• facebook
  • rss
  • #Ewangelia

    Agnieszka Kliks-Pudlik

    |

    Gość Gliwicki 21/2016

    dodane 19.05.2016 00:00

    Wirtualna rzeczywistość stała się faktem. Facebook, Twitter, Instagram, Snapchat i inne media społecznościowe przyciągają miliony ludzi na całym świecie. Dlatego nie powinna już dziwić coraz większa aktywność duchownych w sieci, na czele z samym papieżem Franciszkiem, którego wpisy biją rekordy popularności.

    Internetową działalnością Franciszka, a wcześniej Benedykta XVI inspiruje się ks. Karol Darmas, wikary w parafii NSPJ w Zabrzu-Rokitnicy, i na co dzień aktywny użytkownik kilku mediów społecznościowych. – Kościół jest rzeczywistością powszechną, więc dlaczego miałby się nie udzielać w internecie? Poza tym Kościół ma prawo, a nawet obowiązek narzucony przez Jezusa, by iść i wszędzie głosić Ewangelię. Myślę więc, że media społecznościowe to ciekawa przestrzeń do zagospodarowania, właśnie przez Kościół – mówi ks. Darmas.

    Z młodymi w sieci

    Przygoda ks. Darmasa z tymi serwisami związana jest głównie z jego pracą z młodzieżą. – Sam potrafię przez dłuższy czas nie korzystać z internetu, ale nie wyobrażam sobie pracy z młodzieżą bez dostępu do sieci. Wprawdzie nie jestem specjalistą od psychologii, jednak ciekawi mnie, jak media społecznościowe wpływają na sposób myślenia, postrzegania świata czy formułowania myśli przez młodych – tłumaczy duszpasterz. Dlatego, jak sam przyznaje, często i chętnie komunikuje się w ten sposób ze swoimi uczniami.

    – Zaczęło się od zapraszania kandydatów do bierzmowania na spotkania właśnie przez Facebooka. Tracili wtedy argument, że nie usłyszeli czegoś w ogłoszeniach podczas Mszy albo nie znaleźli informacji na parafialnej stronie internetowej – wskazuje duchowny. Metoda się sprawdziła, frekwencja wzrosła, a młodzi przekonali się, że w razie potrzeby można kontaktować się z nim przez popularne komunikatory. – Pomyślałem wtedy, że spróbuję wejść w ich rzeczywistość i tak dotrzeć do nich z Ewangelią – wyjaśnia dalej duchowny. W jaki sposób? Publikując krótkie nawiązania do fragmentów czytań, komentując bieżące i nie tylko religijne wydarzenia lub po prostu komunikując się z innymi użytkownikami. – To jest tak jak z kazaniem w kościele – wiadomo, że nikogo nie zmuszę do wsłuchania się ani do czytania moich wpisów, ale być może ktoś z tego skorzysta – dodaje ks. Darmas.

    Bez masek

    Duchowny przyznaje też, że swojego smartfona, na którego ekran co chwilę zagląda, traktuje jako element pracy duszpasterskiej. – Zauważyłem, że z młodzieżą czasem bardziej da się dogadać właśnie przez komunikator niż na żywo. Ekran skraca dystans. Wiadomo, że klikanie nie zastąpi kontaktu twarzą w twarz, ale gdy wiem o jakimś problemie, łatwiej mi potem rozpocząć rozmowę – zaznacza ks. Darmas. Aktywność w mediach społecznościowych działa jednak w dwie strony, czego duchowny jest świadomy. – Każdy kij ma dwa końce. Młodzi z jednej strony wiedzą o mnie więcej, wiedzą, co się u mnie dzieje, widzą też moje stricte religijne wpisy, a z drugiej sami pokazują na swoich profilach część swojego życia, nierzadko nieznaną rodzicom czy nauczycielom. Dzięki temu mogę ich lepiej poznać – mówi duchowny. Ponadto – jego zdaniem – w internecie, w odróżnieniu od rzeczywistości, trudniej jest ukrywać się za jakąś maską. – Tam wbrew pozorom nie tworzy się sztucznych profili, zwłaszcza w bezpośrednich komunikacjach – dodaje.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół