• facebook
  • rss
  • Miasto ze srebra i ołowiu

    Szymon Zmarlicki

    |

    Gość Gliwicki 30/2014

    dodane 24.07.2014 00:00

    Rocznica odkrycia złóż. Tam, gdzie mała bryłka odnaleziona pod zwałami mułu i błota potrafiła odwrócić bieg historii, gęsty dym bijący z maszyn parowych spotyka się z ekumenizmem. Takie miejsce może być tylko jedno.

    WTarnowskich Górach nie brakuje entuzjastów historii miasta w jej najrozmaitszych aspektach. Sala konferencyjna w budynku Stowarzyszenia Miłośników Ziemi Tarnogórskiej przy ulicy Gliwickiej 2 wypełniła się po brzegi 17 lipca, na kiedy zaplanowano dwie prelekcje. Dla przeciętnego słuchacza tematyka dość niezwykła, bo traktująca o metodach wydobywania kruszców oraz o budowie, działaniu i lokalizacji maszyn parowych w rejonie miasta i okolic, a także innych, najczęściej nieistniejących już budynków i urządzeń kopalnianych na przełomie XVIII i XIX wieku.

    Było to preludium do obchodów 230. rocznicy odkrycia bogatych złóż srebra i ołowiu w Tarnowskich Górach, co zapoczątkowało reaktywację przemysłu górniczego na Górnym Śląsku. Wszystko zaczęło się 16 lipca 1784 roku, kiedy to odnaleziono pierwsze ślady srebra. Ten przez wieki niezmiennie cenny kruszec wykorzystywano do bicia monet. Ołów zaś znajdował szerokie zastosowanie w ówczesnych zbrojeniach. Czy wśród górników wybuchła euforia? Pewnie tak, ale pierwszą rzeczą, jaką uczynili, nie było świętowanie. Po prostu uklęknęli i z wzniesionymi do góry rękoma wychwalali Boga. Być może wtedy jeszcze nie spodziewali się, że tego dnia po latach stagnacji rozpoczęła się era nowej świetności na tarnogórskiej ziemi.

    Innowacyjne początki...

    Historię odbudowy przemysłu przedstawił Adam Frużyński, historyk i badacz polskich kopalń. Najpierw na okolicznych terenach wyrosły drewniane wieże wiertnicze do rozkruszania skał pod budowę nowych szybów. Te jednak były regularnie podtapiane, dlatego około 40 koni na zmianę napędzało pompę wydobywającą wodę spod powierzchni. Kolejnym etapem „inwestycji” po odnalezieniu pierwszych złóż kruszców było rozpoczęcie budowy kopalni oraz Sztolni Czarnego Pstrąga, a później także Huty Fryderyk, która była jednym z pierwszych zakładów, gdzie zaczęto stosować koks – tak powstawał cały system wydobywczy. Tymczasem szybko okazało się, że praca samych rąk ludzkich jest niewystarczająca, a utrzymywanie sporej liczby koni zbyt kosztowne. Ergonomia i oszczędności zmusiły konstruktorów do wymyślenia i zbudowania wielu nowych, ciekawych maszyn i urządzeń, jak na przykład wyciągarka napędzana prądem wody. Myśl techniczna kwitła, a na terenach wydobywczych rozrastało się górnicze miasteczko. Kowal miał swoje mieszkanie w kuźni, własne lokum miał również sztygar. Dzwon szychtowy oznajmiał początek i koniec zmiany, wyznaczając rytm życia tej unikatowej społeczności. Były także budynki gospodarcze, takie jak magazyn węgla oraz stajnia, a do cechowni kopalnianej górnicy chodzili się modlić. Imponował system zabezpieczeń budynku, w którym przechowywano proch. Przed ewentualnym wybuchem chroniła specjalnie wzmocniona konstrukcja, a wały usypane dookoła wraz z przeciwległymi wejściami miały stłumić siłę eksplozji i skierować ją do góry. Nie zapomniano również o pomocy społecznej – kasę bracką można śmiało nazwać zalążkiem dzisiejszego ZUS-u. Artykuł 58. „Ordunku Gornego” z 1528 roku nakazywał: „Ci wszyscy Przednicy od Robotników przy Płacy po dwu halerzach brać mają, a do zamkniętej skrzyni albo Pokładanie włożyć, do którey on y Rada po kluczu mieć mają. A te pieniądze mają być dla ubogich niemocnych Pachołków albo na rzecz pospolite dobra nałożyć”.

      Mieszkańcy w strojach historycznych uczestniczyli w dziękczynnym nabożeństwie ekumenicznym w kościele Zbawiciela
    ... i pierwsze kłęby pary

    Jednak prawdziwym przełomem była sprowadzona z Anglii 32-calowa maszyna parowa, pierwsza na Śląsku i jedna z pierwszych działających w Europie. Budynek mieszczący urządzenie osiągał wysokość od 17 do 20 metrów – wyższe były przeważnie tylko wieże kościołów, czasami ratuszy. Jej moc szacuje się na 35–40 koni mechanicznych i choć dzisiaj praktycznie każdy samochód dysponuje przynajmniej dwu- lub trzykrotnością tej wartości, to w tamtych czasach taki wynik był naprawdę zjawiskowy. Ale przede wszystkim maszyna pracowała sama, bez ludzkiego udziału, stojąc w polu. To duże i ważne urządzenie budziło podziw i respekt mieszkańców oraz gości Tarnowskich Gór – szybko stało się zatem symbolem rewolucji przemysłowej Górnego Śląska. Wygląd oraz szczegóły budowy i działania kolejnych maszyn przybliżył Marek Wójcik. Owocem jego żmudnej pracy było porównanie historycznych map ze zdjęciami satelitarnymi, dzięki czemu udało się odtworzyć ich przybliżoną lokalizację. I tak mniejsza, 24-calowa maszyna parowa znajdowała się w pobliżu ulicy Zagórskiej, choć później przeniesiono ją do Zabrza, ponieważ budowane były tylko fundamenty i komin – cała reszta zaś pozostawała mobilna. Kolejne, 40- i 48-calowe dysponowały odpowiednio większą mocą, natomiast zwieńczeniem ówczesnej myśli technicznej był 67-calowy olbrzym. Obecnie jedyną rekonstrukcję tego typu urządzenia można oglądać w Black Country Living Museum w Dudley w Wielkiej Brytanii. Warto podkreślić, że ogromne znaczenie maszyn parowych dla miejscowej ludności przejawiało się także w sztuce – malarze eksponowali je na swoich obrazach, nawet na przedstawieniach świętych, a industrialne krajobrazy zdobiły filiżanki najlepszych serwisów. Po zakończeniu prelekcji uczestnicy spotkania otrzymali okolicznościowe pocztówki oraz zostali zaproszeni na kilkudziesięciominutowy spacer po rynku. W tym czasie dr Krzysztof Gwóźdź z tarnogórskiego muzeum przybliżył górnicze korzenie tego miejsca, przenosząc słuchaczy w czasy, kiedy między rozmaitymi urzędami mieszczącymi się w zabytkowych kamienicach przebiegał jeden z główniejszych szlaków komunikacyjnych tego regionu.

    Razem modlić się i pracować

    Druga część obchodów rozpoczęła się 20 lipca na dole ulicy Krakowskiej. – Członkowie grupy rekonstrukcyjnej w strojach historycznych zgromadzili się w pobliżu miejsca, gdzie niegdyś stała brama krakowska, a dzisiaj znajduje się wykonany w bruku obrys bramy – mówi Alicja Kosiba-Lesiak, pomysłodawczyni obchodów. – Grupa ruszyła w kierunku rynku, gdzie zatrzymała się pod ratuszem. W tym miejscu znajdował się budynek Urzędu Górniczego, skąd uczestnicy historycznych, corocznych pochodów pobierali sztandary miejskie, górnicze i cechowe. W naszym przejściu nawiązaliśmy w dość dowolny sposób do uroczystości górniczych opisywanych przez Jana Nowaka w jego kronice Tarnowskich Gór z 1927 roku – przypomina. Następnie uczestnicy tego niecodziennego korowodu udali się do ewangelicko-augsburskiego kościoła Zbawiciela, by – podobnie jak przed 230 laty – wziąć udział w ekumenicznym nabożeństwie dziękczynnym prowadzonym przez ks. prałata Jana Frysza z parafii Matki Bożej Królowej Pokoju oraz pastora ks. Sebastiana Mendroka, który we wprowadzeniu przypomniał, że „tamte wydarzenia sprawiły, że dzisiaj możemy z ufnością patrzeć w przyszłość”. – Nie wiem, czy 230 lat temu ten kościół był bardziej zapełniony – rozpoczął homilię ks. Frysz. – To wymowne świadectwo dziękczynienia, że dziś spotykamy się nie w kościele katolickim, nie w ewangelickim, ale wszyscy razem – podkreślił. – Dobrze, że w dawnych czasach łączono pracę z modlitwą – przypomniał, nawiązując do benedyktyńskiej reguły ora et labora. – Praca człowieka jest błogosławieństwem, ale może być też przekleństwem. Bóg nie będzie pytał, kim byłeś: papieżem, rzemieślnikiem, prezydentem czy kowalem, tylko z jaką miłością podchodziłeś do pracy. Po uroczystości wiernych wychodzących z kościoła przywitał hejnał tarnogórski odgrywany z wieży ratuszowej w samo południe. Po nim grupa muzyczna Silesian Brass Quartet, która w trakcie nabożeństwa grała utwory XVIII-wiecznych kompozytorów, zaintonowała fanfary, a członkowie Kurkowego Bractwa Strzeleckiego oddali salwę z broni czarnoprochowej.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół