Nowy numer 16/2018 Archiwum

Przypowieść o tolerancji

We współczesnym świecie wszystko wolno. A zarazem nie ma wolności dla tego, co inne. O tym opowiadają gliwickie dzieci w spektaklu na podstawie niezwykłej bajki izraelskiego pisarza.

Są dzieci skórzane oraz dzieci wełniane – nie wszyscy jesteśmy tacy sami. Nie wszyscy mamy taki sam kolor skóry, wzrost, zainteresowania, miejsce zamieszkania. I nie wszyscy rozumiemy tę odmienność oraz się na nią zgadzamy. O braku dobrze rozumianej tolerancji jest właśnie niezwykła bajka „Babcia robi na drutach” izraelskiego prozaika Uriego Orleva. Spośród ponad 30 różnych jego książek, właśnie ta została wybrana jako punkt wyjścia do stworzenia spektaklu w realizacji polskich artystów z udziałem gliwickich dzieci. Dlaczego?

Bez happy endu

Bajka opowiada o babci, która trafiając do przypadkowego miasteczka gdzieś na ziemi, z nudów zaczyna robić na drutach. Tworzy sobie swój wełniany dom, ze wszystkimi właściwymi mu elementami, takimi jak imbryk lub łóżko, by na końcu dla towarzystwa zrobić również sobie wełnianych wnuczków. Dzieci trafiają w końcu do normalnej szkoły, gdzie są okrutnie szykanowane za swą odmienność. Bajka nie kończy się happy endem, ale morałem, który ma być zwróceniem uwagi na gorzkie skutki braku właściwej tolerancji.

– Historia babci jest ponadczasowa, bardzo uniwersalna. I bardzo mocno pasuje do sytuacji dzisiejszych czasów – tłumaczy Karolina Jakoweńko, kierownik gliwickiego Domu Pamięci Żydów Górnośląskich. – Chcemy uświadomić, że ten „wełniany” człowiek jest nie mniej wartościowy, niż ten „skórzany”. Każdemu należy się szacunek i zrozumienie. To bardzo aktualne, chociażby w obliczu tak mocno dyskutowanej dziś sytuacji przyjmowania uchodźców.

Książka powstała prawie 40 lat temu. Autor doświadczył braku tolerancji, wygnania, poczucia braku bezpieczeństwa. Tak naprawdę Uri Orlev to Jerzy Orłowski, urodzony w Warszawie, który po pobycie w warszawskim getcie oraz dwóch latach w obozie na stałe wyemigrował. Swoje miejsce znalazł w Jerozolimie, gdzie mieszka do dziś.

Już zapowiedział, że przyjedzie do Polski, a konkretnie właśnie do Gliwic, gdzie odwiedzi kilka szkół. Będzie też honorowym gościem premiery spektaklu. Nic dziwnego – to pierwsza próba wystawienia bajki jego autorstwa na deskach polskiego teatru! Ponadto cały czas jest mocno zaangażowany w przygotowania do premiery.

Edukacja i sztuka

Praca nad spektaklem trwa już od 18 lipca i nie jest zwyczajnym powtarzaniem tekstu scenariusza. Warsztaty są interdyscyplinarne, tworzą je specjaliści wielu dziedzin – choreograf, muzyk, scenarzyści, plastycy. Mali aktorzy to dzieci ze Świetlicy Środowiskowej „Czesio” oraz uczniowie gliwickich szkół. W sumie grupa liczy 10 osób od 5 do 11 lat. Są też dwie tytułowe babcie, które zostały zaangażowane w projekt na zasadzie castingu. Wszyscy pracują metodą teatru improwizowanego. Projekt finansowo wspiera Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

– Udało nam się kolejny raz połączyć edukację z walorami estetycznymi, sztuką. Ale to, co najbardziej mnie cieszy, to zaangażowanie małych aktorów w nasz projekt – podkreśla Karolina Jakoweńko. – Dzięki temu wiemy, że to potrzebna inicjatywa. Że poruszamy ważne kwestie, o których trzeba mówić na głos.

Może do wielu przemówi właśnie dopiero głos dzieci? Będzie można go posłuchać, oglądając przedstawienie na deskach gliwickiego Teatru Miejskiego 23 i 24 września.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma