• facebook
  • rss
  • Świat wyznaczają dachy

    Mira Fiutak

    |

    Gość Gliwicki 19/2015

    dodane 07.05.2015 00:00

    – Chcieliśmy tu połączyć idee różnych wirydarzy europejskich, które symbolicznie odwzorowują historię zbawienia – mówi ks. Jan Rosiek, opowiadając o tym biblijnym ogrodzie.

    W pocysterskim zespole klasztorno-pałacowym w Rudach 30 kwietnia otwarty został wirydarz. Było to jedno z wydarzeń w ramach trwającej tam „Nocy w Starym Opactwie”. Oprowadzał po nim ks. Jan Rosiek, dyrektor Ośrodka Formacyjno-Edukacyjnego w Rudach. – Przy tworzeniu tego miejsca towarzyszyła mi myśl, którą kiedyś usłyszałem i głęboko zapadła mi w pamięć, myśl prawdopodobnie cysterskiego autora z XII wieku: jeśli chcesz zobaczyć niebo i go doświadczyć, musisz wejść do krużganków klasztornych, do wirydarza, tam zobaczysz niebo – wspomina. Krużganki były miejscem odpoczynku dla zakonników, swego rodzaju czytelnią, bo były to miejsca dobrze doświetlone.

    – A czytano tam przede wszystkim Pismo Święte i przez tę lekturę dotykano spraw niebiańskich. Rzeczywiście, miejsce to stawało się taką bramą do nieba. Bo kiedy zakonnik wchodził do wirydarza, to granice świata wyznaczały mu krawędzie dachów. Siłą rzeczy musiał głowę podnosić do góry. A nad nią miał tylko niebo – opowiada ks. Rosiek. Kierunek nieba wskazywały też rośliny pielęgnowane w tym miejscu. W rudzkim wirydarzu znajdziemy około 50 różnych gatunków. Tak dobranych, żeby od marca do października cieszyły zwiedzających. – Nie były to przypadkowe rośliny, zwykle rosły zioła, którymi zakonnicy dobrze rozporządzali. Wykorzystywali je na co dzień, do leczenia. Ale też ozdabiały to miejsce, tworzyły klimat powrotu do rajskiego ogrodu, wspomnienie o pierwszym ogrodzie i tym ostatnim, do którego Pan Bóg nas wzywa, czyli Nowym Jeruzalem – wyjaśnia ks. Rosiek. – I tu przychodzi nam na myśl Apokalipsa św. Jana, która mówi o Nowym Jeruzalem. Tam przedstawiona jest ta wizja, tęsknota za niebem odwzorowana w architekturze wirydarza klasztornego – dodaje. – To jest, można powiedzieć, taki synkretyzm wszystkich wirydarzy klasztornych, bo przed wiekami pewnie inne rośliny tu rosły. My mogliśmy sprowadzić rośliny, które kiedyś nie były dostępne dla jego twórców, żeby tutaj połączyć idee różnych wirydarzy europejskich, które symbolicznie odwzorowują historię zbawienia – wyjaśnia ksiądz dyrektor.

    Całość została podzielona na cztery części. Pierwsza to ogród Adama i Ewy z jabłonią rajską pośrodku. Rośnie tam też miodunka pstra, pospolicie nazywana właśnie „Adam i Ewa”. Drugi kwartał nawiązuje do Starego Testamentu. Cedr, który w naszych warunkach nie będzie się dobrze rozwijać, został zastąpiony cyprysikiem Lawsona. Znajdziemy tu też odniesienie do starotestamentalnej ruty i mięty. Kolejny fragment wskazuje już nową epokę w dziejach historii człowieka, rozpoczynającą się zwiastowaniem. To ogród Matki Bożej z „różą Maryi”, czyli piwonią. I ostatni, symbolizujący Chrystusa Zmartwychwstałego z nawiązującym do Jego bóstwa migdałowcem i laurowiśnią przywołującą laur zwycięstwa i chwały.

    Za drzwiami wirydarza wchodzimy w świat, który objawia się wszystkim naszym zmysłom. Barwne rabaty kwiatów, cisza przełamana szumem wody z fontanny, chrzęstem kamyków pod stopami i unoszący się zapach ziół. Dla zwiedzających Stare Opactwo ma być miejscem odpoczynku, oderwania od świata, który jest za jego murami.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół