• facebook
  • rss
  • Chcieliśmy zrobić coś dla was

    Mira Fiutak

    |

    Gość Gliwicki 32/2016

    dodane 04.08.2016 00:00

    – Tak naprawdę więcej dostajemy, niż same dajemy – mówi Valeria Sgobbi.

    Z Mediolanu do Zabrza przyjechała 28-osobowa grupa młodych Włoszek z opiekunkami na wolontariat w ramach Światowych Dni Młodzieży. Mieszkały w caritasowskim Domu Pobytu Dziennego „Rodzina”. Rano rozdzielały się na kilka grup i jechały do różnych miejsc w diecezji. Odwiedzały Domy Pomocy Społecznej – „Ostoja” w Sośnicowicach, „Zameczek” w Kuźni Nieborowskiej i w Pilchowicach. Czwarta grupa była w żłobkach prowadzonych przez DPD „Rodzina” na Zaborzu i w Mikulczycach. – Chcieliśmy, żeby ŚDM było nie tylko doświadczeniem spotkania z młodymi ludźmi z całego świata i papieżem, ale też zrobieniem czegoś dla tych, którzy nas goszczą – mówi o projekcie jedna z opiekunek Silvia Alvarez. W Mediolanie prowadzą podobne działania wolontariatu dla młodzieży.

    – Uczą się tam poświęcać czas innym ludziom. Tutaj zdobywają bardzo różne doświadczenia, bo spotykają się i z małymi dziećmi ze żłobka, i ze starszymi czy niepełnosprawnymi ludźmi. Okazało się, że bariera językowa nie stanowiła problemu. – Początkowe obawy zniknęły, kiedy okazało się, że wszyscy rozumieją język ciała, uśmiech, mimikę, gesty. Po prostu kiedy dajemy miłość, to samo otrzymujemy – mówi Silvia. – Kiedy na lotnisku w Katowicach zobaczyłam czekających na nas ludzi i wypisane na kartce: „Bergamo, witamy na ŚDM”, byłam zaskoczona tym, że ludzie, którzy przecież nas nie znają, witają nas w taki sposób – dzieli się pierwszymi wrażeniami Chiara Magnoni.

    Podobne wrażenia wywarły na gościach rozmowy z napotkanymi przypadkowo na ulicy zabrzanami, od których chcieli zdobyć potrzebne informacje. Na tym polegała gra miejska, którą zaproponowali im wolontariusze z ks. Arturem Bijokiem z centrum ŚDM w parafii św. Jadwigi. Goście byli zaskoczeni również tym, że na niedzielny obiad zaprosiły ich rodziny z tej parafii. W DPS w Sośnicowicach razem z jego mieszkankami dziewczęta uczestniczyły w warsztatach plastycznych i zajęciach sportowych. – Miło jest zobaczyć szczęście na twarzach innych ludzi, niepełnosprawnych czy chorych – mówi Valeria Sgobbi. – Ale tak naprawdę, to myślę, że my więcej od nich dostajemy, niż im dajemy. W Sośnicowicach po tym pobycie pozostał długi łańcuch modlitw. Były to zawieszone na sznurku karteczki, na których każdy napisał coś do Pana Boga.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół