• facebook
  • rss
  • Po dźwięku na tarczy

    Mira Fiutak

    |

    Gość Gliwicki 31/2017

    dodane 03.08.2017 00:00

    Odstawia białą laskę, podchodzi do stanowiska, zakłada słuchawki, mierzy do celu i…. trafia w dziesiątkę.

    Wioleta Zarzecka, dwukrotna ubiegłoroczna mistrzyni świata w strzelaniu, mieszka w Piekarach Śląskich. Od stycznia trenuje w Bytomiu. Sprawia wrażenie osoby widzącej. – Straciłam wzrok, mając 13 lat. Wszystko pamiętam, kolory, obrazy… – mówi. Zdaniem lekarzy od początku rokowania w jej postępującej chorobie nie były dobre. Na pierwsze oko przestała widzieć po nieudanej operacji, na drugie trochę później. Pewnego ranka obudziła się i była już tylko ciemność. – Gdzieś tam ta złość była w człowieku – wspomina tamten moment. Wtedy po raz pierwszy wykazała się walecznością. Zabrała się za naukę brajla i buntowała się przeciw wyręczaniu jej przez rodziców w codziennych czynnościach. Dziś nie ma problemu z prasowaniem, sprzątaniem czy myciem okien... Jej mąż Dariusz jest osobą słabowidzącą, mają 20-letniego syna.

    Na poziomie olimpijskim

    – Zawsze ciągnęło mnie do męskich zajęć. W szkole wybrałam sobie specjalizację tokarza i napraw- dę podobało mi się to. Ten zapach smarów i to, że za każdym razem robi się coś innego, a ja nie lubię mo- notonii – śmieje się. Skąd pomysł na strzelectwo? – Przeze mnie – wtrąca mąż. – To prawda, denerwowałam się, że za mało czasu spędza ze mną w domu, i postanowiłam zrobić coś dla siebie. Poszukałam klubów dla niewidomych – potwierdza. Początkowo myślała o tańcu i kiedy w chorzowskim klubie zaproponowali jej strzelanie, bez przekonania sięgnęła po karabin. Zmieniła zdanie, gdy za trzecią próbą zamiast w jedynkę trafiła w dziewiątkę. – Poczułam się jak osoba widząca, nie czułam różnicy w stosunku do innych ludzi – wspomina. To był 2010 rok. Sukcesy przyszły dość szybko, bo po pół roku trenowania zajęła 8. miejsce na mistrzostwach Polski. – Strzela na poziomie olimpijskim. Ta dyscyplina ma wejść na najbliższą paraolimpiadę, więc będziemy mieli zawodniczkę na światowym poziomie – mówi jej trener Jacek Krzysztof Lipka. Jest prezesem bytomskiego Klubu Strzeleckiego „Combat Kragal” i trenerem Polskiego Związku Strzelectwa Sportowego. W jaki sposób strzelają niewidomi? – Osoby widzące mają muszkę i szczerbinkę i muszą zgrać dwa przyrządy na celu. Niewidome zamiast tego mają coś w rodzaju czytnika elektronicznego, a na tarczę zakładana jest maska w postaci pola elektronicznego. Na poszczególnych polach – dziesiątka, dziewiątka, ósemka… – są sygnały dźwiękowe o różnej intonacji, które zawodnik słyszy w słuchawkach – wyjaśnia. Osobie widzącej łatwiej korygować błąd, bo zauważa dodatkowe parametry, np. to, że jest na godzinie dziewiątej od celu. Niewidoma nie zna dokładnego położenia na tarczy, tylko odległość od celu. – Jeśli chodzi o pozostałe kwestie, to są podobne jak w przypadku innych zawodników. Podczas rozgrywek oddają tyle samo strzałów w tym samym czasie – dodaje trener Lipka. Osobę niewidomą trenuje po raz pierwszy. Dużo pracowali nad ważnym w strzelectwie sposobem oddychania. Wioleta ćwiczyła „nurkowanie na sucho”. Od 12 sekund na wstrzymanym oddechu doszła do 45.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół