• facebook
  • rss
  • Teraz dziewczyny

    dodane 19.09.2013 00:00

    Wreszcie jest! Żeńska gałąź Skautów Europy, czyli harcerstwa katolickiego, dotarła na Górny Śląsk.

    Awszystko dzięki Uli Wyżgoł, harcerce Skautów Europy rodem z Jeleniej Góry. W lipcu ta 23-latka zawarła związek małżeński z Adamem, programistą rodem z Mikołowa. Właśnie wprowadzili się do małego domku w Zabrzu. Oboje studiowali we Wrocławiu: on skończył tam informatykę, ona jest na piątym roku teologii. Adam przywiózł więc na Górny Śląsk dla siebie żonę, a dla śląskiej młodzieży – instruktorkę Skautów Europy. Adamie, dziękujemy!

    Orzeł wyląduje

    Dlaczego to taka doskonała dla śląskich katolików wiadomość? Bo Skauci Europy to organizacja, która jest genialną propozycją dla młodych. I to właśnie w dzisiejszych czasach, kiedy ludzie, przesiadując przed taflami monitorów, oderwali się od relacji z ludźmi z krwi i kości, od bliskiego kontaktu z naturą oraz od przygody. Skauting pozwala na powrót do tych wartości. I najważniejsze: to środowisko żarliwie katolickie. Nastolatkom nieraz przestaje wystarczać religijne świadectwo rodziców. Znacznie większe wrażenie robi postawa trochę starszych kolegów i koleżanek, którzy wierzą w Boga, i z którymi można odmówić jutrznię, a także wspólnie rozważyć fragment Biblii. Skauci – chłopcy już od kilku lat są na Górnym Śląsku. Teraz pojawiła się u nas pierwsza instruktorka żeńskiej gałęzi ruchu. Na ramieniu swojego niebieskiego munduru nosi na razie czarnego orła z białą przepaską, czyli herb Dolnego Śląska. – Chętnie bym już dumnie tu nosiła złotego orła górnośląskiego. Dostałam pozwolenie od szefowej, że mogę go przyszyć, kiedy założę jednostkę. Czyli już 28 września! – zdradza Urszula. Jej jednostką będzie Ognisko Młodych Przewodniczek, czyli najstarszych dziewczyn w skautingu. – Żeby zostać przewodniczką, trzeba mieć co najmniej 17 lat, ale można do nich należeć do śmierci – wybucha śmiechem Urszula. – Zapraszam do współpracy 17-latki, studentki, dziewczyny w moim wieku i starsze też – wylicza. Młode przewodniczki będą chodziły razem na wędrówki. Wstają na nich o siódmej rano, a pół godziny później spotykają się na jutrzni. Od ósmej wspólnie robią śniadanie. Potem ruszają w drogę, na której jest czas na odmówienie Różańca, rozważanie Pisma Świętego i konferencję, oraz – bardzo, bardzo dużo śmiechu. – Wędrujemy jak kobiety... Nieco inaczej niż chłopcy ze Skautów Europy. Nie jesteśmy nastawione na wyczyn, chcemy pobyć z przyrodą i ze sobą. Poświęcić czas na budowanie relacji... Oczywiście lubimy po drodze pozwiedzać ciekawe miejsca, ale to nie znaczy, że na wyczyn jesteśmy zamknięte, bo to zależy od samych dziewczyn. Jeśli się zbiorą takie, które lubią np. żagle, to można którąś z wędrówek zorganizować na żaglach albo na nartach – mówi Urszula. – Jesteśmy delikatniejsze od chłopaków, więc nocujemy pod dachem, ale nie w hotelach, tylko taniej, w szkołach, hostelach, parafiach. A jeśli wszystkie dziewczyny w ognisku są takie szalone, że chcą spać pod chmurką, to też można – zdradza.

    Precz z zupkami

    W środku dnia na wędrówkach przewodniczki wspólnie gotują obiad. – To też dla nas czas budowania relacji. To u kobiet bardzo ważne – mówi Ula. Ale w deszcz albo zimą trudno palić ognisko. Co wtedy? – Jedna z nas przynosi np. puszkę kukurydzy, druga czerwonej fasoli, inne ugotowane ziemniaki, majonez i jajko. Składamy to i mamy sałatkę. Bo staramy się na wędrówkach jeść zdrowo, np. zupki chińskie odpadają – śmieje się szefowa przewodniczek. – No, i zawsze jak najwięcej robimy przy ogniu. Nawet, jeśli to sama świeczka, jako symbol – dodaje. Dlaczego jednostki katolickich harcerek noszą nazwę ognisk, a najstarsze z nich to przewodniczki? – Te nazwy oddają naszego ducha. Bo to my mamy przewodzić atmosferze w domu rodzinnym – tłumaczy Urszula. A co z dziewczynami poniżej siedemnastego roku życia, które znajdują się właśnie w wieku dorastania? Przecież one najbardziej potrzebują przykładu starszych koleżanek, takich, które mają coś w głowach i potrafią zarazić otoczenie miłością do Boga... Przyjdzie na to czas. – Już po roku naszych spotkań i wędrówek powinno powstać Ognisko Szefowych. Jeśli to się z łaską Pana Boga uda, młode szefowe założą własne jednostki w tych miejscowościach, w których mieszkają – zdradza Urszula. Kontakt dla kandydatek do skautingu: Urszula Wyżgoł, tel. 517 471 204, lisieckaula@gmail.com.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół