• facebook
  • rss
  • Niektórzy mnie zaskakują

    Klaudia Cwołek

    |

    Gość Gliwicki 46/2015

    dodane 12.11.2015 00:00

    O wytrwałości, uczniach z pasją i potrzebie stawiania wymagań z dr Mariolą Brzoską, dyrektorem Studium Muzyki Kościelnej i Diecezjalnej Szkoły Organistowskiej II stopnia w Gliwicach, rozmawia Klaudia Cwołek

    Klaudia Cwołek: Przejeżdżając wieczorem obok siedziby waszej szkoły, można zauważyć, że światło świeci się tu do późnych godzin. Trzeba mieć chyba dużo samozaparcia, żeby podjąć u was naukę…

    Mariola Brzoska: Od tego samozaparcia zależy, czy ktoś naszą szkołę czy studium skończy czy nie. Na początku przyjęliśmy założenie, że szansę dajemy wszystkim, którzy wykazują predyspozycje, muszą jednak być wytrwali. Osoby, które przychodzą z nastawieniem, że to coś w rodzaju ogniska muzycznego czy kursu dla organistów, zderzają się z twardą rzeczywistością. Przede wszystkim zajęcia u nas są systematyczne, jest dużo ćwiczeń grupowych, lekcji indywidualnych z gry na instrumencie i konieczność ćwiczenia w domu. Jeśli ktoś tego wszystkiego nie podejmie, niestety, nauki nie kończy. Jednak wśród naszych uczniów są osoby, które po prostu podziwiam. Sama w życiu nie byłam rozpieszczana i robiłam wiele rzeczy naraz, ale niektórzy mnie zaskakują.

    Mam na przykład uczennicę, dorosłą kobietę, która w trakcie nauki urodziła czwarte dziecko i nie przerwała studium. Uczy się u nas nie tylko młodzież, ale także osoby dojrzałe, bywa, że z ciekawymi zawodami i na odpowiedzialnych stanowiskach. Obecnie mamy np. architekta i wojskowego. To są ludzie z pasją, którym może kiedyś nie udało się jej zrealizować lub po prostu chcą w ten sposób służyć parafii, a przy okazji muzycznie się rozwijać.

    Co w ciągu dwudziestu lat od otwarcia Studium Muzyki Kościelnej się zmieniło?

    Przede wszystkim sama baza szkoły przeszła ogromny rozwój. Zaczynaliśmy, mając do dyspozycji jedno pianino, a pierwsze lekcje gry na organach odbywały się w kościele św. Michała, bo organów nie mieliśmy żadnych. Ale gdy przyszły pierwsze mrozy, stwierdziliśmy, że tak się nie da. Została więc podjęta decyzja o zakupieniu pierwszego elektronicznego instrumentu, a później z roku na rok nasze instrumentarium się powiększało. Obecnie mamy kilka pianin, dwa fortepiany, trzy organy piszczałkowe i trzy elektroniczne. W międzyczasie szkoła, która przylega do kurii diecezjalnej, była wewnątrz przebudowywana i dostosowywana do naszych potrzeb. W 2002 roku utworzyliśmy dodatkowo Diecezjalną Szkołę Organistowską II stopnia, która jest odpowiednikiem państwowych średnich szkół muzycznych i która uzyskała uprawnienia szkoły publicznej. Dzięki temu weszliśmy też na szersze forum edukacji muzycznej, choćby przez to, że zostaliśmy zobligowani do uczestnictwa w niektórych przesłuchaniach i badaniach wyników nauczania. A ponieważ już na pierwszych wypadliśmy bardzo dobrze, zaczęliśmy w siebie bardziej wierzyć. W skali kraju jesteśmy widoczni, ponieważ nasi uczniowie bardzo aktywnie uczestniczą w przesłuchaniach i konkursach ogólnopolskich. Prawie zawsze przyjeżdżają – jeśli nie z najwyższymi nagrodami, to z wyróżnieniami. Nasze obie instytucje cieszą się wysokim poziomem kształcenia, ale za tym idą wymagania, którym trzeba sprostać i poświęcić temu czas.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół