• facebook
  • rss
  • Pierwszy test powołania

    Klaudia Cwołek

    |

    Gość Gliwicki 38/2015

    dodane 17.09.2015 00:00

    – Jesteśmy bardzo różni, ale mamy wspólny cel i to nas łączy. Przez to też łatwiej nam nawiązać kontakty – mówi Krzysztof Hojka, kleryk z parafii św. Anny w Bytomiu.

    W ostatni dzień sierpnia w Rudach rozpoczął się tzw. kurs propedeutyczny dla kleryków I roku międzydiecezjalnego seminarium w Opolu. To grupa 32 kleryków – 16 z diecezji gliwickiej i 15 z diecezji opolskiej; jeden jest z diecezji kaliskiej. – W różnych seminariach jest różna praktyka. Natomiast wspólne stanowisko biskupów jest takie, żeby zanim klerycy rozpoczną stałą formację seminaryjną, łącznie ze studiami na wydziale teologicznym, był czas przygotowania. Jest on po to, żeby wyrównać jakieś braki, wprowadzić w praktyki życia duchowego czy bardziej zająć się elementami formacji ludzkiej. W sąsiedniej archidiecezji katowickiej jest to rok propedeutyczny, u nas jest wyjście pośrednie, czyli trzy tygodnie – wyjaśnia ks. dr Grzegorz Ciuła, wicerektor opolskiego seminarium. Pierwsze dwa tygodnie nowi seminarzyści mieszkali w Rudach, a ostatni tydzień spędzają w Nysie.

    – Moja historia powołania zaczęła się tak jak w większości przypadków, przez dołączenie do grupy ministrantów. Ważnym dla mnie momentem było spotkanie z księżmi wikarymi i proboszczem, którzy przyszli do mojej parafii. Dzięki ich świadectwu i kazaniom powiedziałem sobie, że chcę pójść taką drogą, chcę być kimś takim dla ludzi – opowiada Grzegorz Milewski z parafii św. Jerzego w Gliwicach-Łabędach. Rozważał też, czy nie zostać ratownikiem medycznym albo lekarzem. – Ale po maturze przyszedł czas decyzji i dzięki rozmowom z ojcami duchownymi i innymi klerykami uświadomiłem sobie, że jednak chcę pomagać ludziom duchowo, ponieważ ta pomoc jest w obecnych czasach bardzo potrzebna. Kurs propedeutyczny to pierwsza możliwość bliższego poznania. – Od razu starałem się nawiązać kontakt, bo wiem, że to są moi bracia, z którymi spędzę najbliższych sześć lat. Stwierdziłem, że nie ma sensu się izolować czy oceniać po wyglądzie – podkreśla Krzysztof Hojka. A klerycy są bardzo różni: jedni bardziej wygadani, inni skryci. Jedni praktykują tradycyjną pobożność, inni dobrze czują się w klimatach nowej ewangelizacji. Różne też mają zainteresowania i historie życiowe.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół