• facebook
  • rss
  • Misja: ucieczka!

    Szymon Zmarlicki

    |

    Gość Gliwicki 40/2016

    dodane 29.09.2016 00:00

    Wywołałeś bunt w mieście i zostałeś wtrącony do celi? Musisz teraz się wydostać, a pomogą ci w tym chłodny umysł i umiejętność współpracy. Dobra zabawa gwarantowana!

    Co ciekawego może być w zamykaniu się w pokoju, z którego nie da się wydostać jednym ruchem klamki? Tego typu rozrywka od prawie trzech dekad porywa w równym stopniu dzieci, młodzież i dorosłych na całym świecie. Najpierw tym wirtualnym, a teraz również realnym.

    Rzuć myszkę i… zamknij się

    Pierwsze gry typu escape room powstały już pod koniec lat 80. ubiegłego wieku. Początkowo opierały się wyłącznie na tekście, ale wraz z rozwojem możliwości komputerów pojawiła się grafika – i to ona przyczyniła się do największego wzrostu popularności. Teraz w sieci można znaleźć setki tysięcy wirtualnych pokoi w najróżniejszych aranżacjach, a każdy z nich wymaga rozwiązania niejednej łamigłówki, by się wydostać i tym samym zwycięsko zakończyć rozgrywkę.

    Gracz porusza się najczęściej po kilku połączonych ze sobą pomieszczeniach. Szuka tam przedmiotów, które pomogą mu dostać się do kolejnych kryjówek, gdzie umieszczone są niezbędne rekwizyty. Jednak nie zawsze będą one schowane w tak oczywistych miejscach jak pod poduszką, w wazonie czy za lustrem. Czasem może być to zupełnie przypadkowy kawałek ściany czy sufitu. Zwykle poszukiwania sprowadzają się więc do klikania w niemal każdy element widoku. Niekiedy do skompletowania działającego gadżetu potrzebnych jest kilka części, innym razem należy odgadnąć kod otwierający szafkę… A wydedukować go trzeba z zupełnie niepozornej układanki leżącej w kuchni czy toalecie. Emocje potęgują upływające minuty. Jeżeli graczowi w określonym czasie nie uda się przebrnąć przez wszystkie zadania – przegrywa. Natomiast powodzenie misji gwarantuje odnalezienie upragnionego klucza do drzwi wyjściowych, co udaje się tylko bystrzejszym i bardziej wprawionym uciekinierom. Podobnie jak bijąca rekordy popularności mobilna gra Pokémon Go, również pokoje ucieczek przeżywają w ostatnim czasie swój renesans. A wszystko dzięki przeniesieniu rozgrywki z ekranu komputera do rzeczywistego świata. Furorę robią pokoje, do których kilka osób może naprawdę wejść, dać się zamknąć, a następnie próbować się wydostać. Korzystają z tego nie tylko rodziny czy znajomi, bo zabawę wykorzystują na przykład korporacje, by integrować pracowników – wszak sukces wymaga współpracy. Z kolei organizatorzy prześcigają się w pomysłach na fabuły gier i aranżacje pomieszczeń. Gracze mogą równie dobrze utknąć w starożytnym grobowcu, niczym Indiana Jones w wirze archeologicznych wojaży, jak i walczyć z groźnym wirusem powodującym apokalipsę zombie. Ślązacy nie byliby sobą, gdyby nie wymyślili czegoś bardziej oryginalnego…

    Cela buntowników

    W Tarnowskich Górach powstał escape room, którego fabuła nawiązuje do buntu robotników, jaki pojawił się w Mieście Gwarków w 1534 roku – był to prawdopodobnie pierwszy strajk górników na Śląsku. Młodą wówczas miejscowością wstrząsnęły poważne rozruchy, gdy rozwścieczeni kopacze, poszukujący rud srebra i ołowiu, chwycili za kilofy, by upomnieć się o swoje niewypłacone pensje i wystąpić przeciwko wyzyskowi klasy robotniczej.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Wybrane dla Ciebie

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół