Nowy numer 16/2018 Archiwum

Niebezpieczne zakręty w rodzinie

– Chcieliśmy wychwycić sytuacje ostrzegawcze, które mogą prowadzić do przemocy, ale jeszcze nią nie są – mówi Marta Szmelcer.

Rodzina na zakręcie. Co dalej? Jak reagować? Jak pomagać? O tym – z punktu widzenia różnych instytucji i specjalizacji – dyskutowali uczestnicy konferencji podsumowującej projekt prowadzony od września w Bytomiu. „Drogowskaz dla rodzin” był kontynuacją ubiegłorocznego pomysłu, który skupiał się na przeciwdziałaniu przemocy wobec dzieci. Obecny akcentował budowanie dobrych relacji i więzi w rodzinie. – Gdy spotykamy się z sytuacją przemocową, wiemy już, jakie są procedury, jakie podjąć działania, jakie uruchomić instytucje. Teraz zastanawialiśmy się, co możemy zrobić wcześniej, zanim będziemy mieć do czynienia z przemocą – mówi Marta Szmelcer, koordynator kampanii. Na co dzień pracuje w Miejskim Ośrodku Pomocy Rodzinie w Bytomiu, jest też przewodniczącą działającego w mieście Zespołu Interdyscyplinarnego ds. Przeciwdziałania Przemocy w Rodzinie.

Znaki drogowe rodziny

Obie kampanie oparte zostały na znakach drogowych. Ubiegłoroczna wykorzystywała przede wszystkim znaki „stop”, określające sytuacje, które są ewidentną przemocą. Obecna posługiwała się znakami ostrzegawczymi i informacyjnymi, żeby wskazać właściwe i niewłaściwe postawy rodziców w codziennych kontaktach z dzieckiem. – Chcieliśmy wychwycić te sytuacje ostrzegawcze, które mogą prowadzić do różnych problemów w rodzinie, do przemocy, a jeszcze nią nie są. Czyli jest tu mowa o tym, jak radzić sobie z gniewem, rozwiązywać sytuacje konfliktowe, jak reagować i być obecnym w trudnych dla dziecka sytuacjach – wyjaśnia M. Szmelcer. Podkreśla, że skuteczna pomoc rodzinie to współpraca różnych instytucji i specjalistów.

„Tabletowe” dzieci

Sylwia Tymińska z Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej w Bytomiu podczas konferencji mówiła o konsekwencjach różnego rodzaju zranień wyniesionych z dzieciństwa. Specjalistka pracuje z małymi dziećmi w wieku do 6 lat. Coraz częściej spotyka „tabletowe” dzieci „tabletowych” rodziców. – Komputer, tablet i inny sprzęt to rzeczy ważniejsze niż relacja z rodzicem. Są dzieci, które nie wychodzą zimą lepić bałwana, tylko siedzą z tabletami. Rodzice są na portalach społecznościowych, a według dzieci liczba „lajków”, jakie dostają, mówi o tym, czy są lubiane i kochane. Dla kilkulatków jedynym miłym czasem jest ten spędzony przy komputerze – zauważa. Wskazuje też dzieci z nieokreślonym bliżej dotąd (poza FAS) bagażem wyniesionym z życia prenatalnego, np. potomstwo rodziców, którzy przed poczęciem dziecka zażywali dopalacze czy narkotyki. Inny problem to coraz więcej „sierot w pełnych rodzinach”, dzieci oddawanych pod opiekę dziadkom, a zabieranych tylko w weekendy. Inny przykład to dzieci niechciane. – Czasem dziecko „słyszy” od rodziców, niewypowiadane oczywiście wprost: „Jesteś przypadkiem, tak naprawdę nie chcieliśmy ciebie, wydarzyłeś się”. Dobrze, jeśli rodzic rozwija się i jest w stanie przyjąć dziecko, kiedy już się pojawia na świecie. Gorzej, jeśli to „nie chciałem ciebie” dalej jest obecne w relacji w dzieckiem – wyjaśniała. Wskazała też kilka funkcjonujących mitów, takich jak ten, że przemoc dotyczy tylko rodzin patologicznych, że małe dziecko nie pamięta traumatycznych sytuacji, których było świadkiem, że nie mają swoich konsekwencji groźby, które były „tylko słowami, straszeniem”.

« 1 2 3 »
oceń artykuł

Zobacz także

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma