• facebook
  • rss
  • Praca, która zmienia życie

    Karolina Gatys

    |

    Gość Gliwicki 34/2016

    dodane 18.08.2016 00:00

    – Nie było u nas przedszkola. Dzięki waszej pomocy siostry od Aniołów zbudowały je. Dzieci są bardzo zadowolone, bo mają przybory szkolne – mówił gość z Rwandy.

    Nazywam się Modeste Habiyaremye. Jestem z Rwandy. Przyjechałem do Polski uczestniczyć w Światowych Dniach Młodzieży i aby spotkać się z darczyńcami oraz wolontariuszami Ruchu Solidarności z Ubogimi Trzeciego Świata „Maitri” – tak na spotkaniu z Rodzicami Adopcyjnymi Śląska w Bytomiu przywitał się ciemnoskóry młody mężczyzna. Na co dzień zajmuje się pomocą socjalną dla ubogich w Afryce.

    Zaocznie studiuje, a w tygodniu opiekuje się najmłodszymi. – Jestem bardzo wdzięczny za wszystko, co robicie dla sierot afrykańskich i ja jestem tego świadkiem. Straciłem rodziców, gdy miałem 8 lat. Żyło się ciężko, mieszkaliśmy na wsi. Trudno było z chodzeniem do szkoły czy znalezieniem czegoś do jedzenia. Ale dzięki misjonarkom, które są w mojej parafii, moje życie się zmieniło. One wyszukują sieroty i dzieci, którym pomagają. Również ja uzyskałem pomoc. Od 5 lat współpracuję z siostrami – mówił Modeste Habiyaremye. Serdecznie dziękował obecnym za pomoc i przedstawił swoją działalność. Na spotkaniu była także obecna wiceprezydent miasta Bytomia.

    Potrzeb jest wiele

    – Wiele dzieci dzięki darczyńcom ma lepsze życie, ubrania i może chodzić do szkoły. Odwiedzamy je w domach, szkołach, kupujemy żywność, by potem ją dystrybuować, a także przybory szkolne. Dzięki waszej pomocy zajmujemy się niekiedy remontem lub budową domów. Chcemy poznać warunki, w jakich żyją dzieci, dowiedzieć się, co nowego słychać i czy jest zachowana czystość w domu – opowiadał Rwandyjczyk. Pokazał także zdjęcia. Zobrazował, jak wygląda życie tamtejszych mieszkańców. Opowiedział też o hojności serca. – Kiedy jeden darczyńca dowiedział się, że rodzina jest uboga i liczna, zapytał, jak dodatkowo może pomóc. Uzgodniliśmy, że przyśle pieniądze na zakup pola, które teraz mogą uprawiać. To niejedyny przypadek „poszerzania serca”. – Pewnego dnia wysłaliśmy kopię świadectwa podopiecznego ofiarodawcy. Zapytał, dlaczego dziecko nie zdało tylu przedmiotów. Wyjaśniliśmy, że uczy się ono w wiosce, mieszka na wzgórzu i nie jest mu łatwo. Darczyńca zobligował nas, byśmy zaleźli lepszą szkołę, i płacił więcej niż wynosi standardowa składka. To dziecko ma dziś szansę uczyć się w dobrej szkole w mieście. Modeste Habiyaremye opowiadał też o działalności sióstr od Aniołów. Żeby dotrzeć do dzieci, wspinają się po górach. To wielka praca, która zmienia ich życie. Ale nie mogłyby prowadzić jej na taką skalę, gdyby nie „Adopcja serca”.

    Wychowanie do wartości

    W ramach pomocy raz na dwa miesiące rozdzielana jest żywność i inne produkty dla dzieci i ich rodzin. – Dajemy fasolę, mąkę kukurydzianą, mydło, krem, małe suche rybki, ubrania, a także buty dla dzieci. Podczas świąt Wielkanocy i Bożego Narodzenia rozdajemy również ryż i olej. Pomoc połączona jest z wychowaniem i religijną formacją. – Podczas przerwy między semestrami zapraszamy wszystkie dzieci z „Adopcji Serca”. Przychodzą do parafii, wspólnie śpiewamy i tańczymy, pokazujemy im filmy, gramy w piłkę nożną i siatkówkę. Po animacji przygotowujemy coś do jedzenia i wspólnie jemy posiłek. Dzieci są szczęśliwe, bo dostaną to, czego nie znajdą w rodzinach. Kiedy skończą jeść, wracają do domu. Modlimy się w intencji ofiarodawców i dziękujemy za ich pomoc – podkreślił Modeste Habiyaremye. Co ważne, pomoc obejmuje także dzieci niepełnosprawne, w tym rehabilitację i naukę rodziców, jak o nie dbać i kochać. To też ułatwia dzieło „Adopcji Serca”. – Bardzo wam dziękuję i zapewniam o współpracy. Robimy wiele rzeczy, ale modlimy się zawsze za was, niech Bóg wam błogosławi – powiedział na zakończenie.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół