• facebook
  • rss
  • Pielgrzymka ze ślubów przodków

    Mirosław Rzepka

    |

    Gość Gliwicki 27/2014

    dodane 03.07.2014 00:15

    Tarnogórzanie pielgrzymują. Nie zatrzymała ich wojna północna, nie zrezygnowali podczas wojny francusko-pruskiej, szli, choć światem targała zawierucha I wojny światowej, a po niej na Śląsku były trzy powstania i Plebiscyt. W czasie drugiej wojny światowej także nie ustali w drodze, i w stalinowskim komunizmie, i w komunizmie późniejszym, i w stanie wojennym. I chodzą po dziś dzień – w tym roku 6 lipca po raz 338. Nie było w historii takiego roku, w którym zabrakłoby ich w Piekarach.

    Jedną z najstarszych pielgrzymek w Polsce tarnogórzanie zapoczątkowali w 1676 roku. Złożyli ślubowanie, że będą pielgrzymować corocznie do łaskami słynącego obrazu Matki Boskiej Przedziwnej w Piekarach, zawsze w pierwszą niedzielę lipca. W ten sposób dziękują za cudowne ocalenie od cholery.

    Oczyść powietrze

    Epidemia wybuchła w Tarnowskich Górach w 1676 roku. Atakowała z niezwykłą siłą pochłaniając setki ofiar wśród ludzi oraz bydła. Ludzie umierali na drogach, w domach, po prostu wszędzie. Skutki pomoru były tak straszliwe, że nawet kapłani nie kwapili się z duszpasterską pomocą chorym i odprawiali Msze św. na granicy pól. Ciała grzebano w masowych grobach, które później dopiero oznaczono kamiennymi krzyżami zwanymi „Bożymi mękami”. W tym czasie w mieście przebywali dwaj jezuici: ks. Jerzy Pośpiech i ks. Tomasz Witkowicz, wikariusze z Piekar, którzy głosili rekolekcje. To właśnie oni zachęcili mieszkańców do zorganizowania pielgrzymki błagalnej do Matki Bożej Piekarskiej. Jedyną pomoc upatrywano w Miłosierdziu Bożym przez Jej wstawiennictwo. Pielgrzymka wyruszyła z intencją błagalną tarnogórzan, którzy prosili Matkę Bożą Przedziwną w Piekarach Śląskich, aby wyprosiła u swego Syna zdrowie mieszkańcom Tarnowskich Gór. Brali w niej udział także dotknięci zarazą, a osiemnaścioro z nich twierdziło, że zostało cudownie uzdrowionych. Dawni pielgrzymi śpiewali starą pieśń „O gwiazdo morza…” z prośbą „odwróć od nas głód, mur ciężki (mór, morowe powietrze – tak wtedy pisano – przypis M.R.), zachowaj od krwawej wojny”. W okresie międzywojennym tę pieśń zastąpiono nową (choć znaną już II połowie XIX wieku) „Zdrowaś Maryja”, która zawiera podobną prośbę „Matko przeczysta, Matko bez zmazy, broń nas od chorób, strzeż od zarazy. I jako w raju wonna lilija, oczyść powietrze, zdrowaś Maryja”. Dzisiaj niektórzy interpretują słowa „oczyść powietrze”, jako modlitwę za środowisko naturalne, by pozostało wolne od różnych chemicznych skażeń.

    Tylko 12 kilometrów

    – Sytuacja była krytyczna również dlatego, że Tarnowskie Góry były wówczas stosunkowo bogatym miastem, a na skutek zarazy istniało niebezpieczeństwo wykupienia go przez obcych – mówi Joanna Grajewska-Wróbel, dyrektorka Zespołu Szkół Katolickich w Piekarach Śląskich, a także przewodniczka w piekarskim sanktuarium. – Gdyby wymarli właściciele i zarządcy kopalń srebra, cynku i ołowiu, takie „przejęcie miasta” mogłoby okazać się nieuniknione. Dlatego mieszkańcy miasta szukali jakiejkolwiek nadziei. Jezuici natomiast znali wizerunek piekarski i jego moc, bo byli tam wikariuszami. Chcieli też rozpropagować jego kult. Dlatego nakazali tarnogórzanom pielgrzymkę właśnie tam, zwłaszcza, że to raptem 12 kilometrów. Tarnogórzanie ruszyli w sobotę z wielką wiarą i nadzieją. W piekarskich sobotach (niskie podcienia przykryte jednospadowym dachem, otaczające kościoły) modlili się całą noc. I zdarzył się cud – w Tarnowskich Górach ludzie przestali umierać. Rok później, w 1677 roku, na pielgrzymkę wyruszyło ponad tysiąc osób, a siedemset z nich przyjęło w Piekarach Śląskich komunię świętą, co w tamtych czasach było rzadkością. Piekarscy jezuici prowadzili tarnogórską pielgrzymkę do roku 1773, kiedy to musieli przenieść się do Opola. Od tamtej pory pątnikom przewodzili tarnogórscy proboszczowie. Dzisiaj również kapłani i klerycy towarzyszą pielgrzymom. W okresie II wojny światowej okupanci zabraniali pielgrzymowania w grupach. Tarnogórscy pielgrzymi udawali się więc do sanktuarium indywidualnie, a w grupy łączyli się dopiero przed piekarskim wzgórzem. Przeszkody stwarzano także po II wojnie światowej. Administracja kierowana przez jedyną i nieomylną partię robotniczą czyniła wszystko, by zmienić pielgrzymkową tradycję. Zmuszono pątników do wybrania innej, mniej rzucającej się w oczy, trasy: przez Bobrowniki, Piekary Rudne i Rojcę.

    Już nie to, co kiedyś…

    – Nasza parafia zyskała wezwanie w wyniku kultu, jakim Pani Piekarska jest otaczana przez tarnogórzan – mówi ks. prałat Eugeniusz Bienek, proboszcz parafii Matki Sprawiedliwości i Miłości Społecznej w Tarnowskich Górach-Opatowicach. – Tarnogórska piesza pielgrzymka do Piekar ten kult zapoczątkowała i przyczyniła się do jego rozpowszechnienia. Z naszej parafii zawsze parę osób idzie na ślubowaną pielgrzymkę, ale grupa wyrusza z parafii Świętych Piotra i Pawła, kiedyś jedynej, a dzisiaj najstarszej parafii w mieście, na której spoczywa obowiązek wypełnienia ślubów przodków. Byłoby bardzo chwalebne, gdyby młode pokolenie tę tradycję kontynuowało. – Kiedyś w pielgrzymce noszono figury, obrazy, pątnikom towarzyszyła orkiestra, śpiewano pieśni, jeszcze w czasach mojej młodości uczestnictwo w tej pielgrzymce to dla tarnogórzan był obowiązek – mówi Arkadiusz Czech, burmistrz Tarnowskich Gór. – Obecnie do Piekar pielgrzymują osobne grupy z kilku parafii, a tradycja pielgrzymowania nie jest aż tak żywa. Sam jeszcze nie wiem, czy się wybiorę na pielgrzymkę w tym roku.

    Piekarski kult z Tarnowskich Gór

    – Moim zdaniem to najważniejsza ślubowana pielgrzymka na Śląsku, najważniejsza, bo najstarsza, ale nie tylko dlatego – mówi Joanna Grajewska-Wróbel. – W dużym uproszczeniu można by powiedzieć, że ta pielgrzymka przyczyniła się w znaczącym stopniu do rozpropagowania kultu cudownego wizerunku z Piekar. Dzięki tarnogórzanom o jego cudownej mocy dowiedział się cesarz Leopold I Habsburg i zażądał dostarczenia cudownego obrazu do Wiednia, gdzie również panowała epidemia cholery. Ostatecznie wizerunek peregrynował do Pragi i Hradca Králové, a epidemie w tych miastach również ustały. Co więcej, to właśnie w Pradze obraz Matki Bożej Przedziwnej z Piekar Śląskich uznano za cudowny. Formalnego aktu uznania cudowności ikony dokonał ówczesny arcybiskup Pragi Jan Fryderyk Wallstein. Do Piekar natomiast, jako wotum, trafił rok później obraz przedstawiający procesję z wizerunkiem Matki Bożej Piekarskiej, będący darem od mieszkańców czeskiej miejscowości Hradec Králové. Choroby i tam ustąpiły po procesji. Wieści o cudownym obrazie rozeszły się po całej Europie i kto wie, czy nie z austriackiego dworu dotarły do króla Jana III Sobieskiego. Może dlatego modlił się on w Piekarach… Władca modlił się wraz ze swoją rodziną, będąc w drodze do Wiednia. Według podania 20 sierpnia 1683 roku orszak królewski zatrzymał się na granicy Bytomia i Piekar, w dzielnicy Szarlej. Król zsiadł z konia i uklęknął, gdyż zobaczył w oddali piekarski kościół. (W tym miejscu postawiono kapliczkę upamiętniającą tę chwilę. W jej miejscu w 1905 roku stanęła kaplica „Matko wspomóż”.) Kolejny raz Jan III Sobieski zszedł z konia w parku naprzeciwko dzisiejszej kalwarii. (Tam również stanęła kapliczka, którą rozebrano w latach 60. ubiegłego wieku.) Do drewnianego kościółka św. Bartłomieja król dotarł pieszo wśród tłumu. Przed obrazem Matki Bożej Piekarskiej modlił się o zwycięstwo wraz z królową Marysieńką oraz synami, po czym wręczył proboszczowi jako wotum błagalne dwa złote kielichy i patenę. Jak podaje w swoim diariuszu generał królewskiego orszaku, cała grupa przybyła jeszcze tego dnia do Tarnowskich Gór.

    Żeby pamiętali

    – Pieszo przyszłam po raz trzeci, bo wcześniej pielgrzymowałam, ale autobusem – mówiła w 2011 roku Nina Ochman z parafii Świętych Piotra i Pawła. – Wstałam chwilę po piątej, żeby się przygotować. Sam marsz trwa około 2,5 godziny. – Kiedy mam dyżur przewodnicki w piekarskim sanktuarium w dniu przybycia ślubowanej pielgrzymki z Tarnowskich Gór, zawsze staram się spotkać z tymi pielgrzymami – mówi Michalina Musioł, nauczycielka Zespołu Szkół Katolickich w Piekarach Śląskich i przewodniczka w piekarskim sanktuarium. – Opowiadam im historię ich pielgrzymki, pytam, czy o tym wszystkim wiedzieli. Okazuje się, że coraz mniej pielgrzymujących osób, zwłaszcza młodych, zna genezę pielgrzymki, w której uczestniczy. – Pielgrzymka ślubowana, na którą tarnogórzanie wyruszają nieprzerwanie od 1676 roku, z pewnością mogłaby być elementem pewnej formy promocji miasta – mówi burmistrz Czech. – Wprawdzie nie myślałem o tym wcześniej w ten sposób, ale uważam, że dla promocji większe znaczenie miałaby jedna ogólnomiejska pielgrzymka, tymczasem w tej chwili to są grupy pielgrzymkowe z poszczególnych parafii, które dopiero w Piekarach, w bazylice, spotykają się na Mszy św. Pielgrzymi z Tarnowskich Gór docierają do Piekar zawsze w pierwszą niedzielę lipca, która na mocy nadanych przez Stolicę Apostolską piekarskiemu sanktuarium odpustów, jest tam wspomnieniem Nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół