• facebook
  • rss
  • Przygoda na całe życie

    Mira Fiutak

    |

    Gość Gliwicki 42/2016

    dodane 13.10.2016 07:20

    Rozpalą ogień w deszczu, zbudują obozowisko bez jednego gwoździa – a tego większość ich koleżanek nie potrafi!

    Natalia trafiła do skautingu zaledwie przed rokiem, dziś przewodzi nowo powstałej w Zabrzu drużynie dziewczyn Skautów Europy, drugiej na Śląsku. Drużynowej pomaga przyboczna Ula. Ona w skautingu jest od dziecka. Dla Natalii Musiał ta przygoda – bo tak mówi o tym, co ją spotkało w skautingu – rozpoczęła się dzięki koledze z liceum, który należy do gliwickiej drużyny skautów. – W ubiegłe wakacje przez całe dwa miesiące modliłam się o taką przygodę. Wtedy nie wiedziałam, czym będzie. A kiedy zaczął się rok szkolny, kolega zaproponował mi skauting. To była odpowiedź na moje modlitwy – opowiada Natalia. – Myślę, że każdy w sercu ma pragnienie przeżycia przygody. Skauting to umożliwia. Daje mi to, czego bym nie doświadczyła, siedząc w domu. Wyprawy do lasu, gry związane z różnymi fabułami, które przenoszą nas w odległe okresy historyczne, np. powstania warszawskiego – przekonuje.

    – Pokochałam też spanie pod gołym niebem. To niesamowite, kiedy składa się namiot i ostatnią noc na obozie śpimy pod gwiazdami. Natalia uczy się w zabrzańskim I LO, jest w klasie maturalnej. Chce studiować astronomię na Uniwersytecie Jagiellońskim. – Kiedy byłam mała, często wyjeżdżałam z dziadkiem w góry. Wychodziliśmy w nocy obserwować niebo, on opowiadał mi różne wymyślone historie o gwiazdach. Chyba od tego się zaczęło to moje zainteresowanie – wspomina. Pewnie stąd też ma zamiłowanie do przygody. Jej umiejętność rozpoznawania gwiazd bardzo przydaje się w lesie.

    Wilczki, harcerki, przewodniczki

    Urszula Wyżgoł mieszka w Zabrzu od trzech lat. Jej mąż pochodzi ze Śląska, ona dzieciństwo spędziła w Jeleniej Górze. Do gromady skautów trafiła jako 9-letnia dziewczynka. Przez pewien czas była też w ZHR, ale do skautów wróciła podczas studiów we Wrocławiu. Urszula studiowała teologię, jej przyszły mąż informatykę. Dzisiaj mieszkają w Zabrzu, mają dwoje dzieci – 2,5-letnią Łucję i rocznego Antosia. – Teraz Pan Bóg zesłał nam Natalkę, żebyśmy mogły rozkręcić skauting w Zabrzu – mówi. Ula mieszka na terenie parafii św. Józefa, dlatego tutaj powstała drużyna. Zgłosiło się 8 dziewczyn, do nich dołączą te, które do tej pory z Zabrza dojeżdżały na zbiórki do Rybnika. Właśnie kończą 12 lat i z gromady przechodzą do drużyny. W Skautach Europy młodsze dziewczyny, od 8 do 11 lat, są wilczkami i tworzą gromady; starsze, od 12 do 16 lat, to harcerki, które mają drużyny, a po skończeniu 17 lat są przewodniczkami. Przy takiej liczbie osób w zabrzańskiej drużynie można utworzyć dwa zastępy. – To już jest dobrze funkcjonująca drużyna, bo jest możliwość rywalizacji. Ona pozwala dziewczynom się rozwijać. To nie jest taka niezdrowa rywalizacja, którą często spotykamy w świecie, ale taka, która napędza, żeby być coraz lepszym – wyjaśnia Natalia. Drużyny powinny powstawać przy parafiach, bo to pomaga w rozwoju duchowym. – Doświadczenie uczy, że proboszczowie często nie są przekonani do skautingu, chociaż w przypadku naszej parafii było inaczej, ksiądz proboszcz był otwarty na ten pomysł – zauważa Ula. – Księża obawiają się, że to zabierze dzieci z grup parafialnych. Ale tak naprawdę skauci chętnie angażują się również w inne grupy i dzięki nim często parafia zaczyna prężniej żyć – wyjaśnia. Zanim powstała drużyna, przed wakacjami, dziewczyny zorganizowały w parafii biwak dla skautek ze Śląska, żeby pokazać, jak to wygląda w praktyce. Drużyna ma też swojego opiekuna, w parafii św. Józefa jest nim ks. Marcin Sobota. Nie jest to typowa grupa parafialna, bo podlega swojemu hufcowi, a należą do niej harcerki z całego Zabrza i okolicznych miast.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Wybrane dla Ciebie

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół