• facebook
  • rss
  • Szczęście w wielu kolorach

    Mira Fiutak

    |

    Gość Gliwicki 05/2017

    dodane 02.02.2017 00:00

    – Chociaż nie wszystko rozumiemy, Bogu zawierzmy dalszą naszą drogę – powiedział bp Jan Kopiec.

    Tego wieczoru akademicki kościół św. Michała Archanioła w Gliwicach wypełniony był do ostatniego miejsca. Niektórzy przyjechali z daleka, żeby pomodlić się za swoją przyjaciółkę. 29 stycznia Eucharystii w intencji śp. Heleny Kmieć przewodniczył bp Jan Kopiec. Helena Kmieć była zaangażowana w prace Wolontariatu Misyjnego Salvator. 8 stycznia razem z Anitą Szuwald wyjechała do Boliwii. W czasie półrocznego pobytu miały pomagać w otwieranej ochronce dla dzieci, założonej przez siostry służebniczki dębickie, w Cochabambie. Po dwóch tygodniach ich pobytu Helena została zamordowana podczas napadu na to miejsce. To był kolejny jej wyjazd misyjny; wcześniej była już na Węgrzech, w Rumunii i w Zambii.

    Po studiach na Politechnice Śląskiej zamieszkała w Gliwicach. Związana była z Duszpasterstwem Akademickim „Albertinum”, działającym w nim Katolickim Związkiem Akademickim, kręgiem biblijnym i wielu innymi rzeczywistościami, o których jej znajomi dopiero teraz się dowiadują. Duszpasterz akademicki ks. Wojciech Michalczuk przypomniał, że wiele inicjatyw w DA to była inspiracja jej oraz przyjaciół, którzy wokół niej się gromadzili. W czasie Eucharystii w kościele akademickim śpiew prowadziła schola DA „Albertinum”, już bez Heleny. A to ona dała jej początek, kiedy najpierw sama stawała z gitarą w czasie Mszy akademickich.

    W liturgii tej niedzieli czytany był fragment z Ewangelii według św. Mateusza – Kazanie na Górze. – Żeby zrozumieć język błogosławieństw, szczęścia, o którym mówi Jezus, potrzeba postawy pokory, poddania się Panu Bogu, schowania w Jego ramionach – mówił w homilii ks. Wojciech Michalczuk. – Ci, którzy znali Helenę, wiedzą, że bardzo groźnie pokiwałaby palcem, gdybym ją teraz zaczął chwalić – stwierdził. Wspominał, jak kiedyś na powitanie po dłuższym czasie jej nieobecności, po pobycie w Zambii, zawołał: „Witaj kolorowa dziewczyno”. – Przypominam to, bo ona właśnie taka była. Szukająca szczęścia, otwarta na świat, ciekawa różnych miejsc, z niespożytą energią. Miała plany na przyszłość. To wszystko zostało przerwane w brutalny sposób. Jeśli mówię dziś o szczęściu, to wcale nie jest to gorszące. Ona szukała szczęścia w taki sposób, że Bóg był zawsze na pierwszym miejscu, zawsze stawała po Jego stronie. Proszę, byśmy poszli w jej ślady w sensie szukania szczęścia przy Bogu. Jeśli szukasz sprawiedliwości, to też szukaj jej w Bogu. Dziękuję ci, Heleno, za każde dobro, które nam zostawiłaś – zakończył.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół