• facebook
  • rss
  • Łączy ich ołtarz i piłka nożna

    kgj

    dodane 03.07.2015 22:50

    Uczestnicy obozów formacyjno-sportowych z diecezji opolskiej i Zabrza rozegrali turniej piłkarski.

    Stosowanie zasad fair play nie oznaczało, że walka nie była zacięta...   Stosowanie zasad fair play nie oznaczało, że walka nie była zacięta... Karina Grytz-Jurkowska /Foto Gość Obóz dla ministrantów z diecezji opolskiej, łączący wypoczynek, formację i sport odbywa się w Kluczborku po raz czwarty. Tym razem u sercanów gości 28 osób - z Bierawy, Ciska, Pietrowic Wielkich, Niemodlina, Opola, Strzelec Opolskich, Głubczyc, Ostrożnicy i Mochowa.

    Liturgiczna Służba Ołtarza i marianki - ok. 50 młodych ze szkoły podstawowej i gimnazjum z parafii z Zabrza-Mikulczyc - też spędza od pięciu lat wakacyjny tydzień na sportowo w Bąkowie.

    W piątek 3 lipca spotkali się po raz pierwszy na murawie kluczborskiego MKS-u, by rozegrać towarzyski turniej piłki nożnej.

    Tabelę rozgrywek dopełniali ministranci i ministrantki z miejscowej parafii NSPJ. Do gry zagrzewał ich ks. Marcin Utzig.

    - Gospodarze okazali się niezbyt gościnni, nie udało się wygrać, ale i tak dobrze się bawiliśmy. Zresztą to mecz towarzyski. A jeden mecz udało nam się zremisować. A takie obozy są fajne, zwłaszcza, że co dzień robimy coś innego - przyznają Bartosz Kołacki i Kacper Kruszewski z zabrzańskiej parafii św. Wawrzyńca.

    Bramkarze opolskiej drużyny mocno pracowali nad swoją techniką.   Bramkarze opolskiej drużyny mocno pracowali nad swoją techniką. Karina Grytz-Jurkowska /Foto Gość W obu kategoriach wiekowych, po zaciętej grze systemem "każdy z każdym" zwyciężyły opolskie drużyny.

    - Na co dzień gram w miejscowym klubie MKS Kluczbork, więc jakoś poszło. Tyle że jeszcze nie jesteśmy tak zgrani - przyznają Paweł Retinger i Radek Leśner z Kluczborka.

    Ich kolega, Kacper Sychla, ministrant grający od roku, mówi, że najwięcej kłopotów z wygraniem meczu sprawili im właśnie goście z Zabrza.

    - Dla mnie rozgrywki ministrantów są okazją do pogrania "w nogę", bo w klubie nie ma takich możliwości - przyznaje Kamila Nicpoń z pobliskiego Gortatu.

    Ks. Mariusz Pełechaty i Jacek Babiarz prowadzili treningi dla piłkarzy-ministrantów.   Ks. Mariusz Pełechaty i Jacek Babiarz prowadzili treningi dla piłkarzy-ministrantów. Karina Grytz-Jurkowska /Foto Gość Dla obozowiczów z diecezji gliwickiej, stacjonujących w niedalekim Bąkowie był to dzień na oswojenie się z piłką nożną. W innych dniach ćwiczą pływanie, grę w tenisa, siatkówkę i inne dyscypliny sportowe.

    Opolscy ministranci-gimnazjaliści nastawiają się na szlifowanie techniki oraz futbolowej formy pod okiem ks. Mariusza Pełechatego i miejscowego trenera, Jacka Babiarza, choć byli też w aquaparku w Tarnowskich Górach i zwiedzili okolicę.

    Prócz sportu czas wypełnia młodzieży codzienna Eucharystia, wieczorne nabożeństwa i poznawanie ciekawostek Kluczborka.

    - Te kontakty się zacieśniają, w zeszłym roku graliśmy z tutejszą drużyną parafialną, tym razem po raz pierwszy z diecezjalnym obozem. Gramy rekreacyjnie i myślę, że to dobry pomysł - podsumowuje ks. Adrian Kaszowski, opiekun zabrzańskiej drużyny.

    Wszystko wskazuje na to, że międzydiecezjalny turniej stanie się w kolejnych latach tradycją.

    O obozie wakacyjnym opolskich ministrantów czytaj też w papierowym wydaniu w niedzielę, 12 lipca (nr 28).

     

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół