• facebook
  • rss
  • Cztery głosy o rodzinie

    Mira Fiutak

    |

    Gość Gliwicki 22/2017

    dodane 01.06.2017 00:00

    „Zabrzanie razem dla rodziny – obszary miłości” – tak brzmiał temat konferencji w ramach Metropolitalnego Święta Rodziny.

    Spotkanie odbyło się 25 maja w sali witrażowej Muzeum Górnictwa Węglowego w Zabrzu. Na początek ks. dr hab. Dariusz Klejnowski-Różycki z Wydziału Teologicznego Uniwersytetu Opolskiego, odnosząc się do kultury greckiej, wprowadził rozróżnienie terminów określających różne rodzaje miłości – philia, eros, storge, agape – na co my mamy tylko jedno słowo. Wskazał też na ich przykłady występujące w Biblii. – Storge, o tym dzisiaj tutaj mówimy, to miłość rodzinna, serdeczne, rodzinne więzi, naturalne uczucie, które mają rodzice do swoich dzieci i dzieci do rodziców – podkreślał.

    Wykorzystać potencjał dziecka

    Z kolei dr Andrzej Mazan, zaangażowany w rozwój edukacji domowej w Polsce, mówił o zaletach tej formy nauczania. – Takie jest społeczeństwo, jaka jest rodzina. Nasze dzieci potrzebują wykształcenia, czyli wiedzy, oraz wychowania, czyli umiejętności wyboru właściwego dobra. I właśnie kontakt z rodzicami najlepiej porządkuje rzeczywistość, wskazuje im, co w niej jest ważne, a co nie – stwierdził.

    Nawiązując do papieża Benedykta XVI, podkreślił, że w nauczaniu nie chodzi o jednorodność kształcenia, ale o możliwość najlepszego wykorzystania potencjału każdego dziecka. Jak podał, obecnie z edukacji domowej w Polsce korzysta 15 tysięcy uczniów. Natomiast wystąpienie Urszuli Potyki nt. „Romowie w zabrzańskiej rodzinie – między łącznością a obcością” poświęcone było miejscu tej grupy w całej społeczności miasta i jej integracji. – To najsłabsza grupa etniczna na świecie, szykanowana we wszystkich krajach, gdzie żyje – stwierdziła. Przypomniała historię Romów w Polsce i ich zabrzańskie losy. Pierwsza większa grupa osiedliła się w tym mieście po 1964 roku, kiedy ostatecznie zakazano wędrówki cygańskich taborów. Wtedy pojawili się tu Romowie z dwóch grup – Kalderasze i Lowarzy. Większość z nich niedługo opuściła miasto, wyjeżdżając za granicę. W latach 80. ich opustoszałe mieszkania zajęli znacznie ubożsi Romowie z grupy Bergitka i to oni dzisiaj są mieszkańcami miasta.

    Romowie w Zabrzu

    Urszula Potyka, która od lat inicjuje i wspiera działania związane z integracją tej grupy, opowiadała o pierwszych, nieudanych próbach edukacji dzieci romskich. – Chcę powiedzieć o pewnym fenomenie, bo mówi się, że Romowie są gnuśni i leniwi, ale edukacja tych dzieci w Zabrzu tak naprawdę ruszyła dzięki młodym Romom, którzy skończyli kurs dla liderów i asystentów romskich, a potem powiedzieli „chcemy jeszcze raz spróbować” – wspominała. Wtedy to powstał specjalny program pilotażowy finansowany przez miasto. Wymieniła wiele sukcesów: powstało Stowarzyszenie Romów, klub sportowy, świetlica, zespoły muzyczne. Wielu ukończyło szkoły na różnym poziomie, ale jedyne zatrudnienie, na jakie mogą liczyć, to ciągle jest tylko praca asystenta romskiego. Nie powiodły się również próby przesiedlenia ich w inne części miasta. – Dla nas 30 lat to dużo, dla nich mało. W dziejach jakiegoś narodu 30 lat to naprawdę niewiele. W pewnym sensie wracamy dziś do punktu zero – stwierdziła. Dagmara Łągiewka z kolei przedstawiła trwający od 2 lat projekt „Spotkania z historią” przygotowywany przez MBP w Zabrzu i IPN w Katowicach. To żywa historia, często opowiadana przez świadków wydarzeń. Do tej pory odbyły się spotkania poświęcone m.in. Tragedii Górnośląskiej, pacyfikacji Kopalni „Wujek” czy zbrodni katyńskiej. Konferencję zorganizowały Miejska Biblioteka Publiczna, Klub Inteligencji Katolickiej i Muzeum Górnictwa Węglowego. Było to jedno z wydarzeń Metropolitalnego Święta Rodziny.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół