Nowy Numer 8/2018 Archiwum

No tak, Jacek

O Szczekocinach leżących w dobrach Odrowążów i o pociągu, który nie przyniósł jej śmierci, mówi Elżbieta Wiater.

Joanna Juroszek: Dlaczego dziewczyna z Krakowa zafascynowała się chłopakiem ze Śląska? Na dodatek żyjącym w XIII wieku.

Elżbieta Wiater: Zaczęło się od dominikanów. Byłam w duszpasterstwie akademickim, w Beczce. O św. Jacku usłyszałam od moich koleżanek ze Śląska, a dokładnie z Żor. Pod ich wpływem, kiedy miałam spory problem przy kupnie mieszkania, poszłam do św. Jacka. Uklękłam przy kracie przed jego grobem i powiedziałam: „Za bardzo się nie znamy, ale mógłbyś mi pomóc?”. Pomoc przyszła błyskawicznie. Powiedziałam mu wtedy: „Jacku, jakbyś kiedyś czegoś potrzebował, daj znać”.

Dał znać, napisała Pani jego biografię...

Ten pomysł chodził za mną jakiś czas. Pracowałam w wydawnictwie i szukałam autora, ale nikt specjalnie nie był zainteresowany. Stwierdziłam, że sama spróbuję.

Pewien wykładowca z Rzymu zgubił komputer w Neapolu (miasto słynące z kradzieży jak żadne inne). Ks. Arkadiusz Nocoń, Ślązak pracujący w Watykanie, polecił mu modlitwę do św. Jacka. I wydarzył się cud. Komputer oddał mu jakiś neapolitańczyk. Pani też „sprawdza” św. Jacka na własnej skórze.

Tak, choć może u mnie nie dzieje się to tak jak z tym laptopem. Ale kiedy ja albo moi znajomi mamy jakiś problem, to przychodzę i męczę świętego Jacka. Jacek pomoże zawsze, ale jemu przede wszystkim zależy na nawróceniu delikwenta. Razem ze mną jedną z wolontariuszek w katechumenacie dorosłych u dominikanów jest Gosia, która modliła się o nawrócenie swojego bratanka. Św. Jacek przyprowadził go do Kościoła. W rezultacie także ona postanowiła, że głębiej zaangażuje się w życie wiarą.

Niestety, święty Jacek jest dziś w Polsce zapomniany, ale wyobraźmy sobie szkolne zadanie…

Przepraszam, muszę się wtrącić. Były Światowe Dni Młodzieży. Do Krakowa przyjechali ludzie z Ameryki Południowej, z Peru, Ekwadoru. Tam kult św. Jacka jest bardzo żywy. Byli w sklepiku, kupowali jakieś gadżety i jeden z ojców dominikanów powiedział im, że w bazylice Trójcy Świętej jest grób św. Jacka. Kiedy to usłyszeli, zaczęli zachowywać się tak, jakby byli fanami U2 i ktoś powiedział im, że właśnie są w domu Bono. Od razu pobiegli do tej kaplicy. Wiedzieli, do kogo idą. W Polsce jednak, poza Śląskiem, Jacek jest raczej zapomniany.

Wracając do tego szkolnego zadania. Da się w dziesięciu słowach opisać, kim jest święty Jacek?

Długosz charakteryzuje go jako kogoś, kto był obrotny i rozsądny. Pochodził z rodziny, która słynęła z dużych umiejętności retorycznych. Jacek był też bardzo konsekwentny, to widać w jego sposobie fundowania kolejnych kościołów. A łatwo nie było. Klasztor w Krakowie za jego życia palił się trzy razy. Był też człowiekiem bardzo głębokiej duchowości maryjnej. I to go ukształtowało w postawie całkowitego zaufania Bogu. Znał niemiecki, łacinę. Był też bardzo miłosierny i głęboko współczujący. Jackowa wrażliwość nie miała względu na osoby. Głosił możnym i pomagał prostym chłopom, na przykład podnosząc zboże pobite gradem.

« 1 2 »
oceń artykuł

Zobacz także

Reklama

Reklama

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy