• facebook
  • rss
  • Polski fenomen

    Szymon Zmarlicki

    |

    Gość Gliwicki 32/2016

    dodane 04.08.2016 00:00

    Papież Franciszek na Jasnej Górze mówił o znaczeniu rodziny w budowaniu narodu, a zagraniczni pielgrzymi byli zachwyceni religijnością Polaków.

    Drugiego dnia pobytu w Polsce, w czwartek 28 lipca, papież Franciszek przewodniczył na Jasnej Górze Mszy św. dziękczynnej za 1050. rocznicę chrztu Polski. We Mszy mogło wziąć udział nawet pół miliona wiernych. Wśród nich były grupy z dziewięciu parafii diecezji gliwickiej – autokary z pielgrzymami wyjechały z Kalet, Lublińca, Pyskowic, Tarnowskich Gór, Zabrza i Ziemięcic oraz pielgrzymi indywidualni. Tuż przy figurze Matki Bożej przy wejściu na jasnogórskie błonia powiewała ogromna polska flaga przywieziona przez parafian z Krupskiego Młyna.

    – Pojechałam do Częstochowy, bo zawsze jeżdżę na spotkania z papieżem, gdy przyjeżdża do Polski. Tylko podczas jednej pielgrzymki, w 1997 roku, nie byłam, a tak to zawsze. Dodatkowo zmobilizowało mnie to, że tak wielu znajomych zrezygnowało z wyjazdu, a kiedyś na pewno by pojechali. Mieli różne wymówki – a to, że teraz boją się tłumów, a to, że nie mają serca do tego papieża. A przecież każdy papież jest nasz – mówi Judyta Watoła z Zabrza, dziennikarka „Gazety Wyborczej”. – Moje wrażenia z Częstochowy? Franciszek nie ma takiego kontaktu z tłumem, jaki miał Jan Paweł II. Nie stara się mówić po polsku, jak Benedykt XVI. Jestem jednak pod wrażeniem jego słów. Dlatego postanowiłam pojechać jeszcze do Krakowa. Obecność na spotkaniu z papieżem to dawanie świadectwa wiary – podkreśla.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół