• facebook
  • rss
  • Zakonnica cofa wniosek o zawieszenie kary

    PAP

    dodane 26.06.2014 11:35

    Siostra Bernadetta, skazana na 2 lata pozbawienia wolności za przemoc w prowadzonym przez zakon boromeuszek ośrodku wychowawczym w Zabrzu, cofnęła wniosek o zawieszenie kary. Przesłała do sądu pismo, w którym przeprasza za swoje czyny. To kończy sprawę.

    Zakonnica oświadczyła, że zażalenie cofnęła „w duchu skruchy” za to, co wydarzyło się w ośrodku.

    Sąd Okręgowy w Gliwicach miał rozpoznawać w czwartek zażalenie s. Bernadetty na decyzję Sądu Rejonowego w Zabrzu, który w kwietniu nie zgodził się na zawieszenie jej kary, uznając, że nic nie wskazuje na to, aby w życiu skazanej zaszła jakaś metamorfoza. Boromeuszka od kilku tygodni przebywa już w więzieniu.

    Nieoczekiwanie na początku posiedzenia pełnomocnik siostry mec. Michał Kelm poinformował, że jego klientka cofa zażalenie. Przesłała pismo, w którym przeprosiła wszystkich, którzy czują się przez nią pokrzywdzeni.

    "Ze szczerego serca przepraszam wszystkich, którzy w jakikolwiek sposób czują się pokrzywdzeni przeze mnie. Proszę o wybaczenie tych, których z mojego powodu dotknęło cierpienie, ból, czy poczucie zgorszenia. Przepraszam za wszystko, co w moim życiu kogokolwiek zraniło i proszę również Boga, aby mi przebaczył” - napisała skazana.

    Jak wyjaśniła, zażalenie cofnęła "w duchu skruchy" za to, co wydarzyło się w kierowanym przez nią ośrodku. Dodała, że stan jej zdrowia nie jest najlepszy. „Moje cierpienie i trudności ofiaruję za tych wszystkich, których w jakikolwiek sposób skrzywdziłam” – dodała s. Bernadetta. Swoje oświadczenia zakończyła prośbą o modlitwę.

    Prokurator stał na stanowisku, że pismo zakonnicy ma formalny brak, bo zostało podpisane przez „siostrę Bernadettę”, a nie nazwiskiem skazanej. Wniósł o uzupełnienie pisma i odroczenie do tego czasu posiedzenia. Sąd nie podzielił tych wątpliwości i zakończył sprawę już w czwartek.

    "Siostra cofnęła zażalenie i na tym sprawa się kończy. Kara będzie wykonywana” - powiedziała rzeczniczka gliwickiego sądu sędzia Agata Dybek-Zdyń.

    Mec. Kelm nie chciał mówić o motywach podjęcia takiej decyzji przez jego klientkę. Zapewnił, że była to inicjatywa samej s. Bernadetty i jej decyzja nie była dla niego zaskakująca. Kelm został obrońcą skazanej od 9 maja. „W tej chwili postanowienie się uprawomocniło, to oznacza, że wygasł z mocy prawa mój stosunek obrończy” – oświadczył.

    W 2011 r. gliwicki sąd okręgowy skazał s. Bernadettę na bezwzględną karę dwóch lat więzienia. Zaostrzył wyrok sądu rejonowego, który wymierzył karę w zawieszeniu. Zakonnica jednak przez lata nie trafiała jednak do więzienia. Sąd odraczał jej karę po wnioskach, w których skazana powoływała się na stan zdrowia i wiek. Trafiła do niego dopiero po ostatnim orzeczeniu sądu w Zabrzu. Prokuratura oskarżyła ją m.in. o bicie podopiecznych i przyzwalanie na przemoc, także seksualną, między wychowankami. W czasie, gdy dochodziło do przemocy, s. Bernadetta była dyrektorką ośrodka.

    «« | « | 1 | » | »»

    Zobacz także

    • kim
      26.06.2014 11:53
      Cwana. Kary uniknąć się już nie da - ale na skrócenie wyroku po "wyrażeniu skruchy" liczyć będzie można. Cwana.
      Coś późna ta "skrucha". Jak przenoszona ciąża. Nic dobrego się z tego nie urodzi.
    • Tak sobie
      26.06.2014 12:33
      Myślę, że to biedna kobieta, która pogubiła się w sztucznym, zakonnym świecie. Musiała się zmierzać z prawdziwymi problemami trudnych wychowanków i nie dała rady. Dobrze, że chce odsiedzieć swoje. Po wyjściu, jak każdy człowiek, będzie miała szansę zacząć na nowo. Powodzenia.
    • Senior2
      26.06.2014 17:07
      kim - Ty jesteś niedowiarku.Wstąp do zakonu jako brat a uwidzisz życie zakonne,surowe,podporządkowane przełożonemu.Dopiero wtedy ocenisz postempowanie innych ludzi.
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół