• facebook
  • rss
  • Służba dla pasjonatów

    Szymon Zmarlicki

    |

    Gość Gliwicki 44/2017

    dodane 02.11.2017 00:00

    Odwiedziliśmy grupę 38 młodych chłopaków, którzy w diecezjalnym ośrodku Liturgicznej Służby Ołtarza przygotowują się do funkcji ceremoniarza. Jak wyglądają kursy dla ministrantów i jakie są wrażenia uczestników?

    Ośrodek znajduje się w Nędzy, wiosce na krańcu diecezji. Od strony ulicy, kawałek od głównej drogi, ukryty jest za drzewami. Na zewnątrz brak jakiejkolwiek informacji, a wejść do środka mogą tylko wtajemniczeni. Dla niewtajemniczonych to miejsce może wyglądać jak jakiś tajny ośrodek szkolenia. I będzie w tym trochę racji, chociaż tajny nie jest. A szkoli się tu armia. Armia Chrystusa Króla. Wojownicy, którzy w słusznej sprawie nieraz walczą z młodszymi kolegami ze służby, swoimi rówieśnikami, zbyt pobożnymi parafian(k)ami, a bywa, że i z księdzem proboszczem. Ale najczęściej walczą z samymi sobą. Żeby wcześnie rano zebrać się na Mszę, zedrzeć gardło na śpiewaniu kolęd w domach czy cierpliwie wystać całe Triduum. A przy tym nauczyć i przygotować do wszystkiego innych adeptów. To Liturgiczna Służba Ołtarza. Czyli ministranci.

    Trzy powołania. Bierzesz wszystkie?

    Diecezjalny Ośrodek Formacyjny LSO od 2009 roku mieści się w nowym budynku, który powstał przy starym domu. W sumie cały obiekt może pomieścić około 60 gości, dając im do dyspozycji wygodne pokoje, kaplicę, jadalnię oraz sale do zajęć.

    Do tego ośrodka ministranci w czasie wakacji przyjeżdżają na obozy, a w ciągu roku przygotowują się do roli lektora, animatora oraz ceremoniarza. Każdy z tych kursów obejmuje cztery weekendowe zjazdy, na których uczestnicy zdobywają potrzebną wiedzę. Żeby wziąć udział w danym kursie, ministrant powinien zostać nań wysłany przez duszpasterza ze swojej parafii, który rozeznaje jego predyspozycje i możliwości. – W swojej wyobraźni ksiądz ma już dla takiego chłopaka rolę w przyszłości, do jakiej zajęcia mają go przygotować. Na przykład na kursie ceremoniarza kształci się ministrantów, którzy później będą pomagali przygotowywać liturgię i nią kierować, zwłaszcza na najbardziej uroczystych obrzędach – wyjaśnia ks. Jacek Skorniewski, duszpasterz LSO diecezji gliwickiej, który od lat prowadzi ośrodek w Nędzy oraz odbywające się w nim kursy. – Kandydatem na ceremoniarza musi być osoba w odpowiednim wieku, która ma posłuch wśród innych i potrafi zaskarbić sobie autorytet, a przede wszystkim jest pasjonatem liturgii – dodaje. Kurs na ceremoniarza jest najbardziej oblegany, co wynika i z potrzeb parafii, i z zainteresowań samych chłopaków. Tematyka zajęć na początku skupia się na podstawach liturgii, które powinien mieć opanowane każdy, nawet najmłodszy ministrant. A już tego jest całkiem sporo − co oznaczają kolory szat liturgicznych, czym jest korporał, a czym puryfikaterz, kiedy należy dzwonić dzwonkami, jak poruszać się po prezbiterium, w jakiej kolejności podawać kapłanowi ampułki z wodą i winem… Na kolejnych spotkaniach kandydaci uczą się, jak dokładnie przebiegają obrzędy Triduum, jak powinna wyglądać wzorcowa niedzielna Eucharystia albo jak służyć na Mszy z biskupem.

    Do innych zadań przygotowują z kolei pozostałe kursy. Lektorski (który odbywa się także w dekanatach), skupia się na poprawnym czytaniu słowa Bożego w trakcie Mszy, zaś animatorski – najtrudniejszy – ma charakter bardziej pedagogiczny, a jego uczestnicy uczą się, jak prowadzić z młodszymi zbiórki liturgiczne i formacyjne. – Nie narzucamy kolejności ani nie każemy robić wszystkich kursów. Zwykle księża przysyłają ministrantów najpierw na kurs ceremoniarza, a później ewentualnie jeszcze na animatora, choć bywało też odwrotnie. Cieszymy się, gdy ktoś ukończy oba – przyznaje ks. Skorniewski.

    «« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół