• facebook
  • rss
  • Znaki drogowe dla rodziców

    Mira Fiutak Mira Fiutak

    dodane 06.12.2017 16:09

    Konferencja w Bytomiu zakończyła projekt "Drogowskaz dla rodzin".

    "Rodzina na zakręcie. Co dalej? Jak reagować? Jak pomagać?" - to temat dzisiejszej konferencji, która odbyła się w Teatrze Rozbark, kończącej cały projekt "Drogowskaz dla rodzin". Jest on kontynuacją ubiegłorocznego, który skupiał się na przeciwdziałaniu przemocy wobec dzieci. Obecny akcentował budowanie dobrych relacji i więzi w rodzinie.

    - Gdy spotykamy się z sytuacją przemocową, wiemy już, jakie są procedury, jakie podjąć działania, jakie uruchomić instytucje. Teraz zastanowiliśmy się, co możemy zrobić wcześniej, zanim będziemy mieć do czynienia z przemocą - mówi Marta Szmelcer, koordynator kampanii. Na co dzień pracuje z rodzinami w Miejskim Ośrodku Pomocy Rodzinie w Bytomiu, jest też przewodniczącą działającego w mieście Zespołu Interdyscyplinarnego ds. Przeciwdziałania Przemocy w Rodzinie.

    Obie kampanie oparte zostały na znakach drogowych. Ubiegłoroczna wykorzystywała przede wszystkim znaki "stop", określające sytuacje, które są ewidentną przemocą. Obecna posługuje się znakami ostrzegawczymi i informacyjnymi.

    Prelekcje wygłosili (od lewej): Aleksandra Snoch, ks. Bogdan Peć, Sylwia Tymińska i Joanna Kucharewicz   Prelekcje wygłosili (od lewej): Aleksandra Snoch, ks. Bogdan Peć, Sylwia Tymińska i Joanna Kucharewicz Mira Fiutak /Foto Gość - Chcieliśmy wychwycić te sytuacje ostrzegawcze, które mogą prowadzić do różnych problemów w rodzinie, do przemocy, a jeszcze nią nie są. Czyli jest tu mowa o tym, jak radzić sobie z gniewem, rozwiązywać sytuacje konfliktowe, jak reagować i być obecnym w trudnych dla dziecka sytuacjach - wyjaśnia M. Szmelcer. Podkreśla, że skuteczna pomoc rodzinie to współpraca różnych instytucji i specjalistów.

    Terapeutka Aleksandra Snoch z NZOZ "Arka-Med" przedstawiła wyniki ankiety przeprowadzonej wśród rodziców, dotyczącej m.in. problemów w rodzinie, więzi, stosowanych kar i nagród. Joanna Kucharewicz ze śląskiego oddziału terenowego Towarzystwa Rozwijania Aktywności Dzieci "Szansa" przedstawiała różne formy funkcjonowania rodzin.

    Sylwia Tymińska z Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej mówiła o różnego rodzaju zranieniach wyniesionych z dzieciństwa. Przedstawiała współczesne niebezpieczeństwa, jak coraz więcej "tabletowych dzieci", kilkulatków, dla których jedynym miłym czasem jest ten spędzony przy komputerze; dzieci z nieokreślonym dotąd (poza FAS) bagażem wyniesionym z życia prenatalnego, np. rodziców, którzy przed poczęciem dziecka zażywali dopalacze czy środki psychoaktywne. Coraz więcej jest też "sierot w pełnych rodzinach", dzieci oddawanych pod opiekę dziadków, a zabieranych tylko w weekendy.

    Wskazała też kilka funkcjonujących mitów, takich jak ten, że przemoc dotyczy tylko rodzin patologicznych, że małe dziecko nie pamięta traumatycznych sytuacji, których było świadkiem, że nie mają konsekwencji groźby, które były "tylko słowami, straszeniem".

    Ks. Bogdan Peć, dyrektor Katolickiego Ośrodka "Dom Nadziei", dzielił się swoim doświadczeniem terapeuty rodzinnego w pracy z rodzinami młodzieży uzależnionej. Zwrócił uwagę na to, że chociaż mamy 30 realizowanych programów profilaktycznych, które są dobre, to jednak nie działają. - Nie mają jednego ważnego elementu: brakuje w nich rodziny - stwierdził. - Oczywiście, trzeba by dokładnie przebadać, dlaczego tak się dzieje, że są mało skuteczne. I pewnie jest wiele czynników to powodujących. Ale jeżeli rodzina jest ważna, decyduje o wychowaniu dziecka, to praca z nim nie może odbywać się poza rodziną - dodał.

    Z doświadczenia tego bytomskiego ośrodka wynika, że mniej niż połowa rodziców angażuje się w terapię swoich dzieci, podejmując również pracę nad sobą. - Wydaje mi się, że do tych działań profilaktycznych nie zaprasza się rodziny, bo to jest szalenie trudna praca - zachęcenie rodziców, żeby przyszli na warsztaty, kiedy oni nie chcą przyjść nawet na wywiadówkę. Ale skoro ludzie spędzają aktywnie czas wolny, chodzą na basen, fitness, siłownię, to raz w miesiącu mogą poświęcić 2-3 godziny na program realizowany w jakiejś grupie warsztatowej, który poprawi ich kompetencje rodzicielskie. Więc albo jest zła reklama, albo te zajęcia nie są prowadzone w sposób interesujący dla nich - zastanawia się dyrektor ośrodka.

    Projekt "Drogowskaz dla rodzin" rozpoczął się we wrześniu. Przeprowadzone zostały warsztaty dla rodziców objętych wsparciem asystentów rodziny oraz dla mężczyzn przebywających w bytomskim Areszcie Śledczym. W areszcie odbywały się również spotkania integracyjne, w których uczestniczyły rodziny osadzonych.

    Organizatorzy projektu spotkali się też z pedagogami bytomskich szkół, żeby ci przeprowadzili warsztaty, prelekcje czy wykłady dla rodziców na temat pozbawionych przemocy metod wychowawczych. W ramach kampanii społecznej przygotowano 10 tys. ulotek, plakaty i billboardy, które pojawiły się na ulicach miasta.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    • kskiba19
      07.12.2017 00:25
      "że chociaż mamy 30 realizowanych programów profilaktycznych, które są dobre, to jednak nie działają" - jeśli nie działają, to nie są dobre; po owocach się to poznaje.
    • kskiba19
      07.12.2017 00:27
      Jakoś mam wrażenie, żer to kolejny pretekst do przewalenia kasy na: pomoc, kursy, szkolenia. Co tam kto wymyśli.
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół