• facebook
  • rss
  • Służba dla pasjonatów

    Szymon Zmarlicki

    |

    Gość Gliwicki 44/2017

    dodane 02.11.2017 00:00

    Odwiedziliśmy grupę 38 młodych chłopaków, którzy w diecezjalnym ośrodku Liturgicznej Służby Ołtarza przygotowują się do funkcji ceremoniarza. Jak wyglądają kursy dla ministrantów i jakie są wrażenia uczestników?

    Żeby nie zaliczyć wpadki

    Swoimi wrażeniami dzielą się Paweł Grajczyk z parafii Matki Bożej Królowej Wszechświata w Tarnowskich Górach-Pniowcu, Mateusz Jakubina z parafii św. Jacka w Gliwicach-Sośnicy i Paweł Żyła z parafii św. Marcina w Stanicy. A są to wrażenia całkiem świeże, bo chociaż wszyscy ministrantami są już prawie 10 lat, to dla każdego z nich jest to pierwszy kurs w Nędzy. Każdy też przyjechał czym innym motywowany. Pawła Grajczyka zainspirował starszy brat, który w kursie uczestniczył kilka lat temu i po nim prowadził zbiórki, a obecnie studiuje w seminarium w Opolu. Mateusz Jakubina pasjonuje się liturgią i kiedy tylko dowiedział się o kursie, od razu zapisał się na listę chętnych. Cieszy się, że dostał od księdza przepustkę i możliwość uczestniczenia w zajęciach. Z kolei Pawła Żyłę zachęcił nauczyciel religii, więc szybko udał się do księdza w parafii, który udzielił mu informacji i pomógł zorganizować wszystkie formalności. – Wykłady prowadzone są w interesujący sposób i bardzo mi się podobają. Ksiądz ciekawie opowiada o liturgii, choć na razie są to podstawy, dlatego czekam na kolejne spotkania – mówi Paweł Grajczyk. Mateusz Jakubina dodaje, że prowadzącego aż chce się słuchać. Oczekuje też, że po kursie będzie lepiej obeznany z liturgią i nigdy nie pogubi się w trakcie Mszy. – Ja bardzo chciałbym pomóc naszej parafii i proboszczowi, zwłaszcza że jestem pierwszą osobą, która robi taki kurs, bo dotąd brakowało nam ceremoniarza – dopowiada Paweł Żyła.

    Ministranci przyznają, że zależy im na przygotowywaniu liturgii na najwyższym poziomie, ale też na tym, by wystrzegać się wpadek, jakich zdarzyło im się doświadczyć. Opowiadają o tym, jak obsługujący kadzidło w Wielkanoc strącił stojak na kwiaty, który przewrócił się na innego ministranta. Innym razem, zdejmując biskupowi mitrę, ktoś „zagarnął” nią mikrofon, pozbawiając hierarchę głosu. Po czasie takie historie można z uśmiechem wspominać, ale warto też się na ich przykładzie uczyć. Rozmówcy zgodnie dzielą się swoimi obserwacjami, że w parafiach, gdzie posługują już ceremoniarze, podobne sytuacje udało się wyeliminować.

    «« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół