• facebook
  • rss
  • Można się zakochać!

    Szymon Zmarlicki Szymon Zmarlicki

    dodane 20.01.2017 04:47

    Gdy oczy całego świata zwrócone są na Donalda Trumpa, polsko-amerykańskie małżeństwo fotografów pokazuje Stany Zjednoczone bez politycznych emocji - kadrami z ich podróży. Ale na kolejny cel wybrali Tarnowskie Góry.

    On - tarnogórzanin od 16 lat mieszkający w Stanach Zjednoczonych. Ona - pochodząca z Teksasu rodowita Amerykanka, która po raz pierwszy zobaczyła śnieg w wieku 18 lat. Po wielu życiowych zakrętach połączyła ich miłość do fotografii i podróży.

    Dawid Mielcarek i Blonnie Brooks to małżeństwo ze wschodniego wybrzeża. Mieszkają w Filadelfii i są fotografami ślubnymi, a każde ich zdjęcie to dzieło sztuki. W tej branży należą do najlepszych profesjonalistów w Ameryce, ich prace publikowane są w wielu ślubnych magazynach.

    W wolnym czasie wsiadają do trucka, za którym ciągną kampera, i jadą… dokądś. W 2015 roku pomiędzy przeprowadzką z jednego domu do drugiego przez ponad miesiąc byliby bezdomni, dlatego postanowili wykorzystać ten czas na podróż życia. Pokonali prawie 25 tysięcy kilometrów, przemierzając cały kraj - ze wschodu na zachód, z południa na północ.

    Relacje ze swoich przygód postanowili publikować w internecie w formie codziennych odcinków, które kontynuują aż do dzisiaj. W czwartek, tuż po przylocie do Polski, Dawid i Blonnie spotkali się z grupą fotografów z Tarnowskich Gór i okolic, by pokazać Amerykę bez politycznych emocji - kadrami ślubów, wesel i odkrywania nieznanego.

    A czym różni się podróżowanie po obu stronach oceanu, gdy rodzinny dom każdego z nich znajduje się na innym kontynencie?

    Prawie 25 000 kilometrów w ciągu miesiąca - tak wyglądała trasa ich podróży w 2015 roku   Prawie 25 000 kilometrów w ciągu miesiąca - tak wyglądała trasa ich podróży w 2015 roku www.wearegoingsomewhere.com Szymon Zmarlicki: W jednym z odcinków waszego vloga (zobacz TUTAJ) Dawid opowiadał o rzeczach, jakie dziwią Polaków mieszkających w Stanach Zjednoczonych - potężne korki na autostradach, udawana uprzejmość czy 25 plasterki indyka upakowane w jednej kanapce... A co dziwi ciebie tu, na Śląsku?

    Blonnie Brooks: Kiedyś opowiadałam Dawidowi o tym, jak ciekawi mnie, że ludzie są tu dużo bardziej niż w Ameryce przywiązani do miejsc i rzeczy, one mają dla was znacznie większą wartość. Amerykanie nie potrafią siedzieć w domu przez zbyt długi czas, ciągle chcą zmieniać miejsce i szukają czegoś innego, większego, lepszego. Tutaj ludzie cieszą się tym, co mają, znajdując satysfakcję w relacjach z innymi, co bardzo mi imponuje. Podoba mi się, że wasze mieszkania są dużo mniejsze, przytulne i funkcjonalne, bo w Ameryce potężne domy często zamieszkują rodziny z zaledwie dwójką dzieci.

    S.Z.: A co ty odkrywasz, gdy wracasz do domu?

    Dawid Mielcarek: To wiąże się głównie z upływem czasu. Miejsca są te same, ludzie są podobni, ale dużo zmienia się pod względem kultury, bo Polska stała się nieporównywalnie bardziej otwarta niż była, kiedy ją opuszczałem. Widzę też sporo zmian w architekturze miasta, ale to nie tylko nowe ronda tu i ówdzie. Kiedy po raz pierwszy od prawie 10 lat przyjechałem do Polski, przeżyłem szok, kiedy zobaczyłem, że w miejscu jednostki wojskowej obok mojego domu, którą kiedyś mijałem codziennie, teraz stoi wielki market.

    S.Z.: Czym przyjazd na Śląsk różni się od podróży po Ameryce w obiektywach waszych aparatów i kamer?

    B.B.: Jestem zafascynowana ilością starych budynków. Siedzimy obok zabytkowego kościoła ewangelickiego. Po drugiej stronie rynku znajduje się "Sedlaczek" - winiarnia, w której w 1683 r. zatrzymał się król Jan III Sobieski w drodze na bitwę pod Wiedniem. W Stanach Zjednoczonych nie ma tak historycznie interesujących obiektów. Najdawniejsze pochodzą z XVIII wieku, a tu otaczają nas rzeczy starsze nawet o kilka stuleci. Ich autentyczność jest oszałamiająca.

    D.M.: Ja też nie mogę powiedzieć, że nie widzę kontrastu. Ameryka jest dużo bardziej kolorowa, nawet zimą. A teraz za oknem widzimy tarnogórski rynek spowity we mgle i nikłe światła latarni tonące w mroku. Blonnie śmieje się, że to obraz jak z mrocznych gier komputerowych – ciekawy, wręcz fascynujący. W Ameryce czegoś takiego nie znajdziesz, a w tym mieście można się zakochać!


    Filmy z podróży po Ameryce oraz codzienne odcinki vloga Dawida i Blonnie można oglądać na ich stronie oraz na YouTubie.

    Całą rozmowę przeczytasz w "Gościu Gliwickim" nr 4/2017 na 29 stycznia.

    We wszystkich wyjazdach wytrwale towarzyszy małżonkom 15-letni pies Whisper. Tutaj w górach w Kolorado   We wszystkich wyjazdach wytrwale towarzyszy małżonkom 15-letni pies Whisper. Tutaj w górach w Kolorado www.wearegoingsomewhere.com

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół