• facebook
  • rss
  • Zmarł ks. Herbert Hlubek, duszpasterz akademicki

    Klaudia Cwołek

    dodane 20.12.2013 13:30

    Odszedł dziś w nocy, miał 84 lata. Pogrzeb odbędzie się w poniedziałek.

    Kim był? Przez wielu swoich wychowanków nazywany „Szefem” – duszpasterzem akademickim, przewodnikiem, kapłanem wytrwale poszukującym Prawdy.

    Urodził się 23 sierpnia 1929 roku w Borucinie k. Raciborza. Święcenia kapłańskie przyjął w 1954 roku w Opolu. W latach 1955–57 studiował filozofię przyrody u bardzo cenionego przez siebie ks. prof. Kazimierza Kłósaka na ATK w Warszawie. Otrzymał trudno osiągalne w tamtych czasach stypendium w Louvain, ale biskup skierował go do parafialnej pracy duszpasterskiej, przerywając karierę naukową. (W rozmowie dla „Gościa” z ks. Tomaszem Jaklewiczem w 2009 roku przyznał, że tę decyzję biskupa zrozumiał dopiero dwa lata wcześniej). Później został duszpasterzem akademickim w diecezji opolskiej. Zorganizował sieć DA przy parafiach. Pracę kontynuował, mimo poważnej choroby i operacji krtani, które przechodził kilkakrotnie w latach 1981 –1984. Po nowym podziale administracyjnym Kościoła w Polsce funkcję duszpasterza akademickiego pełnił także w diecezji gliwickiej. Organizował Tygodnie Kultury Chrześcijańskiej, prowadził Klub Inteligencji Katolickiej, spotkania katolickiego stowarzyszenia  "Odrodzenie" i Stowarzyszenia Rodzin Katolickich. Jest laureatem Nagrody im. ks. Józefa Tischnera (utrzymywał z nim wieloletnią znajomość). Był cenionym rekolekcjonistą i spowiednikiem. 

    „Szukam, nie wiem, pytam” – to tytuł książki, którą absolwenci DA przygotowali mu na 50-lecie kapłaństwa, obchodzone w 2004 roku. Później te słowa stały się tematem jednych z jego rekolekcji, odzwierciedlającym zresztą całą jego kapłańską drogę.

    „Moim ideałem zawsze było stworzenie syntezy Ewangelii i życia. By nie było dwutorowości: z jednej strony wiara i praktyki, a z drugiej życie. Ale by wiara i życie stanowiły integralność, unikając przesady w kierunku dewocyjnym, a także przesady w »przemilczaniu Ewangelii«. Bo takie są dwa niebezpieczeństwa: rozwodnienie Ewangelii aż do jej zaniknięcia lub akcentowanie Ewangelii w postaci pobożnych słów, za którymi nie idą czyny. I tę koncepcję próbowałem realizować” – mówił w wywiadzie dla Gościa Gliwickiego w 2001 roku, po wręczeniu Nagrody im. ks. Józefa Tischnera.

    Był krytyczny, co nie zawsze przysparzało mu przyjaciół. We wspomnianej rozmowie z ks. Tomaszem Jaklewiczem mówił, że duszpasterstwo musi być kontaktem osobowym. „Jestem przede wszystkim człowiekiem, a potem księdzem. Szereg naszych braci o tym zapomina”.

    Nie sposób zliczyć tych, którzy zawdzięczają mu rzeczy najważniejsze: wiarę, szacunek do siebie, wsparcie w załamaniu, wierną modlitwę.

    Pogrzeb śp. ks. Herberta odbędzie się w poniedziałek, 23 grudnia o godzinie 10.00, w parafii Wszystkich Świętych w Gliwicach. Bezpośrednio po Mszy św. ciało śp. ks. Herberta zostanie przewiezione na cmentarz parafii św. Augustyna w Borucinie.

     

     

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    • peperS
      20.12.2013 16:35
      Pamiętam księdza Hlubka z czasu studiów na Politechnice Śląskiej w Gliwicach.
      Kapłan otoczony był wielkim szacunkiem studentów. Mądry rekolekcjonista. Przyjazny człowiek. Rekolekcje prowadzone były w kościele św Piotra i Pawła. Kościółek akademicki św Michała, przyklejony do budynku studium wojskowego, nie pomieściłby tych tłumów studentów.

      Gdy księdza Hlubka zabrakło, DA prowadził ks Lubieniecki. Też nieźle.

      Wszystko się zmieniło. Budynki studium wojskowego stały się budynkami kurii. Kościół Piotra i Pawła katedrą.

      A ilu studentów uczęszcza na DA? Kościół św Michała zapełniony jest choć w 1/4?

      Księdzu Hlubkowi modlitwa i pamięć.
    • Roman_Lekapenos
      20.12.2013 20:28
      R.i.P.
      Z racji wieku nie załapałem się na jego duszpasterstwo akademickie, ale pamiętam lata "Rekolekcji ciszy" w świętej Annie w Zabrzu. Miał magnetyczną osobowość, choć trudno było właściwie powiedzieć, dlaczego. Nie był aktorem na ambonie, nie tryskał bon motami. Ale potrafił wykreować atmosferę medytacji, wyciszenia, intymności. Czuło się Sanctum...
      Jego kazań będzie mi bardzo brakowało.
    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    Zapisane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół