• facebook
  • rss
  • Światło i cień w każ dym z nas

    dodane 07.12.2017 00:00

    Rafał Janus, szef manhu.pl, mówi o wykładach ks. dr. Krzysztofa Grzywocza, dialogu ze słuchaczami i zaproszeniu do dojrzałości w wierze.

    Klaudia Cwołek: Mamy przed sobą dwa świeże audiobooki z konferencjami ks. Krzysztofa Grzywocza, które wygłosił na Uniwersytecie Opolskim w semestrze poprzedzającym jego zaginięcie w Alpach. Jak doszło do ich nagrania?

    Rafał Janus: To są nagrania dwóch niezależnych od siebie cyklów wykładów, prowadzonych wiosną tego roku, a zorganizowanych przez ks. dr. hab. Dariusza Klejnowskiego-Różyckiego, kierownika studiów doktoranckich na Wydziale Teologicznym UO. On bardzo starał się, żeby w ich programie znalazły się wykłady z patologii duchowości i żeby doktoranci mogli ks. Grzywocza poznać osobiście. Ks. Klejnowski-Różycki był także inicjatorem drugiej płyty: „Mistyka chrześcijańska”. Jest to nagranie wykładu ks. Grzywocza podczas otwartego dla wszystkich kursu „Mistyka”, zorganizowanego na Wydziale Teologicznym. Spotkania z ks. Grzywoczem były wykładami wprowadzającymi do tego kursu, który w całości ukaże się w formie audiobooka na początku przyszłego roku. Natomiast już teraz postanowiliśmy wydać konferencje ks. Grzywocza, bo w nich pojawia się trochę wątków osobistych, w których na przykład wspomina narodziny swojego powołania. A wszystko w kontekście mistyki, którą postrzegał nie jako dar wyjątkowy, dla wybranych, ale w szerokiej perspektywie: jako możliwość dla każdego. Bo skoro jesteśmy ochrzczeni, to tak naprawdę wszyscy jesteśmy powołani do tego, by być mistykami. Konferencje te są zachętą, zaproszeniem do spotkania i przyjaźni z Bogiem. Czy ks. Grzywocz uczestniczył osobiście w pracy nad tymi audio- bookami? Wyraził zgodę na nagrania i chętnie pomagał nam w pracy. Tuż przed ostatnim nagraniem „Patologii duchowości” pokazaliśmy mu zdjęcie, które stało się inspiracją dla naszej okładki. Przedstawia ono osobę, która coś mocno przeżywa. Na tej fotografii widać tylko połowę jej twarzy, która jest oświetlona. Takie ujęcie pasowało do całego tematu, bo głównym motywem tych wykładów, zaczerpniętym z adhortacji papieża Franciszka „Amoris laetitia”, było stwierdzenie, że każdy z nas jest złożoną mieszaniną światła i cienia. Ta myśl przewija się wielokrotnie, do niej ks. Grzywocz się odnosi i ją zgłębia. Niestety, w przypadku „Mistyki chrześcijańskiej” już nie udało nam się skonsultować okładki. Wykorzystaliśmy na niej rysunek ks. Grzywocza z wykładów – dwa zachodzące na siebie koła, które obrazują spotkanie rzeczywistości Boskiej i ludzkiej. Jaki klimat miały te wykłady? Bardzo ciepły, miałem wrażenie, że wszyscy słuchacze spijali myśli z ust ks. Grzywocza. Ale był to także klimat wymiany myśli, do czego on sam zapraszał. To było bardzo ciekawe, bo wiedzieliśmy, że mamy do czynienia z niesamowicie mądrym i doświadczonym człowiekiem, a on zachęcał uczestników do wspólnego pogłębiania tematu. Stawiał pytania, chciał, żeby odpowiedzi wypływały z wnętrza słuchających. W pewnych momentach wykłady wprost stają się dialogiem. Tak było, choć w nagraniach może nie udało się tego do końca oddać, ale zwłaszcza w „Patologii duchowości” zachowaliśmy ten styl. W tym cyklu na początku każdego kolejnego spotkania ks. Grzywocz pytał, jakie mieliśmy przemyślenia po poprzednich wykładach, chciał usłyszeć, do jakich doszliśmy wniosków, jakie pytania nam się zrodziły i chętnie na nie odpowiadał. Niesamowite dla mnie było, jak na pierwszym wykładzie, gdy zastanawialiśmy się, co tak naprawdę jest zdrowiem, a co chorobą, oraz czy duchowość w ogóle może chorować, kryteria oceny podawali sami słuchacze. Ks. Grzywocz tak prowadził ten dialog, że wspólnie dochodziliśmy do istoty sprawy. Czy te dwa nagrania dotyczące dwóch odmiennych tematów mają jakąś wspólną myśl przewodnią? Łączy je odwoływanie się do nauczania papieża Franciszka, a także zaproszenie do samodzielności w duchowości, do tego, by nie oczekiwać gotowych recept czy poleceń. Ks. Grzywocz zapraszał do tego, żeby w duchowości, wsłuchując się w Bożą wolę, stanąć na własnych nogach, bo Bóg – jak dobry Ojciec – prowadzi swoje dzieci do wolności, samodzielności i nie chce ich ubezwłasnowolnienia. Takie jest przesłanie tych konferencji: odważmy się myśleć, rozmawiać z Panem Bogiem, mówić Mu o swoich pomysłach i samodzielnie podejmować decyzje. To, że On nam towarzyszy, nie zwalnia nas z brania za siebie odpowiedzialności. Właśnie jednym z problemów, które pojawiają się w duchowości, i który ks. Grzywocz omawiał, jest infantylizacja. Czyli postawa oczekiwania, że wszystko, w cudowny sposób, Pan Bóg zrobi za mnie, a ja nie będę musiał podejmować wysiłku. Wielokrotnie podkreślał też, że Pan Bóg kocha proces, że do dojrzałości w wierze dochodzi się małymi krokami. Jego przekonaniem było też to, że człowiek rozwija się, a w przypadku choroby zdrowieje tylko w relacjach. Uczył, że kryterium naszej dojrzałości jest jakość naszych relacji; to, jak odnosimy się do siebie, Boga i innych. Skarbem jego nauczania jest integralne spojrzenie na człowieka, uwzględniające duchowość i antropologię. Był specjalistą w dziedzinie duchowości, ale także licencjonowanym psychoterapeutą i potrafił te dziedziny połączyć. To jest bezcenne. Wykłady z patologii duchowości to także ważny i bardzo potrzebny głos w naszym wspólnym, ale też indywidualnym rozeznawaniu, dotyczącym różnych gorących kwestii, np. rozumienia zjawiska opętania i pracy księży egzorcystów czy rozwiązywania problemów we wspólnotach.• klaudia.cwolek@gosc.pl

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół