mnie niosą go jeszcze Krystyna Konieczna, Krystyna Słodczyk, Maria Mańka i Jacek Klisowski – wymienia. – Dobrze mi się idzie, bo mam dobre buty, specjalnie kupiłam do sztandaru – takie, że piasek nie wejdzie i pięta jest cała.

To są takie moje sztandarowe trzewiki – mówi, ruszając na początek kolumny, bo właśnie grupa wychodzi już spod kościoła w Lubecku. Ślubowana pielgrzymka parafii lublinieckich ma długą tradycję. W 1847 roku ziemię tę dotknęła klęska głodu i zarazy, która dziesiątkowała mieszkańców. Wtedy właśnie zwrócili się o pomoc do Matki Bożej i obiecali pielgrzymować do niej.

I tak jest do dziś. 2 lipca wyruszają spod kościoła św. Mikołaja w Lublińcu i idą pieszo do lubeckiego sanktuarium. – Cieszę się, że możemy na tym wzgórzu tworzyć wspólnotę dzieci Bożych. Bo tam, gdzie matka, tam jest dom, rodzina i tam każdy się dobrze czuje – powiedział, witając pielgrzymów, ks. Andrzej Bartysiewicz, proboszcz parafii w Lubecku. Msza odprawiona została przy ołtarzu polowym, dokąd tego dnia przenoszony jest z kościoła obraz Matki Bożej Lubeckiej.

– Przybywamy tu, by spotkać się z Panią Lubecką w tym wizerunku odnalezionym na gnojowisku świata, a który spodobało się Panu Bogu ukazać światu – mówił w homilii o. Janusz Snarski, oblat z Gorzowa Wielkopolskiego, nawiązując do historii cudownego znalezienia medalionu na wozie wypełnionym obornikiem. – W takim momencie warto zapytać, jak wygląda moje życie, czy nie jest takim gnojowiskiem świata. Czy potrafię dawać czyste świadectwo obecności Boga w moim sercu? W codziennym życiu pochłonięci sprawami zawodowymi, społecznymi, często zapominamy, że na Nim należy budować. Popatrzmy, ile w nas jest zranień, złości, niepewności, zagubienia... Czy nie powinniśmy w takim momencie wziąć do ręki różańca? – pytał o. Snarski.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma