• facebook
  • rss
  • Szkoła miłości św. Kamila

    Mira Fiutak

    |

    Gość Gliwicki 30/2016

    dodane 21.07.2016 00:00

    – Każde łóżko chorego jest jak ołtarz, a każdy chory jak hostia przeznaczona do konsekracji – mówi kamilianin o. Andrzej Chorążykiewicz.

    W dniu wspomnienia św. Kamila de Lellis, 14 lipca, mieszkańcy i pracownicy Domu Pomocy Społecznej przy ul. Cisowej, prowadzonego przez ojców kamilianów, świętowali 20-lecie jego działalności. W Zabrzu ten dzień obchodzony jest jako święto patronalne, bo św. Kamil od 20 lat jest patronem miasta. W Eucharystii, której przewodniczył o. Ireneusz Sajewicz MI, modlitwą zostali objęci wszyscy chorzy i cierpiący tego miasta, mieszkańcy Domów Pomocy Społecznej i ich pracownicy. – Święty Kamil to twórca nowej szkoły miłości – powiedział w homilii o. Sajewicz. Odniósł się do listu papieża Franciszka na rozpoczęcie Roku Życia Konsekrowanego, który, jak zauważył, może być inspirujący nie tylko dla osób żyjących w zgromadzeniach zakonnych. Papież życie konsekrowane odniósł do przeszłości związanej z naszą historią życiową, teraźniejszości przeżywanej z pasją i przyszłości z nadzieją.

    – 20 lat temu byli inni mieszkańcy, wymagali innego podejścia niż obecni, ale jedno się nie zmieniło. I tak potrzebny jest człowiek. Mamy w naszym życiu być ekspertami od spotkania z drugim człowiekiem. Bo Bóg stworzył nas z miłości i dla miłości. Nie ma takiej ustawy, która mogłaby nakazać człowiekowi być blisko drugiego – stwierdził. – A jeśli chodzi o nadzieję, to ta, o której mówimy, nie opiera się na liczbach czy dziełach, ale na tym, Komu zawierzyliśmy. Na uroczystości był obecny o. Arkadiusz Nowak MI, prowincjał polskiej prowincji Zakonu Posługujących Chorym, przedstawiciele władz samorządowych z prezydent Zabrza Małgorzatą Mańką-Szulik, mieszkańcy domu, obecni i dawni pracownicy oraz wielu zaproszonych gości. W Domu Pomocy Społecznej mieszka 81 osób. Zatrudnionych jest 53 pracowników, którzy w tym roku za swoją pracę zostali uhonorowani Wyróżnieniem im. św. Kamila. – Najważniejsi są ludzie – mówi o posłudze w tym domu o. Andrzej Chorążykiewicz MI, dyrektor DPS przy ul. Cisowej. – Ciągle musimy budzić w sobie świadomość, że nasz dzisiejszy stan psychofizyczny wcale nie gwarantuje, że będzie taki za 10, 20 lat. Nie muszę myśleć o tym, co będzie, kiedy sam będę wymagał wsparcia i opieki.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół