• facebook
  • rss
  • Wariaci wolontariatu

    Klaudia Cwołek

    |

    Gość Gliwicki 13/2015

    dodane 26.03.2015 00:15

    – Nową adopcję rozpoczynamy w Wielkim Poście, ale chcemy pokazać, że jałmużnę chrześcijanin powinien praktykować przez cały rok – mówi ks. Paweł Kowalik.


    W Gimnazjum nr 24 w Zabrzu-Helence od sześciu lat działa koło „Maitri”, założone z inicjatywy ks. Józefa Sklorza. Dziś liczy 11 uczniów, a ks. Paweł Kowalik pół roku temu został jego kolejnym opiekunem. Grupę można rozpoznać po koszulkach z napisem: „Każdy pozytywny wariat wspomaga wolontariat”. Nikt inny w szkole takich nie ma. Zostały zrobione na specjalne zamówienie z logo Ruchu Solidarności z Ubogimi Trzeciego Świata Świata „Maitri”.
– Nasza szkoła jest mała, liczy około 130 uczniów.

    Ma to duże plusy, bo łatwo wejść w to środowisko i nawiązać indywidualne kontakty z młodymi, którzy często dziś przeżywają różne problemy, mimo to jednak są naprawdę otwarci i chętni do działania – mówi ks. Paweł Kowalik. Pokazała to między innymi akcja „Maitri”. – Główną działalnością tego koła jest zdobywanie pieniędzy na rzecz Adopcji Serca. U nas polega to na tym, że wspólnie „adoptujemy” dziecko z ubogiej rodziny z kraju Trzeciego Świata. Jest to pomoc uczniów dla uczniów. Przekazując co miesiąc 60 zł, wspieramy jego rozwój. Z tych pieniędzy zaspokajane są jego podstawowe potrzeby i możliwość nauki – wyjaśnia ks. Paweł Kowalik. Pieniądze uczniowie pozyskują ze sprzedaży ciasta i innych smakołyków. Odbywa się ona raz w miesiącu podczas kiermaszu na przerwach między lekcjami. Adopcja Serca staje się w ten sposób dziełem całej szkoły.
Sandra Sielska z III klasy dołączyła do koła „Maitri” po zachętach poprzedniego księdza katechety. – Jak się wdrożyłam, to było oczywiste, że upieczemy ciasto czy przeprowadzimy w szkole akcję z żywnością. Ktoś się ucieszy, będą z tego pieniądze, więc jest to podwójna korzyść. Dlatego to mi daje radość – mówi.
– To jest bardzo fajne, ponieważ tak szerzymy wiedzę o problemie w Afryce wśród uczniów naszej szkoły. Opowiadam też o tym bliskim i angażujemy się, żeby pomóc dzieciom, chociaż w małym stopniu – mówi Zofia Smolińska z III klasy. W akcję udało jej się włączyć inne osoby z rodziny. Babcia, ciocia, mama pieką ciasto na kiermasz, gdy o to prosi.

    
– To jest przede wszystkim gest serca. Moi młodzi przyjaciele pokazują, że wystarczą zaangażowanie, chęć i dobra wola, jakiś pomysł i trochę pracy. A przez to próbujemy pomóc duchowo i materialnie dzieciom i młodzieży, które żyją nieraz w skrajnym ubóstwie – wyjaśnia ks. Paweł Kowalik.
Przez ostatnie kilka lat gimnazjalne koło „Maitri” wspierało
Jeanette z Rwandy, która żyła w nędzy, a mimo to ukończyła szkołę. Teraz grupa czeka na przydzielenie kolejnego dziecka, któremu będzie towarzyszyć na odległość przez kilka następnych lat. Idea jest taka, żeby ułatwić start życiowy konkretnej osobie, znanej z imienia i nazwiska, a zwykle także ze zdjęcia i opisu warunków, w jakich żyje. Chodzi o wsparcie finansowe – przesyłanie co miesiąc zdeklarowanej kwoty przez okres jej nauki w szkole. Dobrze, jeżeli towarzyszą temu wymiana choćby krótkich listów i modlitwa.


    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół