• facebook
  • rss
  • Woda czerpana z jednej studni

    dodane 01.06.2017 00:00

    O Kościele w Afryce, relacjach między katolikami i muzułmanami oraz powodach wizyty w Polsce mówi bp Celestin- -Marie Gaoua z diecezji Sokodé w Togo.

    Klaudia Cwołek: Jaka jest obecnie sytuacja diecezji Sokodé w Togo? Co cieszy, a co jest problemem?

    Bp Celestin-Marie Gaoua: Sokodé jest jedną z siedmiu diecezji w Togo, liczącą około 1460 tys. mieszkańców. Katolików jest 172 tysiące. Radością jest to, że nasza diecezja ma 18 parafii, żyjemy w pokoju i w dobrych stosunkach z większością, która jest muzułmańska. Nasz Kościół jest młody. Diecezja istnieje od 60 lat i ma dużo ludzi młodych, którzy są dynamiczni. Mamy 34 kleryków, 57 księży diecezjalnych i 20 misjonarzy. A nasze problemy są wspólne dla kontynentu afrykańskiego. Jest to przede wszystkim bieda, także bezrobocie i rozmaite konflikty między regionami, głównie plemienne. Kościół w Afryce i w Togo stara się odnaleźć w tej sytuacji i pomóc w rozwiązywaniu problemów. Ale mówię więcej o naszych radościach, bo przyjechałem tutaj, żeby świadczyć o tym, co Pan Bóg robi, a nie o złu, które też jest obecne.

    Jak w praktyce wygląda u Was pokojowe współistnienie większości muzułmańskiej i mniejszości katolickiej? Czy te społeczności żyją w swoich światach czy może są jakieś płaszczyzny współpracy?

    W niektórych krajach afrykańskich rzeczywiście są konflikty, ale u nas jest pokojowe nastawienie. W jednej rodzinie mogą być członkowie różnych religii, na przykład ojciec katolik, matka muzułmanka. Przykładem może być też Caritas diecezjalna, którą kieruje ks. Jan Piontek. Ona buduje studnie w wioskach i do tych studni idą i muzułmanie, i katolicy, i poganie. Kiedy czerpie się wodę z jednej studni, to nie można równocześnie się bić.

    Mówi się, że Afryka ma silne więzi rodzinne, a my w Europie mamy ogromny kryzys rodziny…

    U nas u podstaw rodziny leży tradycja afrykańska. Gdy przyszło chrześcijaństwo, okazało się, że pewne jej wartości nie są wartościami Ewangelii. To było zarzewiem kryzysu i w przypadku przyjęcia chrześcijaństwa ta zmiana dla Afrykanina nie jest łatwa. Jest też problem współczesnego nowoczesnego świata, za którym idą młodzi. Oni pochłaniają go w całości, zamiast wybierać to, co dobre. Natomiast, gdzie jest zachowana tradycja, tam ten kryzys jest o wiele łagodniejszy. Media przedstawiają często poligamię jako największy problem rodziny w Afryce, ale to jest tylko ich wizja, bo poligamia powoli ustępuje, zwłaszcza w mieście. Na wsi jeszcze trwa z powodu siły roboczej. Niektórych przemian media w ogóle nie zauważają.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół