• facebook
  • rss
  • Sam chleb nie wystarczy

    Klaudia Cwołek

    |

    Gość Gliwicki 24/2016

    dodane 09.06.2016 00:00

    Maria Demidowicz opowiada o charyzmacie Brata Alberta, godności każdego człowieka i pomocy osobom bezdomnym.

    Klaudia Cwołek: Brat Albert mówił, żeby być dobrym jak chleb. Wtedy chleb był często na wagę złota.

    Maria Demidowicz: Teraz są inne czasy. Kiedyś, jak dawało się chleb, to się życie ratowało. Obecnie zapewnienie ludziom chleba to naprawdę nie jest wielki wysiłek. Można to osiągnąć bardzo szybko, wystarczy dobra organizacja. Natomiast skuteczna pomoc osobom w dłuższej perspektywie z różnymi deficytami w sferze funkcjonowania psycho-społecznego wymaga dużego wysiłku i zatrudnienia specjalistycznej kadry. Najtrudniejsze jest upodmiotowienie człowieka i podniesienie poczucia jego godności. Bo bezdomność to nie tylko brak dachu nad głową, ale brak relacji, brak miłości między ludźmi, samotność, nieraz choroby psychiczne. A my w naszych czasach coraz bardziej jesteśmy zabiegani i przestajemy dostrzegać drugiego człowieka.

    Jest taki pęd do zaistnienia, do pokazania się, jakaś nowa moda, że wszystko ma być tylko piękne, bez problemów, bez jakichkolwiek ułomności, bo to burzy estetykę. Pewnie, że jest przyjemnie, gdy ktoś jest czysty, ubrany, pachnący, wtedy dobrze się go odbiera. Jednak trzeba pamiętać, że zewnętrzny wygląd człowieka nie jest wyznacznikiem jego wartości. Tak czynił św. Brat Albert, który zmarł 100 lat temu. Już w tamtych czasach, gdy chleb był na wagę złota i życia, nie poprzestawał na karmieniu głodnych ludzi. Po zabezpieczeniu elementarnych potrzeb człowieka, tj. chleba i dachu nad głową, szukał dla niego dalszych rozwiązań, które umożliwią mu samodzielne funkcjonowanie społeczne. W wielu wypadkach indywidualizował pomoc. Zakładał warsztaty rękodzielnicze o różnych specjalnościach: tkalnie, szwalnie, piekarnie. Tam zatrudniał bezdomnych i stwarzał im warunki do godnego życia. Brat Albert był prekursorem profilowania pomocy, bo uważał, że nie da się wszystkim pomóc w jednym miejscu i w jeden sposób. Tych, których się dało, wyprowadzał na prostą. A tym, którym trzeba było zapewnić stałą opiekę, też starał się taką stworzyć. Brat Albert był charyzmatycznym społecznikiem i warto także od tej strony na niego popatrzeć. Miał swój styl, przy czym nie rezygnował ze wsparcia środowiska i władz.

    Jak to wygląda w działalności waszego stowarzyszenia?

    W naszych czasach warunki są już inne. Nasze stowarzyszenie, inaczej niż zakony albertynów i albertynek – duchowej rodziny Brata Alberta, tworzą osoby świeckie, które zaangażowały się w pomoc potrzebującym, zainspirowane ideą św. Brata Alberta. Jednak musimy korzystać ze środków publicznych, a to jest uwarunkowane przestrzeganiem przepisów prawnych i tworzonych na ich bazie procedur. Wiele osób jest otwartych na pomoc, ale stawiane wymogi i rozbudowana biurokracja skutecznie zniechęcają do podejmowania działań. W naszym mieście pomoc osobom bezdomnym jest dosyć dobrze zorganizowana, powiedziałabym nawet, że wzorcowo. Na przestrzeni lat, przy współpracy wielu instytucji działających w obszarze pomocy społecznej, wypracowaliśmy modelowy system kompleksowego wsparcia osób znajdujących się w trudnej sytuacji życiowej. Wspólnie staramy się jak najlepiej rozwiązywać problemy naszych braci i sióstr w potrzebie.

    «« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół