• facebook
  • rss
  • Dzień w areszcie za grzywnę

    m /tvn24.pl

    dodane 17.12.2014 18:03

    Dzisiaj w południe - w obecności mediów - Marek Waniewski, założyciel Klubu Frondy w Gliwicach, stawił się, aby odbyć karę jednego dnia więzienia. Za niezapłacenie grzywny w wysokości 30 zł za jazdę rowerem w niedozwolonym miejscu.

    Początek sprawy sięga 2011 r. - Jechałem tunelem koło dworca, który był pusty. Policjant wlepił mi mandat 30 zł, bo nie wolno było tamtędy jeździć. Odmówiłem jednak przyjęcia mandatu - opowiada Marek Waniewski. Uważa, że nie stwarzał zagrożenia, a policjant mógł go tylko pouczyć.

    Sprawa trafiła do sądu rejonowego w Gliwicach. Ten wymierzył radnemu karę grzywny. – Ale nie przypominam sobie, żeby przyszedł do mnie wyrok na piśmie - wyjaśnił. Grzywny nie zapłacił, więc sąd zamienił ją na karę jednego dnia aresztu - bo uznał, że grzywna jest za mała, by nasyłać na radnego komornika. "Egzekucja komornicza grzywny oraz jej wykonanie w formie zastępczej pracy społecznie użytecznej nie jest celowe - napisał w uzasadnieniu sąd.

    - O sprawie zapomniałem, dopiero 7 grudnia przyszło do mnie zawiadomienie – zapewnia Waniewski. Uważa, że sprawa nagłośni kilka problemów. Po pierwsze: braku ścieżek rowerowych w Gliwicach. - Gdy mnie zatrzymano, byłem w trakcie projektowania ścieżek rowerowych - powiedział. - Wtedy to był temat na czasie i myślałem, że w sądzie go "nagłośnię" - tłumaczył.

    Drugi problem, który powraca za sprawą historii radnego, to przepełnione więzienia i areszty. - Ludzie z dużymi wyrokami czekają, by pójść siedzieć, a tu w Gliwicach podobno są całe cele jedno- i kilkudniowych aresztantów - stwierdził.

    - Koszt jednej doby w areszcie to ok. 60-70 zł - poinformował kpt. Mariusz Grabowski z aresztu śledczego w Gliwicach.

    Marek Waniewski jest założycielem Klubu Frondy w Gliwicach. A od listopada radnym miasta z listy Prawa i Sprawiedliwości.

    Aktualizacja 18.12.2014

    Gliwicki sąd zdecydował o przedłużeniu aresztu do trzech dni, w związku z wykroczeniem drogowym z 2012 roku. Marek Waniewski  zaparkował swój samochód zbyt blisko przejścia dla pieszych, za co został ukarany mandatem w wysokości 100 zł.

    Sąd dwukrotnie wysyłał nakazy zapłaty pod dwa adresy zamieszania. - Jako, że pan Waniewski nie odbierał korespondencji, sąd zdecydował o zastosowaniu kary zastępczej w postaci 2 dni aresztu. Taką decyzję wydał 25 listopada - wyjaśnia Agata Dybek - Zdyń, rzecznik Sądu Okręgowego w Gliwicach.


     

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    • halinkaa
      20.12.2014 15:58
      Co niektórzy policjanci fachowo wymuszają mandaty też brzydka, a mało krytykowana w mediach praktyka. Napadają na emerytki przechodzące obok pasów albo czają się przy przystankach autobusowych pozbawionych pasów w bliskiej odległości. Co niektórzy mają cechy wybitnie psychopatyczne, ciekawe kto ich przyjmował do zawodu. Zapewne osoby im podobne, bo zatrudnia się podwładnych na własny obraz i podobieństwo.
    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół