• facebook
  • rss
  • Bóg uzdrawia

    dodane 28.09.2017 00:00

    Ks. Franciszek Balion, dyrektor Ośrodka Rehabilitacyjno--Edukacyjnego dla Dzieci i Młodzieży Niepełnosprawnej w Rusinowicach, opowiada o hojności Jana Pawła II, pacjentach i ich opiekunach, pomocy św. Rafała Archanioła oraz uczeniu się od cierpiących.

    Czy w minionych latach były jakieś zdarzenia, które Ksiądz szczególnie zapamiętał?

    Były sytuacje, które dla jednych mogą być przypadkiem, a dla nas były cudem. Pewien ksiądz zadzwonił kiedyś do mnie z informacją o dziewczynie po wypadku – w którym brał udział – będącej już po operacji i w śpiączce. Szpital wypisywał ją do domu. Przywieźli ją do nas leżącą. Podjęliśmy rehabilitację, która postępowała niespodziewanie błyskawicznie. Po trzech tygodniach o własnych siłach wyszła z ośrodka. Dramatycznym przeżyciem była dla nas trąba powietrzna w 2008 roku, która od lasu szła w naszym kierunku. Zniszczyła zadaszenie amfiteatru, a przed ośrodkiem skręciła, w ponad 20 domach zrywając dachy. U nas w ponad 30 oknach wyleciały szyby, uszkodzony został dach na całej połaci, w Domu Opiekuna wyrwane zostało okno, które spadło na łóżko. Choć budynek był wypełniony pacjentami, nikomu nic się nie stało. Wierzymy, że wtedy ocalił nas św. Rafał Archanioł. Kiedy indziej zdarzyło się, że w czasie spaceru samochód wjechał w pacjentów z matkami. Jedna z mam została zabrana do szpitala helikopterem. Gdy pytaliśmy o jej stan następnego dnia, nie dawano nam nadziei. U nas trwała jednak wielka modlitwa i ta pani nie tylko przeżyła, ale wróciła do zdrowia, dalej do nas przyjeżdża i za każdym razem daje świadectwo cudownego uratowania.

    Czego Ksiądz przez te wszystkie lata nauczył się o cierpieniu?

    Cały czas uczę się od tych, którzy cierpią i chorują. Dla mnie wielkim znakiem Bożej miłości jest to, że ci, którzy niosą swój krzyż, nie załamują się. Gdy jest może ciężko, są jakieś kłopoty, patrzę na ludzi, którzy są na wózku albo chorują bez nadziei wyleczenia i nie poddają się… Wtedy czuję się umocniony. Ciągle przekonuję się na nowo, że Pan Bóg tych, których doświadcza, nie opuszcza. Zostając księdzem, myślałem, że w przyszłości będę tradycyjnym farorzem, a okazało się inaczej. Ale jestem Panu Bogu wdzięczny i nie zmieniłbym tego. Dlatego dopóty będę miał zdrowie i siły, chcę tu zostać do pomocy. To jest też moja rodzina, nie jesteśmy tu anonimowi. Pragniemy doświadczać prawdziwej miłości, bo gdzie ona jest, tam jest szczęście. Pomimo cierpienia i krzyża. •

    Ks. Franciszek Balion

    Urodził się 4 czerwca 1947 r. w Chełmie Śląskim. Święcenia kapłańskie przyjął 30 marca 1972 r. w Katowicach. W 1987 r. został proboszczem w parafii MB Bolesnej w Mysłowicach-Brzęczkowicach, a w 1991 r. proboszczem parafii Znalezienia Krzyża Świętego i św. Katarzyny w Rusinowicach (do września 2017). Również w 1991 r. zlecono mu zadanie dokończenia budowy Ośrodka dla Dzieci i Młodzieży Niepełnosprawnej, którego został na wiele lat dyrektorem. Obecnie przechodzi na emeryturę.

    «« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół