• facebook
  • rss
  • Hardkołowcy wyruszyli

    Szymon Zmarlicki

    dodane 04.08.2014 13:41

    Dotarli już do Jerozolimy, Maroka, na Nordkapp i Syberię. Teraz nie wiedzą, dokąd jadą - o kierunku ich podróży zadecydują internauci.

    – Taki wczesny poranek, a tutaj Wieczorek z wami – powiedział gliwicki biskup senior na rozpoczęcie Eucharystii o 5.00 w kościele NMP Królowej w Lublińcu-Kokotku. Dziś rano zapełnił się on uczestnikami rowerowej Wyprawy w Nieznane, ich rodzinami i kibicami. – Ruszacie, a my razem z wami, bo ta intencja jest wspólna – zapewnił podczas kazania. W tym roku rowerzyści Niniwa Team jadą w intencji pokoju na świecie, a w ramach akcji "Together 2014" podjęło ją także osiem innych wypraw rowerowych, które dojechały już do swoich celów lub wciąż są w drodze. To już ich ósma wyprawa, ale tym razem grupa z Kokotka nie określiła, dokąd chce dotrzeć. O kierunku, w jakim pojadą, będą dowiadywali się każdego ranka. Internauci zdecydują o tym w głosowaniu na stronie www.niniwateam.pl – tam też będzie można śledzić relacje z wyprawy, które pisać będą m.in. Natalia Niemen, Magda Anioł i Krzysztof "Kmieta" Kmiecik z Luxtorpedy.

    Codziennie, gdy pod koniec dnia dotrą do wyznaczonego celu, na mapie wyświetli się ich lokalizacja wraz z zaznaczonym wokół obszarem o promieniu 150 km. Miejsce na okręgu z największą liczbą kliknięć wyznaczy kolejny etap podróży. – Maryja powiedziała aniołowi „tak” niejako in blanco. Wy także mówicie „tak”, choć jeszcze nie wiecie co was czeka – przypomniał w homilii bp Jan Wieczorek. – W Starym Testamencie Izajasz pisze o nogach, które zwiastują pokój. Wy tymi nogami będziecie kręcili!

    Kliknij TUTAJ, aby zagłosować i wyznaczyć kierunek dla Niniwa Team!

    Dzień wcześniej na terenie Centrum Formacji NINIWA w Kokotku odbył się wieczór pożegnalny. – Jechać w nieznane jest trudniej, niż do celu – mówili uczestnicy poprzednich wypraw, którzy tym razem przyjechali wesprzeć swoich kolegów. Wtedy jeszcze kierunek pierwszego etapu co chwilę się zmieniał – konkurowały ze sobą Łódź i Ostrawa. Po koncercie siostry Anny Bałchan uczestnicy odpowiadali na pytania gości o szczegóły wyprawy. W Nieznane jedzie 21 osób, przewodnikiem grupy jest o. Tomasz Maniura OMI. Niniwa Team pedałować będzie przez sześć tygodni, codziennie pokonując niecałe 200 kilometrów, czyli łącznie około 7000 – to dość ambitny cel, ale niniwici z roku na rok podnoszą sobie poprzeczkę. Najmłodszy uczestnik wyprawy ma 19 lat, najstarszy – 34. Nie wszyscy są ze Śląska – by pojechać w Nieznane, niektórzy przybyli do Kokotka z Krakowa, Siedlec, Kędzierzyna-Koźla, a nawet ze Słupska czy Elbląga.

    Prezentacja uczestników wyjazdu w Centrum Formacji NINIWA w Kokotku chwilę przed wyruszeniem w trasę   Prezentacja uczestników wyjazdu w Centrum Formacji NINIWA w Kokotku chwilę przed wyruszeniem w trasę Szymon Zmarlicki /Foto Gość Każdemu przypisana jest funkcja i zakres obowiązków, za które odpowiada. Zgodnie z założeniem organizatorów, rowerzystom nie towarzyszy żaden bus ani pojazd techniczny. – Wszystko wieziemy sami, również sprzęt do naprawy. Najwięcej usterek związanych jest z kołami, ale zdarzają się też pęknięte ramy – tłumaczyli chłopcy odpowiadający za kwestie techniczne. Oprócz nich są jeszcze dziewczyny przygotowujące codzienną liturgię, „budzikowy” i „apteczkowe”. Inni zajmują się nawigacją, kontaktem z mediami, musi być osoba prowadząca i zamykająca jadącą grupę. Nie zapomniano też o ważnej roli szukania męża, co wcale nie jest wydumanym celem – tegorocznych "hardkołowców", bo tak o sobie mówią, przed wyjazdem pozdrawiała zaręczona para, która poznała się na poprzednich wyprawach.

    W zakończonym o północy głosowaniu internauci wybrali Czechy. Po porannej Mszy świętej bp Wieczorek opowiadał o swoich przygodach na dwóch kółkach z czasów dzieciństwa. Później poświęcił rowery i udzielił błogosławieństwa na drogę. Ostatnim punktem przed dosiadaniem swoich jedynych środków lokomocji przez następne półtora miesiąca było tradycyjne odtańczenie „belgijki”, co dodatkowo posłużyło za rozgrzewkę. Pierwsze metry trasy grupa Niniwa Team zostawiła za sobą krótko po godzinie 7. rano. – Wydaje się, że to bez sensu jechać nie mając celu – przyznaje Kasia Wawer, która w tak dalekiej wyprawie rowerowej jedzie po raz pierwszy. – Właśnie to zmotywowało mnie do wzięcia udziału. Chyba wszyscy chcielibyśmy jechać przez Bałkany, ale wystarczy, żeby było ciepło i bez deszczu – przyznaje. – Cieszę się na to wyzwanie, walkę z własnymi słabościami, choć oczywiście mam obawy, że w tak dużej grupie poddam się i nie dam rady. Ale przede wszystkim każdy z nas jedzie z ogromnym bagażem własnych intencji. Na rowerze będzie dużo czasu do rozmyślania.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół