• facebook
  • rss
  • Pomoc bez dna

    Klaudia Cwołek

    |

    Gość Gliwicki 11/2015

    dodane 12.03.2015 00:00

    Centrum Edukacyjne im. Jana Pawła II w Gliwicach w ubiegłą niedzielę na kilka godzin stało się centrum misyjnym.

    To za sprawą dwóch zorganizowanych tu spotkań. Wolontariat Misyjny Sal- vator zaprosił dwie młode kobiety, które pracowały w Autonomii Palestyńskiej, a organizatorzy akcji „Makulatura na Misje” podsumowali kolejny rok działalności.

    Paulina Olechowska, studentka chemii na Uniwersytecie Jagiellońskim, i Ilona Piróg z Obornik Śląskich, fizjoterapeutka, opowiadały o swoich wyjazdach misyjnych i pracy w Domu „Beit Emaus” prowadzonym przez siostry salwatorianki. Jest to dom dla kobiet w różnym wieku, którym pomagały przy codziennych czynnościach. Dzieliły się swoimi refleksjami nad pięknem ukrytym w człowieku, także w jego ciele dotkniętym chorobą, cierpieniem i starością. Spotkanie z udziałem młodzieży zostało zorganizowane w ramach kampanii Cztery Strony Świata. Jej celem jest zebranie pieniędzy na pomoc placówkom misyjnym i organizacjom w 13 krajach na 4 kontynentach poprzez wysłanie do pracy 50 wolontariuszy. Inny charakter i wymiar ma akcja „Makulatura na Misje” trwająca w diecezji gliwickiej już trzy lata. W tym czasie zebrano około 320 ton makulatury, uzyskując w ten sposób około 80 tys. zł, czyli kwotę potrzebną na budowę dwóch studni. Do zbiórki włączyło się kilkanaście parafii i wiele szkół. Obecny na spotkaniu ks. Kazimierz Kurek, salezjanin i promotor akcji, podał, że w przeciętnej parafii można zebrać miesięcznie od 4 do 6 ton. Przy cenie 250 zł za tonę wystarczy, żeby 40 parafii przez miesiąc zbierało makulaturę, i wtedy co miesiąc można by budować jedną studnię. W warunkach afrykańskich taka jedna studnia to dostęp do wody nawet dla 5 tys. ludzi. W drugiej części tego spotkania o pracy w Cabo Verde i różnych możliwościach zaangażowania misyjnego opowiadała s. Elżbieta Sołtysik, klawerianka z Podkowy Leśnej. Założycielka jej zgromadzenia, bł. matka Maria Teresa Ledóchowska, mówiła, że każdy może coś dla misji zrobić. Ona sama nigdy nie wyjechała do Afryki, a została nazwana „matką Afrykanów”.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół