• facebook
  • rss
  • Nasze życie w ubóstwie

    Mira Fiutak


    |

    Gość Gliwicki 10/2015

    dodane 05.03.2015 00:00

    Punkt Dobroczynny. – Nie mogę się nadziwić, ile wokół siebie mamy przedmiotów, których nie potrzebujemy – mówi mieszkanka Zabrza, która regularnie przynosi swoje rzeczy.


    A znajdziemy tu wszystko, od igły po telewizor. Są ubrania dosłownie za kilka złotych, książki, stare płyty, czasem trafiają się obrazy. Ludzie oddają sprzęty domowego użytku, niekiedy również meble. – Zazwyczaj wtedy, kiedy ktoś likwiduje mieszkanie – mówi Beata Lutosławska, która nadzoruje pracę Punktu Dobroczynnego.
Od połowy 2013 r. trafiło do niego prawie 3,5 t ubrań i 200 kg różnych artykułów gospodarstwa domowego czy sprzętu rehabilitacyjnego. – Nie rozdajemy rzeczy – zaznacza Maria Demidowicz, prezes zabrzańskiego koła Towarzystwa Pomocy im. św. Brata Alberta, które prowadzi punkt.

    – Przekonaliśmy się, że lepiej nie dawać czegoś za darmo, bo to zniechęca do aktywności. Do naszego magazynu przy Ośrodku Wsparcia dla Kobiet w Rokitnicy trafiały osoby kierowane przez MOPR. Niektóre z nich w krótkim czasie zabrały po kilkadziesiąt kilogramów odzieży, która nie zawsze była im potrzebna.


    Czego szkoda wyrzucić


    Zabrzańskie koło, szukając nowych źródeł finansowania działalności, postanowiło stworzyć punkt dobroczynny inspirowany podobnym, uruchomionym wcześniej przez TPBA we Wrocławiu. Prowadzony jest on w zgodzie z przepisami nt. zbiórki publicznej. Każdy może dzięki niemu jakoś pomóc towarzystwu: nabywając coś, wrzucając datek do puszki lub po prostu coś przynosząc. Trafiają tu najróżniejsze rzeczy, zarówno od osób prywatnych, jak i z fundacji Serafin z Holandii, z którą towarzystwo stale współpracuje.


    – Ja mam szczególny sentyment do porcelany, zachwycam się każdą filiżanką, która tu trafia. Kiedyś ktoś przyniósł nam cały karton malutkich kamionkowych wazoników. Pewnie czyjąś kolekcję – wspomina Beata Lutosławska. – Wielu rzeczy, które mamy w domu, szkoda nam wyrzucić, bo są dobre. A tutaj jeszcze mogą się komuś przydać. A może to będzie coś, co ktoś bardzo chciał mieć, ale nigdy nie było go na to stać? Czasem trafiają się prawdziwe perełki, niewielkie meble, wymagające renowacji, dlatego odwiedzają nas też koneserzy takich przedmiotów.


    Z holenderskiej fundacji dostają sporo sprzętu rehabilitacyjnego dobrych firm. Mają porozumienie z właścicielem firmy zajmującej się naprawą takiego sprzętu, który sam porusza się na wózku. Przegląda łóżka, wózki, podnośniki, rowery, potem kupuje potrzebne części i naprawia. Przekazywany sprzęt jest w pełni sprawny, a jego wartość jest kilkakrotnie niższa niż na rynku.


    «« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół