• facebook
  • rss
  • Spłonął, ale można go oglądać

    Przemysław Kucharczak


    |

    Gość Gliwicki 16/2016

    dodane 14.04.2016 00:00

    Drewniany kościółek z Mikulczyc zdobi ścianę Akademii Muzycznej w Katowicach.

    Jeszcze dwa lata temu uczelniana aula im. Bolesława Szabelskiego – czyli historyczna pierwsza sala Sejmu Śląskiego – była wymalowana na... biało. Mało kto podejrzewał, że pod spodem kryją się niezwykłe, ponadstuletnie malowidła, przedstawiające najważniejsze dla architektury Śląska budowle. 
Przez kilkadziesiąt lat tkwiły pod grubą warstwą farby. Kiedy zaczęło się ich odsłanianie, oczom konserwatorów ukazał się warowny, groźny zamek z Oleśnicy na Dolnym Śląsku i przepiękny, drewniany kościółek z Mikulczyc, obecnie dzielnicy Zabrza. A na przeciwległej ścianie – Dom Wagi w Nysie i Ratusz we Wrocławiu, z toczącym się wokół życiem. 
W budynku Akademii Muzycznej pierwotnie była Szkoła Rzemiosł Budowlanych, czyli średnia szkoła przygotowująca fachowców od budownictwa. W pięknej auli poznawali najpiękniejsze i najważniejsze dzieła architektury na Śląsku.

    Malowidła te przedstawiają budownictwo miejskie, rezydencjonalne i ludowe. 
Reprezentant tego ostatniego – drewniany kościółek św. Wawrzyńca z Mikulczyc z XVI wieku – został na początku XX wieku przeniesiony do Bytomia, gdzie, niestety, w 1982 roku spłonął. Na ścianie auli im. Szabelskiego wciąż jednak stoi. Nadal jest tu otoczony kamiennym, białym murkiem i wiekowymi, mikulczyckimi dębami, po których malowniczo wspina się bluszcz. 
Profesor Ewa Chojecka, historyk sztuki, która czuwała nad pracami rekonstrukcyjnymi, odkryła w archiwum we Wrocławiu, kto jest autorem tych malowideł. To wrocławski malarz Emil Noellner. Wszystkie inne jego dzieła przepadły – zachowało się tylko to katowickie. Aula zyskała też nowe, znakomite organy. Zasłaniają one część malowideł, m.in. św. Jadwigę Śląską, która trzyma w dłoniach kościół i... plan architektoniczny. – Ona jednak tam z tyłu jest i będzie słuchała wszystkich koncertów, jakie tutaj będą się odbywać. A św. Jadwiga na pewno jest miłośniczką muzyki organowej – komentuje prof. Ewa Chojecka.


    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół