• facebook
  • rss
  • Gaz znowu wybucha

    sz /PAP /tvn24.pl

    dodane 26.11.2014 01:40

    Dziesięć osób zostało rannych, z czego osiem przewieziono do szpitala po wybuchu gazu w bloku przy ul. Energetyki w Bytomiu. Wśród poszkodowanych jest jedno dziecko. Z budynku trzeba było ewakuować kilkadziesiąt mieszkańców.

    Do wybuchu doszło we wtorek przed godz. 22 w mieszkaniu na parterze czteropiętrowego bloku. Początkowo mówiło się o siedmiu poszkodowanych, jednak rano Wojewódzkie Centrum Zarządzania Kryzysowego podało informację o dziesięciu rannych.

    Nie ma ofiar śmiertelnych. Sześć z ośmiu hospitalizowanych osób po zaopatrzeniu zostało zwolnionych do domu, dwoje najciężej rannych pozostało pod opieką lekarzy.

    Jak przekazali strażacy, z bloku ewakuowano 46 osób. Eksplozja zniszczyła część stropu pomiędzy parterem a pierwszym piętrem, z okien kilku mieszkań wypadły szyby. W promieniu kilkudziesięciu metrów porozrzucane były elementy elewacji i wyposażenia mieszkań, a asfalt i chodniki pokryły się odłamkami szkła.

    Internauci komentujący na forach relacjonowali, że siła eksplozji była odczuwana kilka kilometrów od miejsca zdarzenia, a jej huk słyszano nawet w sąsiadujących z Bytomiem Tarnowskich Górach.

    Na miejsce skierowano kilkanaście jednostek straży, służby medyczne oraz ochraniającą miejsce zdarzenia policję. Po zdarzeniu ul. Energetyki została zamknięta. Funkcjonariusze przesłuchiwali świadków, by zebrać jak najwięcej zeznań. Po uprzątnięciu nawierzchni, przed południem można było już przejechać ulicą.

    Siła wybuchu rozrzuciła szkło oraz elementy okien i elewacji w promieniu kilkudziesięciu metrów   Siła wybuchu rozrzuciła szkło oraz elementy okien i elewacji w promieniu kilkudziesięciu metrów Szymon Zmarlicki /Foto Gość Ewakuowani mieszkańcy klatek sąsiadujących z tą, w której wybuchł gaz, mogli wrócić na noc do swoich mieszkań. Lokatorzy pionu, w którym doszło do wybuchu, szukali natomiast schronienia u rodzin, znajomych lub w hotelach. O lokale zastępcze dla nich będzie musiał postarać się urząd miasta.

    Jak sugerują mieszkańcy, w tych okolicach dość często były odczuwalne ruchy ziemi w wyniku wydobywczych prac kopalnianych pod Bytomiem. Według relacji świadków również przed zdarzeniem miało miejsce tąpnięcie, co mogło doprowadzić do rozszczelnienia się instalacji gazowej.

    Wyższy Urząd Górniczy potwierdził, że kilka minut przed wybuchem w obrębie 2 km doszło do tąpnięcia. Biegli nie łączą jednak tego zjawiska z przyczyną eksplozji, dopatrując się winy w błędzie człowieka.

    Prokuratura postawiła już zarzut zagrożenia życia i zdrowia mężczyźnie, w mieszkaniu którego doszło do wybuchu. Zdaniem śledczych stało się to w skutek celowego działania. Podejrzany, który trafił do szpitala, ma zostać przesłuchany w środę.

    To kolejny wybuch gazu w budynku mieszkalnym na Śląsku w ostatnim czasie. Ponad miesiąc temu pod gruzami zawalonej po wybuchu kamienicy w Katowicach zginęło małżeństwo dziennikarzy wraz z dwuletnim synem.


    Oddział Rejonowy Polskiego Czerwonego Krzyża w Bytomiu prowadzi zbiórkę odzieży, żywności i środków czystości dla poszkodowanych w wybuchu gazu rodzinom. Dary przyjmowane są w siedzibie PCK przy ul. Moniuszki 13 (codziennie od 8.00 do 15.30).

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    • Alpejski
      26.11.2014 10:53
      Droga Redakcjo!

      Od dawna wiadomo, że po zmianie gazu miejskiego na gaz ziemny, nasiliły się problemy z instalacjami gazowymi w Polsce.

      Jedną z przyczyn są inne właściwości gazu ziemnego /metan/. Otóż gaz miejski – zasadniczo zwany gazem generatorowym /tu występowało wiele technologii/uwodorniany był w obecności pary wodnej /np. tzw. gaz wodny 45–50% wodoru, 35–40% tlenku węgla, ok. 5% dwutlenku węgla, do 5% azotu, do 5% metanu/, choć mogły być jeszcze inne odmiany gazu miejskiego /powietrzny 30–33% tlenku węgla, 0,5–2% dwutlenku węgla i ok. 64–66% azotu lub gaz powietrzno wodny/.

      Taki gaz zawierał w sobie znacznie więcej wilgoci niż obecnie suchy metan /metan przesyłany jest na ogromne odległości i przechodzi wielokrotnie przez sprężarki, co oczywiście osusza go bardzo dobrze – wilgoć kondensacyjna/.

      Dawniej nawet sposób składowania gazu miejskiego nie sprzyjał jego osuszeniu /zbiorniki kopułowe których wewnętrzne ściany były zawsze wilgotne bo częściowo zanurzone w wodzie/.

      Instalacje w Polsce uszczelnione są najczęściej suchymi pakułami. Kiedy taka instalacja pracowała pod gazem miejskim /wilgotnym/ pakuły spełniały dobrze swoją rolę, bo ich objętość nie zmniejszała się w wyniku całkowitego wysuszenia.

      Gaz ziemny /metan/ wprowadzany do starych instalacji zbudowanych dla gazu miejskiego powinien być nawilżany!!! Znając polskie realia obawiam się, że nie wszędzie ten warunek jest spełniany.

      Obym się mylił!

      Sprawdźcie to dokładnie, może da się uratować wiele potencjalnych ofiar. Kolejnym miejscem stałych nieszczelności są stare stożkowe zawory, spotykane jeszcze powszechnie w instalacjach. To absolutny skandal, że przez tyle lat nie wymieniono wszędzie instalacji lub nie dostosowano ich do pracy pod nowymi fizyko-chemicznymi parametrami!!!

      Będę zadowolony jeśli moje podejrzenia nie potwierdzą się…
      Pozdrawiam najserdeczniej

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół